Podczas tegorocznego wyjazdu do Emilii Romagni, miałem ściśle określone zadanie zgłębienia się w lokalną kuchnię, która od zawsze mnie fascynowała z uwagi na jej prostotę i smak.

Kuchnia tego regionu jest niewątpliwie oparta o najwyższej jakości produkty lokalne a najbadziej znanym oczywisćie jest parmezan. Oryginalny Parmigiano Reggiano, który zwykle zwie sie nazywać parmezanem potrafi charakteryzować się różnymi odcieniami smaku, głównie spowodowanymi jakością mleka, która jest uzależniona od miejsca hodowli bydła, jego odżywianiem i oczywiście końcową fazą dojrzewania.Tak jak dobry oscypek, dobry parmezan rodzi się tam gdzie trawa jest najlepsza a zwierzęta żyją w zgodzie ze swoją naturą.

Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o wyjątkowym parmezanie a konkretnie ujmując o parmezanie z mleka czerwonych krów rasy “Rossa Reggiana”.

O co chodzi z tym parmezanem z czerwonych krów ?

Tego dnia idealnie się złożyło, że niedaleko naszego noclegu na wylocie od Reggio Emilia było tylko jakieś 15 min do mleczarni gdzie znajduje główne konsorjum Czerwonej Krowy . Była niedziela i do końca nie wiedziałem, czy uda nam się cokolwiek kupić, ale pełen optymizmu wbiłem docelowe miejsce w moim garminie i po 15 minutach byłem już na miejscu.

Konsorcjum jak się okazało było otwarte również i w niedzielę, co zresztą na dobrą sprawę było całkowicie logiczne z uwagi, że krowy przecież nie mają wolnego dnia i w niedziele również muszą być dojone. Niezwykle uradowany tą sytuacją zmierzyłem w kierunku wejścia gdzie znajdował się główny sklepik . Jak się okazało w tym małym sklepiku znajdziemy wszystko czego dusza zapragnie, począwszy od parmezanów dojrzewanych w różnych okresach po inne mniej pożądane produkty jak masło, jogurt czy ricotta (oczywiście wszystko z wykorzystaniem mleka czerwonej krowy Reggiana).

Pokupiliśmy troche tych produktów na spróbowanie a na koniec sklepikarz również dał nam na sbróbowanie rzadki kawałek pięcio letniego parmezanu. Pamiętam że był niezwykle aromatyczny i dość miękki jak na tak stary parmezan. Doceniłem jakość i kiedy mieliśmy już na dobrą sprawy wychodzić ten sam sklepikarz widząc nasze zainteresowanie spytał czy nie chcielibyśmy sie przejść i zobaczyć jak wygląda produkcja parmezanu. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tego pytania ale bez dwóch zdań kiwnąłem głową i powiedziałem głośno “Si!!!!”.

Jak wyglądają czerwone krowy ?

Mieliśmy szczęście, bo akurat tego dnia była w planach wycieczka szkolna a nas po prostu dołączyli do tej grupy. Zwykle jest możliwość takiej wycieczki, ale wymaga wcześniejszej rezerwacji i zwykle jest ona płatna. Do nas uśmiechnęło się kolejny raz szczęście i nic nie zapłaciliśmy a dodatkowo mieliśmy okazje oprócz zwiedzenia samej mleczarni również zaliczenia stajni z tymi wyjątkowymi krówkami

Ogólnie na początek zabrali nas po całej farmie gdzie jak sie okazuje nie tylko krowy są tutaj najwazniejsze. Jak to w prawdziwym gospodarstwie nie brakowało kur, gęsi, kaczek , świń, królików, koni czy gołębi. Większość znajdujących się tam zwierząt było lokalnego pochodzenia jak czarne świnie czy rasowe króliki. Oczywiście dla mnie najważniejszym punktem były krowy i w końcu również doszliśmy do nich. Zawsze widziałem je na zdjęciu i wydawały mi się dość podobne do naszych polskich czerwonych lecz jednak na żywo to całkiem inna bajka.

Czerwona rasa krów “Rossa Reggiana” była dość popularna we Włoszech w latach 50 . Cenioną ja z uwagi na uniwersalność i dobra odporność. Później jednak trochę o niej zapomniano i zdecydowano wprowadzić do hodowli krowę łaciatą ,( Frisona) która to dawała więcej mleka więc była bardziej opłacalna. Wraz z początkiem lat 90 kilku tradycjonalistów ( rodzina Catellani dla przykładu) postanowiło znów wrócić do hodowli czerwonej krowy zwracając innym cenną uwagę ze chociaż czerwona krowa daje mniej mleka ( 1/3 mniej niż łaciata) okazuje sie ze to mleko jest bardziej wartosćiowe ( bardziej bogate w białko i tłuszcze). To było bardzo ważnym aspektem, szczególnie podczas produkcji sera długo dojrzewanego jak parmezan (im bogatsze mleko tym ser dojrzewa lepiej). To zachęciło wielu hodowców do powrotu do hodowania czerwonej krowy i chociaż dzisiaj nadal jest to bardzo mała cześć w skali regionu to można powiedzieć że czerwona krowa powoli wraca do łask.

Kiedy już byliśmy w stajni – jak podkreśliłem wcześniej, zauważyłem że te krowy dość dużo różnią sie od naszych czerwonych. Po pierwsze mają bardzo duże rogi, jasny pysk i są jakby niby zgrabniejsze. Szata też jest bardziej rudo złota niż ciemno bordowa jak u naszych. Widać gołym okiem że jest im tutaj dobrze a na widok naszej obecności jeszcze się bardziej ucieszyły, może pomyslały że zbliża się nowa partia pysznego siana ?:)

czas na pyszne sianko

Parmezan w liczbach

Dzisiaj we Włoszech jest około 3000 krów a w samym konsorcjum 560 . W 1981 we Włoszech było ich niespełna 500 sztuk ( w latach 50 było ich 14 tysięcy). Dzięki coraz większym zainteresowaniu tym parmezanem głównie elitarnych restauracji i hoteli można powiedzieć że dziś parmezan z czerwonych krów zaczyna być coraz bardziej doceniany i pożądany.

Co do samego parmezanu warto wiedzieć że żeby otrzymać 1 kg sera potrzebne jest 14 litrów surowego mleka. Głównie jeden kocioł w którym przygotowuje się jeden parmezan ma zwykle pojemność 11000 l gdzie powstaje jedna forma 90 kg, która później jest rozcinana na pół. W samym konsorcjum jest 10 kotłów i rocznie wyrabiają około 7300 form. Ważny aspekt tego miejsca to fakt że w odróżnieniu od innych mleczarni tutaj przerabiają tylko mleko z czerwonej krowy ( w innych hodują tez inne rasy bardziej opłacalne )

Processed with VSCO with c2 preset

Czym parmezan z czerwonych krów różni sie od zwykłego?

Żeby produkować parmezan należy przestrzegać bardzo restrykcyjnych przepisów hodowli. Dla przykładu powiem, że krowy, które wytwarzają mleko do Parmezanu normalnego ( czerwone krowy mają jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy hodowli), muszą jeść wyłącznie dozwolone trawy i pasze, które są wolne od OMG i innych szkodliwych substancji. Grana Padano na przykład nie ma takiej restrykcji, dlatego krowom dozwolone jest podawanie pasz w których są obecne szkodliwe mikrooganizmy i zanieczyszczenia. To jednak zmusza producentów Grana Padano do dodania do sera sztucznych konserwantów które neutralizują mikroby obecnie w serze. W Parmigiano Reggiano nie ma stucznych konserwantów !!!! ( m. in. dlatego Padano jest tańszy)

No ale wracając do czerwonych krów, to one mają jeszcze bardziej restrykcyjną dietę niż te, które dają mleko do zwykłego parmezanu. Czerwone krowy mają bardziej zbilansowaną dietę, co udaje się to poniekąd uzyskać dzięki technologii. Otóż każda krowa posiada obrożę do której jest przyczepiony czip. Ten czip pozwala racjonować jedzenie z automatu każdemu osobnikowi z osobna i z wyznaczoną ilością. To znaczy że każda krowa ma swoją ustawianą przez weterynarzy i hodowców dietę z uwagi na stan zdrowia, wiek i okres rozrodczy. Taki system pozwala uzyskać świetne jakości mleko od każdej krowy i tym samym utrzymać wysoką jakość w różnym okresie dojrzewania zwierząt.

Ważną i istotną różnicą w czerwonym parmezanie to również czas dojrzewania. Parmezan z czerwonych krów z uwagi na wysokiej jakości mleko zyskuje dopiero po latach. Nie bez przyczyny można go kupić dopiero po 2 latach w odróznieniu od zwykłego parmezanu ktory jest dostępny już po roku dojrzewania. Miałem okazje spróbować 2-letni,3-letni, 4-letni i 5-letni i uważam, że ten ser wyjątkowo zyskuje latami. Zwykły parmezan 24 miesięczny zwykle już traci na świeżości i zaczyna dostawać pikantnych i słonych nut . Ten z czerwonych krów nawet po 3 latach zachowuje świeżość.

Czy warto wydać więcej na parmezan z czerwonych krów?

Cena między zwykłym parmezanem a tym z czerwonych krów jest dość znacząca. Ogólnie na kg jest jakieś 10 euro różnicy. Czy warto zapłacić więcej? Moim zdaniem zależy wszystko do czego będziemy go używać. Parmezan z czerwonych krów jest produktem z najwyższej półki , ja w swojej restauracji używam go z uwagi na przywiązanie do regionu i żeby nadać daniu bardziej finezyjne oblicze. Na pewno jak lubimy doprawiać nasze dania na koniec parmezanem ( jak makaron) to bez dwóch zdań lepiej to zrobić tym z czerwonej krowy. Zwykły parmezan nie daje nam takich walorów smakowych i zapachowych jak ten z czerwonej krowy. Zwykły parmezan używam zwykle jak muszę coś zapiekać tak jak lasagne albo długo gotować, bo wtedy i tak aromaty zostają utracone podczas długiego gotowania czy wysokiej temperatury.

Czy parmezan zawiera laktozę?

Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie sery twarde dojrzewające są pozbawione laktozy albo zawierają ją w bardzo małym stopniu. Ja sam mam nietolerancje na laktozę, ale nigdy żaden nawet krótko dojrzewany parmezan mi nie zaszkodził. Ogólnie zasada jest taka, że im dłużej dojrzewany parmezan, tym większa przyswajalność . Nie bójmy się więc jeśc parmezanu, jest to produkt całkowicie zdrowy i bardzo pożywny. 100 gr parmezanu daje nam aż 392 kcal energii i co najlepsze przyswaja się w niecałe 45 min ,co na przykład jest bardzo wykorzystane przez sportowców. ( dla porównania 100 gr mięsa trawimy dopiero po 4 godzinach)

Gdzie kupić parmezan z czerwonych krów?

Ogólnie rzecz biorąc parmezan to samo zdrowie i co najważniejsze jest smaczny. Jest bogaty w białko co jest idealne dla małych dzieci i jak już wspomniałem wyzej jest wolny od laktozy i szybko przyswajalny. Niestety jak podkreśliłem nie jest to produkt dostepny na szeroką skale, ale we Włoszech znajdziecie go na pewno pod tymi dwoma adresami :

  • Consorzio Vacche Rosse via.F.lli Rosselli, 41/2, 42123 Coviolo (RE)
  • Latteria Sociale S.Pietro via Malpasso, 1 42031 Valestra di Carpineti (RE)

A w Polsce???hmmm…. nie wiem czy ktokolwiek oprócz nas w Murzasichlu prowadzi jego sprzedaż , ja się nie spotkałem, ale możliwe, że gdzieś w Polsce również ktoś go sprowadza. U nas na razie jest i dodatkowo podpowiem że jest możliwość darmowej degustacji dla każdego z naszych gości. Mam nadzieje że ten parmezan skradnie wasze serca tak jak i moje.

Do zobaczenia zatem w Murzasichlu :)Paolo G.

Międzynarodowy Dzień Ziemi

Written on 22 kwietnia 2019, 12:21pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , ,

Dzisiaj wyjątkowy dzień – 22 kwietnia to Międzynarodowy Dzień Ziemi.Ostatnio coraz częściej się mówi o problemach klimatycznych, lodowce topnieją a wraz z nimi zanika wiele gatunków roślin i zwierząt co są powodem do niepokoju. Wielu twierdzi że życie na ziemi potrwa maksymalnie 40 lat ,jestem skłonny uwierzyć w tą teorie patrząc na tony odpadów które z dnia na dzień kumulują sie w naszych świecie.

Warto dzisiaj sie na chwile sie zastanowić i podjąć próbę ratowania miejsca w którym mieszkamy. Wbrew temu co sie nam wydaje, każdy nas pozytywny ruch pozwoli na lepszą przyszłość.

W kuchni, jak i w życiu również możemy pomóc naszej planecie. Gotować trzeba z głową, by niepotrzebnie nie wytwarzać dodatkowych odpadów. Wykorzystujmy nasz produkt w 100 procentach i starajmy się gotować w taki sposób, aby nasz obiad pochłonął najmniejszą ilość energii.

Sadźmy drzewa! Nie rozumiem ludzi którzy je obcinają . Latem kiedy sa wysokie temperatury mamy w ogrodzie zawsze dużo gości. Drzewa ochładzają i filtrują powietrze, dzięki nim żyje nam się lepiej.

Jak już mowa o drzewach to sadźmy też inne rzeczy. Kawałek ogródka to nic trudnego, a nawet w mieszkaniu w bloku jak mamy balkon możemy przeznaczyć kilka donic na uprawę ziół czy drobnych sałat.

Dla przykładu powiem że w Le Chalet ostatnimi czasy podjęliśmy bardzo wiele kroków ekologicznych . Zmieniliśmy nasz system ogrzewania (z węgla na olej i pellet). Zaopatrujemy się w dobre produkty ekologiczne i z certyfikatami . Menu opieramy o lokalne sezonowe warzywa i owoce. Do podlewania naszych roślin czy mycia używamy głównie wody deszczowej.Wybudowaliśmy kurnik gdzie hodujemy kury które dają nam świetne jajka. Mamy też króliki które zjadają wiele niejadalnych części roślin jak skórki po ziemniakach czy liście kalarepy. Ostatnio postawiliśmy tez szklarnie i mamy zamiar sadzić sałaty i zioła dla naszych gości. Na początku te wszystkie pomysły wydawały sie niepotrzebne i kosztowne , ale z czasem zakuwaliśmy dużo korzyści. Zmniejszyły się nasze rachunki , goście doceniają wyjątkową jakosć jaką jesteśmy w stanie serwować i my jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych działań które przynoszą ulgę dla przyrody.

Każdy z nas dzisiaj powinien sie zastanowić co dobrego robi dla naszej planety. Jest okazja żeby coś zmienić na dobre, zróbmy pierwszy krok 🙂

Wiosna już zagościła na dobre pod tatrami, krokusy już powoli przekwitają i małymi krokami zbliża się również Wielkanoc.

My zabieramy się mocno do pracy, bo jak co roku w Wielkanoc nasza restauracja będzie otwarta i oczywiście będziemy mieli dla państwa nowe menu. Głównym bohaterem będzie jagnięcina i pozwolę się pochwalić jak co roku, że to nie byle jaka jagnięcina tylko nasza lokalna z Podhala. Moim skromnym zdaniem to jedna z najlepszych jagniecin, jakie znam i chyba nie tylko ja tak myślę spoglądając na włochów którzy co roku skupują ją od naszych baców na potęge.


Jagnięcina w naszej karcie pojawi się w kilku odsłonach a jedną z nich to oczywiście kotleciki jagnięce. Będziemy też robić ravioli i nie ukrywam, że może pojawi się też lasagna z jagnięciną.Wszystko zależy od możliwości i czasu którego tak niewiele mamy.

Przypominam że w okresie świątecznym będziemy otwarci w godzinach od 13.00 do 21.00, wyjątkiem będzie Poniedziałek Wielkanocny kiedy to będziemy od 12.00 do 20.00. Nie zostaje mi nic więcej jak życzyć Państwu Radosnych Świąt Wielkanocnych i do zobaczenia w Murzasichlu. Pozdr Chef.

Raport krokusowy z Polany Chochołowskiej w 2019 roku

Z roku na rok zainteresowanie krokusami jest coraz większe. Parędziesiąt lat temu mało kto w ogóle znał polane chochołowską i jej możliwości zabarwienia się na fioletowo podczas wiosny. Dzisiaj znów dzięki mediom nie ulega wątpliwości, że każdy marzy o zdjęciu i możliwości zobaczenia tego niezwykle pięknego zjawiska.

Postanowiliśmy wybrać się na Polane Chochołowską, żeby sprawdzić jak się ma sytuacja. Ludzie udostępniają wiele zdjęć, ale na dobrą sprawę nie wiadomo do końca jak wygląda rzeczywiście sytuacja.

Na razie moim zdaniem jest dość wcześnie. Na polanie leży dość dużo śniegu i ogólnie jedynie w górnej partii gdzieniegdzie są widoczne małe pola z krokusami. Na moje oko 2/3 polany pokrywa nadal śnieg wiec uwazam że naprawdę jeszcze ze dwa tygodnie można spokojnie poczekać. Okres kwitnienia może też się przedłużyć jak pogoda sie popsuje lecz licze że apogeum moze być miedzy 8 a 14 kwietnia.
Prognozuje że weekend 13-14 kwietnia będzie najmocniejszym weekendem krokusowym więc informuje że warto w tych dniach o tym pamiętać. Droga do polany chochołowskiej zajmuje plus minus 2 godziny ale w tłumie pamiętajmy że może sie to mocno przedłużyć.

Krokus , szafran spiski czy jak to górale na niego mówią tulipanek ogólnie należy pamietać że nie rośnie tylko na polanie chochołowskiej. Możemy go równie spotkać na polanie Kalatówki, dolinie Lejowej i wielu innych polanach pod Tatrami.

Jeśli jednak koniecznie chcemy udać sie na polane Chochołowską proponowałbym się wybrac w srodku tygodnia najlepiej miedzy 8 -12 kwietnia. Dla tych co nie byli jeszcze, trasa jest bardzo przyjemna ale pamiętajmy o dobrych butach, bo miejscami jest jeszcze dużo lodu i błota. (nie ukrywam że mocno byłem zdziwiony jak sporo ludzi wybrało się dzisiaj na polane w pieknych białych adidasach – nie popełniajmy tego błędu, szkoda butów ;))

Na koniec dwie ważne informacje. Pierwsza to taka że warto zaglądnąć na stronę Hokus Krokus. Gmina Kościelisko wraz z Tpn zorganizowali super projekt który ma na celu ochronę krokusa. Nie ukrywam ,że wiele razy byłem swiadkiem jak ludzie deptali i niszczyli krokusy, nie bądźmy obojętni i zwracajmy uwagę tym ludziom, żeby tego nie robili, bo inaczej krokusów będzie niestety coraz mniej. Drugie info to takie, że w naszej restauracji z uwagi na ten wyjątkowy okres chcemy złożyć hołd naszemu tulipankowi i dlatego będziemy podawać wyjątkowe risotto z szafranem. Tylko w tym czasie będziemy serwować to risotto dlatego szczególnie gorąco polecam nas odwiedzić.
Dziękuje za zainteresowanie i oczywiście poniżej udostępniam zdjęcia robione właśnie podczas naszej dzisiejszej wycieczki do polany chochołowskiej. Pozdrawiam PG

ps. w sumie ja tak mówię że dwa tygodnie ale sami oceńcie…:)

Zakończenie sezonu ZIMA 2019

Written on 26 marca 2019, 01:59pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

Wraz z ostatnimi dniami marca sezon zimowy powoli dobiega końca. W Zakopanem widać już, że ludzi coraz mniej, Krupówki się mocno przerzedziły, a i wiele restauracji i sklepów zamyka na kilka dni, żeby trochę odpocząć.

Lubie ten czas, bo to czas refleksji. Można na spokojnie się zastanowić, co się źle zrobiło, co dobrze i podsumowując całość lepiej się przygotować na kolejny sezon.

Podsumowując ogólnie tę zimę, to była jedna z najbardziej śnieżnych zim, jakie pamiętam. Śniegu było po pas i w sumie był taki czas, że nie było go gdzie na dobrą sprawę odkładać. Teraz dziwie się trochę, że pod koniec marca te góry śniegu tak szybko znikły, myślałem, że to trochę dłużej się utrzyma, ale jednak klimat jest taki, a nie inny i nic na to nie poradzimy.

Pod względem turystów sezon też był bardzo dobry. Śniegu było pod dostatkiem i gości również nie zabrakło. Ogólnie zwykle ludzi zimą pod Giewontem jest zawsze sporo, ale w lutym nie ukrywam, że jak nigdy pracowaliśmy wyjątkowo na wysokich obrotach.

Jestem zadowolony z wielu dań, jakie serwowaliśmy tej zimy a szczególnie z jesiotra duszonego w sosie pomidorowym i mistrzowskich lasagni w wykonaniu mojego taty. Dużo pozytywnych opinii otrzymaliśmy również dzięki serkowi Dobbiaco z patelni i porchetty na zimno z musztardą z Dijon. I jedno i drugie cieszyły się dużym zainteresowaniem, ale niedługo znikną z naszej karty, żeby dać miejsce letnim i świeżym pozycjom. Z deserów na pewno Tiramisu było hitem tej zimy, ale tort meringa również cieszył się dużym zainteresowaniem.

Ogólnie niedługo karta znów się odświeży. Za jakiś czas pojawi się jagnięcina, bo Wielkanoc za kilka tygodni a pod koniec maja myślę, że w końcu wystartujemy z nową letnią propozycją. Mam przed sobą wiele pomysłów i nie ukrywam, że tego lata chcę większość zrealizować.

Na koniec podziękowania dla wszystkich co nas odwiedzili tej zimy. Zapraszam również wiosną, krokusy już powoli się pojawią i na szczęście zaczyna się robić bardziej ciepło. Pozdrowienia Chef

Lista Win – ZIMA 2019

Written on 26 stycznia 2019, 10:31am under winology ,z życia Lechalet

Tagged with: , , ,

Oprócz dań w naszej restauracji często lubimy również zmieniać ofertę win. Współpracujemy z wieloma importerami w Polsce i ogólnie rzecz biorąc mamy dużą palete do wyboru.

Lista win która jest obecne w naszej karcie od stycznia 2019 została przygotowana degustując każde wino z osobna w celu głębszej analizy która pozwoliła nam również go dopasować do obecnej karty dań.

Ogólnie rzecz biorąc każde wino zostało wybrane z uwagi na wyjątkową cechę która nie powtarza się w innym . Uważam że kazdy bedzie miał tutaj duży wybór, a nawet jesli nie będzie do końca zdecydowany nad wyborem, to nasza obsługa na pewno wskaże odpowiednią butelkę.

Z musujących win oprócz Prosecca który oczywisćie jest winem z tarasowych stoków w Valdobbiadene, postanowoliśmy włączyć unikatowego Wildbahera o którym konkretniej napisałem tutaj. Dla lubiących tradycyjne metody wprowadzilismy do listy również bardzo dobrą Cave. Jest świetnym winem z okolic naturalnego parku narodowego Serralada de Marina, czysta przjemnosc dla lubiących tropikalne aromaty.

Z białych bardzo fajną propozycja jest Verdejo od Mocen, które niedawno również wprowadziliśmy na kieliszki. Wino bardzo przyjemne, lekkie i z bardzo ładnym harmonijnym finiszem. Z wyzszej półki mamy jeszcze kilka butelek furminta z licytacji tokajskiej z 2017. Wino opisywałem tutaj , teraz myśle, że jest jeszcze lepsze ;).

Dla koneserów długo macerowanych win wprowadziliśmy również kategorie pomarańczowych . Na pewno warto zwrócić uwage na Timorasso z 2010. I Carpini to jeden z nielicznych producentów tego białego wina który przez wielu określany jest białym barolem. Myśle że w tej chwili to wino jest dopiero gotowe do wypicia i dlatego po trzymaniu go 5 lat w piwnicy wprowadzam go do listy z pewnoscią że teraz jest idealny dla niego czas.

Z czerwonych win na pewno warto podkreslić że mamy 10 letnie Barolo od Virni. Jest to wino z samego centrum miasta Barolo , vinnic Preda Sarmassa które wraz z Cannubi są uważane za jedne z najstarsze w regionie. To Barolo również teraz jest w najlepszym dla siebie okresie , warto tez sie na niego skusić.

Interesującą propozycją jest na pewno kategoria czarnych win. W tym roku postanowiłem ją wprowadzić bo mamy dośc dużo win w tym stylu. Są to wina z ciemnych gron jak Pinot Nero czy Aglianico. Zwykle są to wina niefiltrowane, intensywne o bardzo ciekawej strukturze powodowanym długa maceracją na skórkach. Pinot Nero od Arzentona to ciekawa propozycja z Friuli z ładnym ciemnym owocem i pieprzem na finiszu , seria ( Aglianico, Giovanico, Taurasi) od Il Cancelieere to znów piękna paleta co można wyciągnąc z grona Aglianico. ( o Taurasi Riserva przeczytacie tutaj)

Myśle że ta lista win zadowoli wasze oczekiwania, jesli jest coś innego które mogłoby was zainteresowac prosze smiało pytac obsługę, w naszej piwnicy zawsze coś sie znajdzie dla Państwa podniebienia. Pozdr chef

clone tag: -7719866898519664981

Lato 2018 – koniec sezonu

Written on 28 września 2018, 02:42pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , , ,

Wraz z końcem września przychodzi czas żeby się chwile zatrzymać i podsumować to co się zrobiło.

Chcociaż na dobrą sprawę w Zakopanem sezon nigdy się nie kończy w Lechalet potrzebujemy trochę zastopować. Latem byliśmy cały  czas obecni w naszej ukochanej restauracji, zmęczenie powoli daje znać a ja  dobrze wiem że bez świezego umysłu nic człowiek nie jest w stanie budujacego stworzyć. Od pazdziernika zmieniamy nasze dni pracy i bedziemy działać wyłącznie weekendami. ( piatek, sobota i niedziela )
Tak bedzie aż do  sezonu zimowego czyli od początku grudnia kiedy to wyciągi wystartują już na dobre ( to one co roku inicjują nowy sezon). Te dwa miesiące będą chwilą odpoczynku dla nas ale i również czasem na nowe pomysły i dania. Zwykle nic w naszej karcie nie pojawia się bez wielu prób i kto nas zna doskonale o tym wie.

Podsumujac to lato to na pewno wiele rzeczy było pozytywnych. Wprowadziliśmy kilka swieżych nowych dań jak makaron w sosie cytrynowym, krem pomidorowy, bruschetta i stek z grila. Były to proste dania które bazowały na niezłej kwasowości która latem jest pożądana.W tym roku mielismy też wiele owoców z własnego sadu i na pewno hitem były wszelakie sorbety jakie robiliśmy codziennie. Dużo owoców wykorzystywaliśmy na surowo ale wiele też przerobiliśmy. W naszej piwnicy staneło w kilka gąsiorów i pojemników które wykorzystamy do wyrobu  własnych   win owocowych i octów.  Oprócz tego mamy mnóstwo konfitury, która również zimą będzie wykorzystywana do wielu deserów jak chociażby tarta. Tego roku nie zabrakło również ziół. Mięta , melissa, oregano, estragon, rozmaryn i szałwia rosły w naszym zielniku jak szalone. Troche podsuszyliśmy a troche zostało i stanie się bazą do wielu soli aromatyzowanych czy syropów ( staramy sie jak najbardziej wykorzystywać to co mamy bo mało gdzie na podhalu można sie zaopatrzyć w dobrej jakości zioła czy aromaty) .

Ogólnie rzecz biorąc sezon był obiecujacy i wiele pracy zrobilismy na zapas.
Dla tych co nadal pytają kiedy pizza to szczerze powiem że nie wiem 🙂 Na pewno kiedys wróci bo piec jeszcze stoi, ale na chwilę obecną restauracja jest to co dla nas jest najważniejsze.
Dziekuje wszystkim którzy nas odwiedzili latem, jesienia oczywiscie zapraszam weekendami.  Niedługo jedziemy po włoskie dynie i równiez powoli bedziemy szukac dla was pysznych prawdziwków. Jesień ma sie okazać ciepła więc zapraszam na Podhale. Dobrej jesieni i do zobaczenia w Lechalet.

W pażdzierniku i listopadzie pracujemy: 
piątek od 13.00 do 21.00
sobota od 13.00 do 21.00
niedziela od 12.00 do 20.00

Plany na przyszłość

Written on 29 listopada 2017, 10:14pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , ,

Zbliża się powoli start sezonu i tym samym  chciałbym wam opowiedzieć o  naszych planach na przyszłość. Jak dobrze znacie  Lechalet to doskonale wiecie że ta restauracja stała się wyjątkowa wyłącznie dzięki dwóm ludziom którzy ją stworzyli : Halinie i Roberto. W 1991 roku czasy były trudne i tak naprawdę otworzenie włoskiej restauracji na obrzezach Zakopanego wydawało się rzeczą niewykonalną lecz oni mimo tego   poszli na całość i otworzyli swoje wymarzone miejsce . Na początku nie było łatwo lecz lata ciężkiej pracy spowodowały że zyskali na rozgłosie i dzisiaj   po 25 latach samych sukcesów z całą pewnością mogę uznać że im się udało. Stworzyli miejsce takie jakie chcieli, butikowe ,unikalne, znane w całym kraju , które ma niesamowicie wspaniałych gości dzięki którym cięzka  praca  zamienia się w czystą przyjemność.

To jest Lechalet które znam i bardzo lubię lecz wiem ze lata mijają i również moi rodzice powoli chociaż bardzo by tego chcieli powoli nie nadążają  za tym wszystkim. Zakopane rozwija się bardzo dynamicznie a pracy z roku na rok jest jej coraz więcej . Od jakiegoś czasu coraz bardziej ja  staje się silnikiem napędowym tego miejsca i tak naprawdę chociaż  z jednej strony bardzo się z tego powodu ciesze, to z drugiej okazuje się że  im więcej obowiązków mam na głowie tym mniej czasu mam na to co tak naprawdę kocham – czyli gotowanie.

Braliśmy pod uwagę wiele opcji , żeby nasza praca nie stała się dla nas ciężarem lecz przyjemnością jak do tej pory i najlepszym rozwiązaniem okazało się ograniczenie  jej  do naszych  możliwości. Nie chciałem też zniszczyć miejsca jakie stworzyli moi rodzice zatrudniając więcej pracowników, bo wiem że Lechalet opiera się na rodzinnej współpracy , a zmiana tego zmieniłaby też atmosferę całej restauracji.  Z punktu widzenia biznes planu lokal który posiada jedynie 30 miejsc siedzących jest nierentowny, zgadzam się z tym, ale Lechalet nie jest biznesem. Lechalet to miejsce tworzone z pasji , to styl życia i  jeśli nadal chcemy utrzymać tą idee, wiem że potrzebne są zmiany.

Podjeliśmy zatem  decyzje i nie zostało mi nic więcej jak was o tym poinformować. Otóż po pierwsze rezygnujemy z pizzy ( nie całkowicie bo będą wieczory w których pizza będzie dostępna ). Przez wiele lat pizza była naszą mocną stroną lecz szczerze dzisiaj wiem że są miejsca w Zakopanem co mogą zaoferować tą specjalność równie dobrze jak my , więc myślę że to nie będzie wielkim rozczarowaniem.Ta decyzja jest spowodowana tym że chcemy polepszyć swoją kuchnie , chcemy żeby to ona weszła na pierwszy plan, a nie jak do tej pory była ukryta za kurtyną pizzy.

To byłaby pierwsza nowość a druga to zmiany godzin pracy. Jak wspomniałem wyżej chcemy polepszać swoją kuchnie  a do tego niestety potrzebny jest czas . Restauracja od grudnia będzie otwarta od 17.00. To oczywiście nie znaczy że pracujemy tylko 5 godzin ( 17-22) , bo dobrze poprowadzona restauracja zabiera wiele czasu poza serwisem. Zaopatrzenie, obróbka produktu i w końcu przygotowanie się  do serwisu to tak naprawdę kolejne 5 godzin  pracy. Wielu idzie na łatwiznę kupując gotowe produkty , zamawiając byle jaki towar z hurtowni z  dostawą do domu , ale my tego nie chcemy. Chcemy tak jak było do tej pory ,czyli  jechać rano po to co najświeższe do lokalnych warzywniaków, kupować tego samego dnia rybę prosto z hodowli i również zaopatrywać się  u zaprzyjażnionego rzeznika  po mięso  po które z samego rana pojechał do ubojni. Tak chcemy…. a póżniej  chcemy tym wszystkim się z wami podzielić żebyście docenili naszą pracę i świeżość jaką mamy do zaoferowania. To wszystko wymaga czasu więc sami rozumiecie dlaczego ta 17.

Zmiany są dość konkretne i wiem ze wielu z was może je nie zaakceptuje lecz z drugiej strony wiem, że to najlepsze rozwiązanie żeby Lechalet nadal cieszyło się swoim uznaniem wśród wielu ludzi przyjezdzających  do Zakopanego dobrze zjeść. Kończymy rozdział z pizzą ale zaczynamy nowy z kuchnią autorską . Mam nadzieje że te przyszłe zmiany przyniosą wiele dobrego i liczę na to , że  uda się nam utrzymać sukces jaki przez ponad 25 lat moi rodzice zapracowali. Fajnie by było, ale zobaczymy…. ;-)PG

ps. Startujemy 5 grudnia . Od wtorku do soboty restauracja czynna od 17  do 22.W niedziele od 12 do 17 . Poniedziałek zamknięte.Zapraszamy

Lato 2017 -podsumowanie

Written on 5 października 2017, 12:24am under z życia Lechalet

Tagged with:

 

No tak , sezon się skończył i czas to podsumować. Sezon był na pewno dobry, było dużo turystów i szczerze moim zdaniem wbrew temu co większość twierdzi, pogoda się udała. Nie było co prawda pogodnie i ciepło przez cały lipiec i sierpień ,lecz na pewno nie padało cały czas. Mieszkając w górach już się nauczyłem że na pogodę nie ma co narzekać a druga sprawa w deszczowe dni tez można sobie znaleść ciekawe zajęcia.

Tego lata niewątpliwie wiele radości czerpałem z ogródka które udało mi się zorganizować. Oczywiśćie zawsze mieliśmy mały zielnik pod oknem z którego zawsze codziennie się zbierało różne zioła lecz w ogródku tego roku dodatkowo udało mi się wyhodować bardzo wiele odmian smacznej zieleniny  . Dzika rucola , cykoria z trydentu czy bietole prawie codziennie były podawane do naszych stołów i na pewno każdy docenił ich niesamowity smak.

Ciesze się również z drugiego projektu jaki postawiliśmy sobie tego lata, czyli z przetworów. Chociaż ten rok nie był najlepszym pod względem owoców ( były duże przymrozki na wiosnę ) to jednak wiele udało się zdziałać w tym kierunku . Udało się zrobić wiele syropów, owoców w zalewie i konfitur. Te najlepsze oczywiście udostępniliśmy również na sprzedaż i jak się w trakcie okazało stały  się hitem, bo mało gdzie zresztą dzisiaj  można dostać domowe konfitury.

Jak niektórzy zauważyli tego lata też wprowadziliśmy własne sorbety. Wykorzystywaliśmy to co w sezonie i musze przyznać że niektóre smaki były naprawdę bardzo smaczne. Lody to tak naprawdę temat rzeka i chociaż teraz trochę go odstawiłem obiecuje do niego wrócić na wiosnę aby w lecie być jeszcze lepiej przygotowanym.

Suma sumarum uważam ten sezon za udany. Oczywiście można  było  wdrożyć jeszcze kilka nowych pomysłów lecz czas niestety na to nie pozwolił a czasami z czymś lepiej poczekać niż zrobić to byle jak.

Co do przyszłości nie ukrywam że szykujemy na pewno  wielkie zmiany. Niektórym się to pewnie nie spodoba inni będą znów zachwyceni. Niezależnie jak wygląda dziś rynek chcemy siebie ciągle doskonalić a do tego potrzebny jest czas którego obecnie mamy zbyt mało. Wiemy że popełniamy wiele błędów ale są one dla nas nauczką i wyciągamy z nich dużo wniosków. Będziemy na pewno ciągle informować o postępach naszej  pracy, więc jak to się mówi w młodzieżowym slangu bądzcie na łączach :-).

Na koniec dziękuje jak zwykle wszystkim którzy nas odwiedzili tego lata ,miło było dla was znów  gotować. Na jesień jeszcze działamy weekendami więc jak coś zapraszam . Pogoda co prawdą nie jest obiecująca i nawet   górale ostatnio twierdzą  że jesieni nie będzie  tylko odrazu zima przylezie , ja tam w to nie  wierze,  jeszcze będzie ciepło ….zobaczycie… pozdr Paolo

I po sezonie

Written on 6 września 2016, 03:23pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

DSC00012

Przyszedł wrzesień i tym samym czas na zakończenie i podsumowanie sezonu . Tego lata było niewątpliwie dużo ludzi , pogoda trochę deszczowa i zimowa , bo i  nie każdego lata zdarza się wstać z samego rana  z ledwo trzema kreskami na plusie. Sierpień jak co roku był topowym miesiącem, bo i festyny, imprezy  lecz w lipcu również tym razem dużo ludzi przyszło w góry w odróżnieniu od zeszłych lat. Po statystykach myśle że w tym roku ani Tour de Pologne ani Swiatowe Dni Młodzieży nie zaburzyły rytmu pracy Lechalet lecz nawet rzekłbym,  że pracowaliśmy więcej niż zwykle. Z uwagi na ogrom pracy niestety zmuszeni zostaliśmy zamknąć tego sezonu dwa dni a nie jeden, jak zwykle bywało .To się wiązało z brakiem możliwości czynności przygotowawczych jak kupno produktu, oczyszczenie go i na koniec wyporcjonowanie w celu dalszej obróbki. Wiem ze z tego względu mocno zostaliśmy skrytykowani bo jak w sezonie zamykać !!! lecz myślę że każdy zrozumie że dobra kuchnia wymaga dużo czasu a kiedy go brak jedynym rozwiązaniem staje się zamknęcie lokalu w celu nadrobienia strat.

Teraz oczywiście czas zwolnił  , mamy dużo czasu i  dobrze bo jest moment na odpoczynek i nowe pomysły . Tej jesieni jest dużo grzybów wiec na pewno coś niedługo wstawimy do karty a oprócz tego mamy już świetne owoce jak czerwone jagody i żurawinę co myśle że w deserach też będą miały swój wkład .

Dziekuje jak co roku wszystkim co nas odwiedzili  tego lata, było zimno ale mam nadzieje ze smacznie jak zawsze. Do zobaczenia PG