Kategorie
z życia Le Chalet

Zakończenie sezonu Lato 2026 – podsumowanie i dalsze plany

Wraz z początkiem października przyszedł czas, by nieco zwolnić tempo. Letni sezon pod Tatrami dobiegł już końca, a spokojniejsze dni sprzyjają temu, żeby spojrzeć wstecz i podsumować ostatnie miesiące — zarówno pod względem pogody i liczby odwiedzających, jak i tego, co działo się w naszej kuchni.

Ciepłe lato przyszło w tym roku dość późno. Wiosna długo była chłodna, deszczowa i kapryśna, co z pewnością zniechęciło część osób do planowania górskich wycieczek. Dopiero z czasem pogoda zaczęła się stabilizować, a Tatry ponownie przyciągnęły turystów spragnionych świeżego powietrza, widoków i aktywnego wypoczynku.

Można powiedzieć, że prawdziwy szturm na Zakopane rozpoczął się dopiero pod koniec lipca. Wtedy region wyraźnie się ożywił, na szlakach zrobiło się tłoczniej, a w miejscowościach pod Tatrami znów dało się poczuć pełnię wakacyjnego sezonu.

Dla nas nie był to wyjątkowo intensywny sezon, ale zdecydowanie nie mamy powodów do narzekań. Pracy nie brakowało, a spokojniejsze momenty pozwalały nam poświęcić więcej uwagi produktom, dopracowywaniu dań i rozmowom z gośćmi.

W każdy weekend staraliśmy się gotować z tego, co akurat oferował sezon i co mieliśmy pod ręką. Zaczęliśmy wczesną wiosną od czosnku niedźwiedziego i szparagów, a zakończyliśmy na radicchio i dyni. Dzięki temu menu zmieniało się naturalnie wraz z porami roku, a kolejne składniki wyznaczały rytm naszej pracy.

Latem, jak co roku, w naszej kuchni pojawiło się więcej świeżych owoców i warzyw. Chętnie sięgaliśmy również po to, co dojrzewało w naszym sadzie i ogrodzie. Własne zbiory nie tylko wzbogacały smak potraw, lecz także pozwalały nam jeszcze mocniej podkreślić lokalny i sezonowy charakter menu.

W tym roku wyjątkowo obficie obrodziły także sałaty z naszej szklarni. Zbieraliśmy je regularnie i często wykorzystywaliśmy w sałatce chefa, dzięki czemu za każdym razem mogła smakować nieco inaczej — zależnie od dostępnych odmian i dodatków.

Jedną z tegorocznych nowości było nasze większe zaangażowanie w turystykę rowerową. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym rowerzyści mogą odpocząć, dobrze zjeść i nabrać sił przed dalszą drogą. Dlatego przygotowywaliśmy specjalne zestawy promocyjne, a czasami również dedykowane menu dopasowane do potrzeb osób aktywnie spędzających czas.

Udało nam się również dołączyć do programu Miejsca Przyjazne Rowerzystom, prowadzonego pod opieką Małopolskiego Departamentu Turystyki. To dla nas ważne wyróżnienie i jednocześnie potwierdzenie, że nasze działania na rzecz gości podróżujących na dwóch kołach zmierzają w dobrym kierunku.

Przez cały sierpień serwowaliśmy także Pizzę Trancio, czyli moją autorską pizzę na grubym cieście. Okazała się ciekawą propozycją zwłaszcza dla rowerzystów oraz osób wracających z wymagających górskich trekkingów, które szukały sycącego posiłku po aktywnym dniu. Niewykluczone, że pizza w takiej formie jeszcze kiedyś wróci do naszego menu — czas pokaże.

Wrzesień był wyjątkowo ładny, co przełożyło się na większy ruch — przynajmniej u nas pracy było wtedy więcej niż w sierpniu. Ostatnie opady śniegu w wyższych partiach gór szybko jednak przypomniały, że lato dobiegło końca. Na grani zrobiło się bardzo zimno, warunki stały się trudniejsze i bardziej niebezpieczne, dlatego liczba turystów zaczęła stopniowo maleć.

Jesień zawitała w Tatrach na dobre. Lasy nabrały już intensywnych kolorów, poranki i wieczory są coraz chłodniejsze, a w powietrzu wyraźnie czuć nadchodzącą zimę. To czas spokojniejszy, ale niezwykle malowniczy i pełen inspiracji.

W naszej karcie pojawiły się już pierwsze jesienne dania, oparte między innymi na wspomnianym wcześniej radicchio oraz włoskiej dyni, którą udało nam się przywieźć z Włoch. Te wyraziste, sezonowe składniki otwierają przed nami wiele możliwości i wyznaczają kierunek menu na najbliższe tygodnie.

W tym miesiącu planujemy krótką przerwę. Chcemy wykorzystać ją na podróż po Włoszech, podczas której będziemy szukać nowych inspiracji, lokalnych produktów i ciekawych, nieco zapomnianych dań. Mamy nadzieję wrócić z pomysłami, które z czasem pojawią się także w naszej kuchni.

Restauracja będzie zamknięta od 19 do 28 października. Po przerwie wracamy do naszego standardowego rytmu: w tygodniu będziemy działać w formule degustacyjnej, natomiast w weekendy zaprosimy na dania à la carte.

Miłośników menu prawdziwkowego informuję, że cały czas uważnie monitorujemy sytuację. Na razie, przynajmniej w naszych okolicach, prawdziwków wciąż brakuje. Wiemy, że wiele restauracji rozpoczęło już serwowanie dań z tymi grzybami, jednak my chcemy korzystać przede wszystkim z lokalnych zbiorów. Czekamy szczególnie na późnojesienne prawdziwki, które dojrzewają dłużej i dzięki temu mają głębszy, bardziej wyrazisty smak.

Zapraszam obecnie na wyjątkowe dania na bazie dyni, życzę wam dużo spokojnych i słonecznych dni i do zobaczenia w Murzasichlu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *