DSC_1349

Dnia 28 września mialem okazje być  zaproszonym na winną degustacje przygotowaną przez importera Vini e Affini. Od jakiegoś czasu wprowadzili kilka  nowości i w związku z tym sam byłem bardzo ciekaw co to za pozycje, więc nie  ukrywam, że kiedy usłyszałem że szykuje się dzień otwartej butelki bardzo się ucieszyłem.

Vini e Affini  specjalizuje się głównie w imporcie  włoskich win lecz od jakiegoś czasu również poszerzyli swoją ofertę o wina z innych krajów. W dzień degustacji właśnie ciekaw byłem tych „nie włoskich” nowości , których naprawdę było sporo.

I tak zaczołem moją przygodę tego dnia standardowo od tego co gazowane, więc Szampan był pierwszy.W ich ofercie mają biodynamicznego producenta z Szampanii: dokładnie mowa tu o  Fleury.  Robi on ponoć bardzo dobre szampany z tego co udało mi się znaleść w sieci lecz dopiero teraz nadarzyła się okazja żeby się o tym przekonać na własny język. Pierwszy Szampan po jaki sięgnąłem  tego dnia od Fleury był  Blanc de Noirs, czyli czysto robiony szampan z gron  Pinot Noir.  Spodziewałem się szczerze bardziej wykwintnego zawodnika , bo to przecież Szampan ! Ten znów trochę był za bardzo twardy,  agresywny i mało elegancki. Taki bardzo Proseccovaty bym powiedział a  mało Szampanowaty 😉 Inna sprawa oczywiście była przy drugim szampanie od Fleury czyli Cuvee Millesime z  2002 roku. Tego własnie szukałem!. Dwoma słowami Kwintesencja Elegancji!Dużo kwiatu, miodu i maślanych akcentów nadały temu winowi niesamowitej lekkości i jedwabnej struktury. Mimo że Milesime to Extra Brut w ogóle nie mamy wrażenia że to zero cukier  i to już świadczy o dobrej jakości ;-). Niesamowite wino które na pewno warte jej  swej ceny, która jest nieco wyżej 200 zł w hurcie;-). Dla niektórych może wyda się że to wino jest drogie  lecz HALO!!!! TO JEST SZAMPAN!!!!  Z drugiej strony  2002 był to wielki rok dla Szampanów ( Grand Vintage ), więc tak naprawdę cieszmy się w ogóle że mamy możliwość go kupić.

DSC_1342

Dalej po Fleury zrobiłem łyk mojego ulubionego Prosecca ( Sottorivy ) , żeby sobie przypomnieć jakie to zajebieste Prosecco mam u siebie w restauracji i pózniej rzuciłem się na bianco. Toche tych białych win co prawda było na tym stole lecz moja ciekawość , jak zwykle bardzo przydatna , sięgneła do ukochanego  Nalsa żeby spróbować mistycznego Kernera . Kerner to dość rzadki szczep, uprawiany głównie w wysokim Tyrolu z uwagi na  świetne rezultaty jakie daje przy ciezkich warunkach wysokogórskich. Dziwi mnie w sumie fakt  że  w Polsce wielu winiarzy eksperymentuje  swoje możliwości z dość niełatwym  w uprawie jak na nasz klimat  Pinot Noir a nie sięgają  np. po Kernera. U Nalsa daje niesamowicie owocowe wina z piękną mineralnością i jeśli by takie wino powstało i u nas to możemy naprawdę mówić o wielkim tryumfie polskiego winiarstwa. No ale cóż, jak zwykle  chyba znów wszystko jest kwestią marketingu , bo Pinot Noir to Pinot Noir ( nawet ten kiepski );-)

DSC_1350

Kerner od Nalsa pobudził mega moje kubki smakowe swoimi tropikalnymi nutami ananasu, mango i papayi  ale nadal czułem mały niedosyt i tak naprawdę nie wiedziałem czy coś dzisiaj będzie w stanie mnie całkowicie zaspokoić. To było do momentu aż nie spróbowałem  Trebbiano od Cirelliego.. Etykieta nie była co prawda  zachęcająca a druga sprawa nie spodziewałem się „Bóg wie co” po kimś co hoduje gęsi lecz nie biorąc takich głupot pod uwagę Trebbiano od Cirelliego po prostu wymiata!!! Zacznijmy w ogóle że Trebbiano to bardzo pospolity szczep w centralnych Włoszech i w sumie cały czas byłem przekonany że nie można z niego wykrzesać wielkiego wina , ale tu się myliłem. To Trebbiano jest niezwykle swieże, intensywnie owocowe i dynamiczne . Mam wrażenie że butelkę obróciłbym w moment nawet nie wiedząc kiedy , bo to wino samo wchodzi . Oczywiście widząc że Cirelliemu wyszło takie cudo , rzuciłem się  również na czerwone Montepulciano które stało obok , żeby sprawdzić czy historia  się powtarza i na szczęście tak.  Mega owoc, mega soczystość , mega świeżość i mega tanina. Super Montepulciano jakie dotąd jeszcze nie bylo mi dane spróbować , więc czapka z głów. Nie wiem tak naprawdę jaki jest sekret tego winiarza i czy gęsi mają coś w tym wspólnego ( bo niby łażą sobie swobodnie po całej winnicy ), ale jedno jest pewne: wina robi genialne.

DSC_1343

Cierelli  naprawdę  położył mnie na na łopatki lecz jak na miłośnika wina przystało, dalej należało walczyć,  bo dzień był krótki a win na stole nadal mnóstwo. Więc dalej idąc drogą ciekawości  sięgnąłem po Hiszpanie a dokładnie po to, co najbardziej znane w Hiszpanii, czyli Rioje .Rioja w takim wydaniu jak Gran Cedro to po prostu czysta dzicz. To wino było   niezrównoważone i całkowicie bez  harmonii więc nie wiem,  czy to wino  takie jest, bo nie jest jeszcze gotowe,  czy może jest już gotowe, więc takie jest! Ciężki orzech do zgryzienia, lecz na pewno ja takich rzeczy w winie nie szukam, wiec śwince( taka etykieta na butelce ) kategorycznie powiedziałem nie !;-)

Za to znów tak powiedziałem   Barberze od Ghiomo. Barbera od Ghiomo   jest   jedną z najbardziej klasycznych i tym samym świetnych  Barber jakich znam na polskim rynku i naprawdę nie ma nic w tym złego że to wino jest   „simple”, bo to wino bazowe Piemontu gdzie od wieku wieków serwowane jest w tawernach jako wino da tavola. Nie lubię kiedy z Barbery robi się coś co ma przypominać Barolo czy Barbaresco, Barbera według mnie ma być prosta, mega pijalna i z pięknym owocem. Na szczęście  taka jest własnie Lavai ( tak się nazywa Barbera od Ghiomo )a  jak dodatkowo jest jeszcze w takiej super cenie,  to czegoż to chcieć więcej ja się pytam???.

DSC_1345

Może być oczywiście zawsze bardziej interesująco i  tak naprawdę jeśli szukamy czegoś unikalnego to w Vini e Affini warto poszukać etykiet z nazwą Bressan. Lubie Bressana za swój styl gdzie jest widoczny w każdym jego winie i nie wiem tak naprawdę czy ktoś robi również tak specyficzne wina jak on w Friuli,  ale jego  Schiopettino  z całą pewnością poznam wśród milion innych bez problemu. Tak było i dziś. Nie widząc etykiety rozlałem Schiopettino do kieliszka i czując mech, jałowiec i grzyby od razu wiedziałem z jakiej ręki jest ten trunek. Mega wino i jedno z moich ulubionych pozycji od Vini e Affini.

Po Bressanie mogłem w końcu zakończyć degustację zacnie.  Moje podniebienie wróciło do Murzasichla bardzo zadowolone i tak naprawdę nie może się znów doczekać kiedy  wypije te wszystkie pyszności jeszcze raz . Na pewno większość win co mnie uwiodła znajdzie się w mojej piwniczce a kto wie czy niektóre również nie będą dostępne w Lechalet , bo przecież szcześciem trzeba sie dzielić 😉

Ostatecznie wielkie podziękowania  Vini e Affini za możliwość poznania ich lepiej i podziękowania również dla Grzegorza za świetnie przeprowadzoną degustacje. Oby takich więcej ;-).  PG

DSC_1347

 

Prosecco z osadem czy bez ???

Written on 23 lipca 2015, 09:43am under winology

Tagged with: , , , , , ,

pros

Lato juz w pełni a ja  zastanawiam się co nowego dodać do naszej karty win. Potrzebne mi wino swieże,  z babelkiem no i oczywiście nie za skomplikowane ,bo ma być przyjemnie proste i co za tym idzie super pijalne .Nie szukam oczywiście kompotu z winogron bo takich cziliskich jest pełno tylko coś z pazurem. Chyba zdecyduje się na  Prosecco.

Prosecco to najbardziej  popularne wino musujące we Włoszech i również najbardziej eksportowane za granicą. Amerykanie je kochają i już dawno zapomnieli o Szampanii, bo cały czas im w głowie tylko Valdobbiadene.

Jeśli przytoczyć troche teorii to Prosecco jest winem pochodzącym z Veneto w obszarze mieszczącym sie jakieś 50 km od Venecjii w odrębie miast Connegliano i Valdobbiadene. Wino jest robiony z najbardziej popularnego grona tego regionu czyli Glery, która potocznie zwie się Prosecco.

Musimy pamiętać że teren Valdobbiadene jest duzy a producentów jeszcze więcej  więc jedno prosecco drugiemu nie  równy. Najlepsze winnice  ulokowane są na zboczach pagórków i własnie dlatego wina z tych miejsc są drozsze od tych położonych na dolinach no bo reczny zbiór, ciezki teren uprawy  itp sprawy. Tego niestety się nie dowiemy z etykiety butelki ale dobrym wyznacznikiem jakosci tego wina jest  nazwa Rive ( czyli winnica na zboczu )lub słowo „Millesimato” co oznacza że wino zostało zrobione z jednego tylko rocznika gron i zazwyczaj tych najlepszych w winnicy.

Mamy również mega snobistyczne Prosecca Cartizze które są robione w  historycznym  regionie Cartizze  ( jakieś 100 ha )lecz tu płacimy za nazwe bo wiele Prosecco Rive (z poza regionu Cartizze) według wielu” proseccoznawców „jest  o wiele lepszej jakości.

No ale wracając do senda sprawy szukając prosecco do restauracji natknołem się na nowość która jak się okazuje  wcale nowością nie jest, czyli Prosecco na osadzie ( sur lie )No wlasnie dlaczego nie jest nowością? Bo  dawno dawno temu jak jeszcze nikt nie znał prosecca tak się go własnie robiło.

Cała filozofia Prosecca jest bardzo prosta ( ogólnie rzecz biorąc ;-)) .  Polega na tym że zbieramy glere , wyciskamy z niej sok a pózniej pakujemy wszystko do ogromnych zbiorników w podciśnieniu ( AUTOCLAVE) z drożdzami . Drożdze będą nam przerabiać cukier zawarty w soku na dwutlenek węgla co spowoduje że dostaniemy nasze upragnione bąbelki.

Oczywiście kiedyś takich zbiorników nie było i wtedy drozdze dawało sie bezpośrednio  do każdej butelki co powodowało że cały proces fermentacji przebiegał własnie w tej butelce. Francuzi nadal robią tak swoje szampany z tą róznicą że oni drożdze z butelki wyciągają , włosi znów wolą je pozostawić.

Prosecco na osadzie jest na pewno dość specyficznym winem. Oczywiście to bez osadu jest bardziej miękkie i napewno już gotowe do wypicia bo to drugie na pewno wymaga więcej czasu( drozdze w butelce pracują wolniej ) . Oczywiscie dużo zależy od producenta i nawet samej butelki ,bo np. Magnumy na osadzie o wiele lepiej się sprawdzają szczególnie w czasie . Ja na przykład jeszcze  nie dorosłem do tak zwanego drozdzowego smaku i te na osadzie są dla mnie zbyt „chrupiace”. Wole jak wino pachnie mi i smakuje swieżym zerwanym  owocem lub jego wariantem przetworzonym ( marmolada, susz itp) niż np drewnem z beczki czy jak to bywa w „Proseccach na osadzie” mocnym akcentem skórką chleba. No ale każdy ma swoje smaki i bardzo dobrze że dziś mamy wybór.

Do Lechalet zdecydowałem się wprowadzić dwa typy ( na osadzie i bez ) bo nie da się stwierdzić które wino jest lepsze. Niby te same grona lecz sprawa osadu robi tutaj wielką różnice. Zostawiam dlatego wybór klientowi , niech on zdecyduje czego szuka. Ja swojego faworyta już mam teraz czas na was;-)

 

Naturaliści

Written on 17 kwietnia 2015, 01:51pm under winology

Tagged with: , , , ,

IMG_20150304_094321

No i po świetach czas odświeżyć temat win naturalnych. Jakiś czas temu będąc w bardzo smacznym miejscu w Krakowie – Twój Kucharz udało mi się poznać bardzo ciekawego importera win naturalnych , a mowa tu o Tomku Kurzej z Naturalistów. Wraz z innymi przyjacielami wdrożył bardzo ciekawy projekt który odważnie stara się dać do zrozumienia wielu koneserom wina, że dziś nie wszystko co jest sprzedawanym jako wino to tak naprawde  jest wynikiem  samych sfermentowanych winogron.

Naturaliści jak sama nazwa wznioskuje są za winami naturalnymi. No ok , ale ktoś mi się teraz zapyta  co to tak naprawdę jest wino naturalne?

No dużo by tu opowiadać , ale ogólnie wino naturalne to takie które jest robione w zgodzie z naturą czyli starając się ekologicznie uprawiac winorośl. W śkrócie nie idziemy na łatwizne opryskując całą winnice chemią bo przecież to wszystko pózniej by nam wylądowało do butelki,  tylko wykonujemy szereg zabiegów naturalnych ( sianie specjalnej trawy, naturalne nawozy, naturalne zabiegi wzmacniające winorośl ) które spowodują że wino które otrzymujemy będzie po prostu czyste od jakiejkolwiek pestycydów.

Jestem za tym ruchem , lecz tylko  i wyłącznie  wtedy jesli jest to możliwe a to dlatego  że  niestety wiele naturalnych win które piłem swego czasu  po prostu były niesmaczne . Winiarze wmawiali mi że to wino takie jest bo jest ono naturalne , ale teraz wiem że to były bzdury. Wino musi być smaczne przedewszystkim a naturalnosć to walory dodatkowe które swiadczą tylko o profesjonalizmie winiarza. Jeśli nie umiesz robić dobrego wina naturalnego to rób takie jakie umiesz a nie na siłe wciskasz ludziom niepijalny sok z winogron który sprzedaje się wyłącznie bo jest moda na eko.

No ok ale wracając do tych dobrych naturalnych win , pytanie co importują Naturaliści? Przede wszystkim  bardzo ciekawe endemiczne szczepy  od Donati jak  też  te dość popularne pozycje jak Barbera, Chianti czy Pinot Grigio od innych producentów. Oprócz Włoch  jest też bardzo ciekawa Francja lecz niestety to nie mnie oceniać takie wina bo po prostu francuskich winiarzy jeszcze nie rozgryzłem 😉

Nie ukrywam , że moimi ulubionymi pozycjami od Naturalistów to wina z reki artysty Camillo Donati. Nie poznałem Camilla osobiście lecz ponoć jest niezly z niego dziwak. Dziwny człowiek który produkuje bardzo fascynujące wina , bo prawdziwe. Lambrusco od Donati to nie takie jak dostaniecie w typowych dyskontach- czyli musujacy słodki kompot. Lambrusco od tego dziwaka to bestia w szkle. Wino po otwarciu wybucha intensywnością owocu czarnego a po rozlaniu do kieliszka to wydaje sie jak by to był atrament. Niezle skoncentrowane ale dopiero po łyczku tak naprawde zrozumiemy w czym rzecz. Wino tak taninowe i dzikie że ma się wrażenie jak by to bylo jakieś niebbiolo czy aglianico ale to przecież Lambrusco ….. Czy to dobrze że to Lambrusco jest takie wybuchowe??? Mi się bardzo spodobało bo przypomniałem sobie lata kiedy to się pijało wino od sąsiada , własnie takie było … świeże, soczyste, owocowe no po prostu NATURALNE.

Wino przecież musi coś odzwierciedlać a Donatiego Lambrusco mówi mi że jest winem od prostego człowieka  dla prostego człowieka.  To nie jest wino do rozlania do kieliszka i krecenia nieeeee. to wino najlepiej rozlać do prostego Tumblera z IKEi i po prostu pic. A jeszcze lepiej jak do tego zjemy coś mega tłustego jak Kaczke z rożna albo jeszcze lepiej Golonke .

No to Lambrusco było mega dobre lecz szczerze próbowałem  od Donatiego coś jeszcze lepszego a dokładnie rzadki endemiczny szczep Fortana , który co najlepsze było  jeszcze bardziej zdziczałe i nieobliczalne.;-)

 Podsumujac warto wybrać sie na Kazimierz i kupić butelke dobrego wina NATURALNEGO i zrozumieć o czym mowa ( naturaliści mają swój sklep niedaleko okrąglaga ). Nie ukrywam że Fortana pewnie niedługo  znajdzie się w naszej karcie win więc jeśli nie będziecie mieli okazje być w Krakowie zapraszam do Nas. Pozdr Chef 

Rychnovske Pivo

Written on 23 lutego 2015, 08:04pm under winology

Tagged with: ,

DSC_0227

Dostałem kilka maili , że narzucacie Mi, że tylko pije i pije te wina i nic po za tym …. O prosze, więc tym razem wpis dla odmiany będzie o piwie ;-). Dokładnie tak! Ostatnio udało mi sie wypić kawał dobrego piwa dzieki Pawłowi od Rafa Wine który od nie dawna oprócz wysoko gatunkowych win zaangażował się również w import genialnych piw rzemieślniczych z małych browarów. Bardzo dobrze !!!!! Piwo równiez jak wino potrafi sprawić wiele przyjemności a jak  mowa szczególnie  o takim piwie, to tym bardziej.

Sprawa oczywiście tyczy się piwa  z Rychnova. Wśród piwowarów to pewnie bardzo znane piwo , zreszta się nie dziwie, bo taką jakość dawno nie piłem . Piwo które piłem charakteryzowało sie niebywałą delikatnością którą mało kiedy można spotkac w piwie. Niewątpliwie to odczucie jest związane  za sprawą unikalnych skladnikow z jakiego są warzone te wyjątkowe piwa, czyli:

  1. wyjątkowy słód sciągany na małą skale z małej lokalnej słodowni , Dobruski,
  2. Chmiel podjęty ze słynnej Saaz  i
  3. Woda co stanowi 90 procent piwa ( więc ta najważniejsza ) która jest pobierana z otworu wiertniczego u podnóza Gór Orlickich.

A tak w ogóle wiecie dlaczego  piwo od dużych koncernów jak Heineken ,wypity  w Warszawie,  Nowym Jorku czy Amsterdamie zawsze smakuje tak samo??? Przecież woda w tych różnych miejscach jest na pewno inna a  skoro woda to główny składnik czemu wszystkie te piwa są takie same?? …. No  odpowiedz jest prosta, piwa takie są produkowane z destylowanej wody która zostaje wzbogacona chemią żeby jakoś smakowała. Nieżle co 😉

DSC_0219 DSC_0222

No ale Rychnovskie piwo to już  całkiem inna bajka . Nie dość że składniki są najwyższej jakości to jeszcze cały proces warzenia odbywa się powoli i bez pospiechu.

Efekt oczywiście jest wyśmienity. Piwo które piłem miało ciemno bursztynowy kolor ( niektórzy by go zwali herbacianym ;-)) i w zapachu dominował karmel i spalone siano. Lekka goryczka tutaj wpasowana była idealnie. Powiem szczerze że nie pijam na co dzien wiele piw ale po takie jak z Rychnova to chetnie bym siegał  nie raz.

Ok a minusy???? No biorąc kwestie że to piwo jest  nie jest filtrowane, nie pasteryzowane i bez konserwantów to minusem jest krótka data spożycia . No ale ja wiem czy to taki  minus ? Przecież pivo jest do wypicia a nie żeby stało na półce 😉

Zapraszam więc do spróbowania prawdziwego PIVA ( dodatkowe informacje  na fan page ) pozdr Chef.

DSC_0226

DSC_0175

Dawno dawno temu wino robiło się troche inaczej niż dziś. Winiarz miał swoją winnicę wokól domu do której sam osobiście zaglądał kilka razy dziennie i wszystkie prace wykonywał ręcznie (jak chociażby kopanie odwodnień czy oranie i sadzenie). Jak miał konia to miał dobrze ale jak nie to nie narzekał, bo nigdzie zresztą mu  spieszno nie było  bo jego życie to była praca w winnicy. Jak w końcu przyszły zimne dni i  winogron już był dojrzały nadchodził czas zbiorów. Oczywiście wszystko zbierało się ręcznie no bo maszyn przecież nie było a jak do zebrania  było  dużo tego winogronu to oprócz rodziny również i sąsiad przyszedł a to i sąsiadka;-). Po zbiorze wino sie zanosiło do wielkich beczek gdzie po zdeptaniu przez piękne dziewczyny ( sąsiadki ) lądował do drugiej beczki gdzie samoczynnie powstawała fermentacja . Tak sfermentowany moszcz winny ( wino ) bez filtracji, klaryfikacji i żadnej stabilizacji lądował do butelek, które pózniej były winem powszechnym domowników.

Owszem tak było kiedyś, bo dziś winiarze nie mają już czasu na chodzenie po winnicy no bo przecież trzeba na wakacje wyjechać, do restauracji się z znajomymi spotkać albo po prostu iść i promować swój trunek  no bo on już nie jest dla nich samych .No ok  a wino i winnica???No troche chemii tu i tam i sprawa sama się załatwi .  Druga sprawa to przeciież kto wyczuje te chemię ? Przecież podczas butelkowania doda się troche tego troche tamtego i wino będzie idealne. No własnie i może tu jest problem . Bo wino nie może być idealne… Przecież musi odzwierciedlac terytorium, rękę człowieka który go stworzył ( winifikacja ) i dobrze jeszcze jak powstaje w zgodzie z tradycją i historią miejsca.

No ok ale dlaczego czepiać się idealnego wina ????No  to jest  jak z dziewczyną przypominającą lalkę Barbie. Fajnie super na początku ale po czasie zaczyna być nudna jak flaki z olejem 😉

No i wracając do win własnie ,bo to nie poradnik idealnej żony , ludzie już znudzeni tymi identycznymi i super idealnymi winami ( Barbie )zaczynają szukać czegoś innego. Czego?? Czegoś naturalnego.

We włoszech dużo jest takich winiarzy lecz dopiero teraz zaczyna się ich doceniać, bo teraz przyszedł ich czas. To naturaliści!!! No ok, może sami ziemi nie orają i sąsiadki im wina nie zgniatają, lecz tyle na ile jest to możliwe nie ingerują w wino. Ostatnio własnie jedno z takich win dane mi było spróbowac  ( dzięki Moja Italia )i szczerze po wcześniejszych opisach (online) byłem przekonany że tego nie przełknę, a tu znów niespodzianka wino wyparowało pierwsze na stole.!!!!!Mowa o Tempo dopo Tempo  od Poderi Veneri Vecchio ,czyli białym winie z dawnych lat. Teraz to taka moda żeby  nazywać takie wino jako ORANGE WINE, lecz dla mnie to po prostu bianco, tylko tyle że naprawde szczere. Wino z rzadkich szczepów Grieco i Cerreto ( endemicznych ) w takiej naturalnej odsłonie robi naprawdę niezłe wrażenie. Piękny zapach brzoskwinii jest niezwykle intensywny i tylko zachęca do dalszej przygody . Alkohol niecałe  12 % swiadczyłoby że to wino nie ma wcale konkretnej struktury lecz autoktoniczne drożdze i ta winifikacja powodują żę to wino ma ciało jak mało które.

No tak oczywiście wino wspaniałe i jakże odmienne od tych nam znanych  z Lidla czy Biedronki ( tych idealnych ;-))No własnie teraz pytanie- Czy my jestesmy gotowi na takie wino??? Mamy ochotę wypić coś co nas zaskoczy???Pytanie też czy   jeszcze nas nie znudziły te wszystkie wina za 15 zł które smakują tak samo??? No warto sie zastanowić a ja tymczasem żegnam was popijąc kieliszek dobrego i NIE NUDNEGO wina. Pozdr Chef 

DSC_0177

Amarone „Morar” 2006 Valentina Cubi

Written on 22 stycznia 2015, 12:31am under winology

Tagged with: , ,

DSC00006

Nie sztuka jest znaleść genialne Amarone za duże pieniądze  lecz sztuką jest znaleść genialne Amarone za rozsądne pieniądze. Quintarelli , Zeni, Dal Forno czy Bertani robią genialne Amarone.  lecz to są legendy a za takie rzeczy niestety się płaci.( i to dużo )

Ostatnio wypiłem coś wybitnego  i w jakże przyjemnej cenie ( dostępny w Rafa – Wino ), krótko mówiąc  było to Amarone Morar. Pewnie słyszeliście o Morar chociażby dlatego że niedawno zdobył medal w Gran Prix Magazynu Wino a druga sprawa coraz czesciej pojawia się na półkach dobrych restauracjach i enotekach.

DSC00004

Valentina Cubi która jest twórcą Morar, to niezbyt znana producentka w Veneto lecz z dnia na dzień coraz to bardziej o niej się mówi. A to w Duemilawini a to w  Gambero Rosso a to również w Gran Prix.

Valentina z tego co udało mi się przeczytać na stronie i tu i tam jest tradycjonalistką i duży nacisk kładzie na samą winnice. Uważa że wino powinno się robić w winnicy a nie piwnicy. (i w sumie widać to po jej winach). Stosuje dużo zabiegów wzmacniających naturalnie winorośl i tym samym sam końcowy owoc jest po prostu najwyzszej jakośći. W piwnicy pózniej nie ma wielkiej filozofii bo suszy swoje grona do Amarone przez jakieś 100 dni i pózniej po maceracji troche beczki i ” voila les jeux sont faits” !!!!

DSC00008

Amarone które piłem było po prostu pyszne. W nosie dużo suszonego kwiatu, octu balsamicznego i owoców w zalewie alkoholowej. W ustach znów smakowac można było malinę, porzeczkę,  wiśnię  i pieprz z delikatnymi  nutami  gorzkiej czekolady i  vanilii. Wino niezwykle świeże, eleganckie z przepiękną strukturą ( w sumie 15.5 procent ).Co prawda wiele  Amarone w życiu sumując  nie piłem ( taki już ze mnie bidok )lecz myśle że  Morar od Cubi w mojej skromnej liście na pewno lokował by się dość wysoko. Pozdr Chef 

DSC00002

 

 

 

Altra Uva : Ortrugo Frizzante di Lusenti

Written on 15 grudnia 2014, 01:13am under winology

Tagged with: , , ,

DSC_0005

Uwierzcie mi że dobre musujące wino potrafi cieszyć jak zadne inne bez bąbelków. Francuzi kochają swoje szampany i w sumie się nie dziwie, bo we  Wloszech a dokładnie w Emilli również jest miłość do bąbelków .  Dlaczego? bo wino z bąbelkiem jest swieże, przyjemne i pobudza nasze zmysły.

Kocham Malvasie za swoje miodowo- kwiatowe zapachy i łatwość picia, lecz ostatnio miałem okazje spróbować czegoś całkowicie innego i wyjątkowego , a dokładnie mówiąc białe wino Ortrugo.

Mało kto w ogóle zna ten szczep i w sumie się nie dziwie bo we Włoszech znany jest głównie w Emilii i nigdzie indziej . Jest oczywiście autoktonem i w przeciwieńtwie do innych gron z Emilii mało się  wybił  popularnoscią   po za granice swojego  terytorium z jednego prostego powodu , jest winem codziennym.

Ortrugo to nie Malvasia i w nosie nie ma tak kwiatowych nut, lecz posiada inne ciekawe cechy. Jest bardziej warzywny. Czuć w nosie szałwie, liście pomidora, piołun i kwiat cukinii . Jego główna charakterystyka to gorzkawy posmak który jeden polubi a drugi nie. Ja akurat jestem miłośnikiem wermutów więc Ortrugo bardzo przypad mi do gustu lecz szczerze uważam że gorycz zawarta w tym winie nie wyłania się dość konkretnie i jest ładnie otulona przez właśnie orzeżwiające perlage.

Czy w Polsce znajdziemy to wino? Oczywscie że tak.Rafa Wino go importuje od znanej tradycjonalistki Lusenti. Zachęcam do spróbowania ,lecz odrazu z góry zaznaczam, że  nie należy się tym winem wielce  zachwycać lecz po prostu   pić w towarzystwie najlepiej  klasycznych tortelli erbetta lub tradycyjnej słonej tarty z szpinakiem zwanej Erbazzone.

Myśle że jedynie tak Ortrugo będzie w pełni doceniony , za swoją prostotę i  swieżość  która zachwyca.

ortrugo-altrauva-ita

Barbera Sette Zolle :Colli Tortonesi

Written on 10 grudnia 2014, 11:33pm under winology

Tagged with: , ,

Ostanio dane mi było spróbować coś wyjątkowego i mało spotykanego. Czerwone rodem z Piemontu z endemicznych szczepów. Mowa tutaj o Sette Zolle co cięzko tą nazwe przetłumaczyć na Polski lecz nie ważna jest nazwa lecz ważne TO CO w butelce.

DSC_0086

A własnie w butelce ciemny mocno rubinowy płyn otulony wiśniowym blaskiem o zapachu powideł śliwkowych, pieprzu, jagód, sciółki leśnej i co mi się chyba najbardziej spodobało lukrecji. W ustach bardzo soczyste,  powiedziałbym nawet mięsiste z ciekawym owocem i ładną wkomponowaną taniną. No dobra jest i minus 😉 dla mnie trochę za wysoka kwasowość  co wybija całą harmonie ,lecz może tak ma być więc nie wiem.

To wino to rocznik 2009 ( jedynie 5 lat ) , za młode jak na te klasę. Posiedzi jeszcze  z kilka lat w piwniczce i może mnie przekona i kto wie czy za kilka lat nie powiem że to najlepsze piemonckie jakie kiedykolwiek piłem.

Wino z dużym potencjałem starzenia,  dostępne ( jak zwykle mowa o czymś ciekawym ) u importera Moja Italia.

DSC_0087

DSC_0075

W ten czwartek udało nam się być na arcyciekawym spotkaniu organizowanego przez Vini e Affini z jednym  z ich producentów Valpolicelli. Mowa tutaj o Ca La Bionda. Cała degustacja odbyła się w super przyjemnej restauracji Resto Illuminati gdzie nie jeden raz słyszałem że własnie wina to ich mocny atut.

Wrócmy do Ca la Biondy a dokładnie do Nicoli, własciciela winnicy z długoletnią tradycją. Nicola do Krakowa przyniósł wszystkie swoje wina a dokładnie mieliśmy okazje spróbować 3 rodzaje Valpolicelli( zwykłą, Superiore i Ripasso ), 2 rodzaje Amarone ( Classico i Ravazzol) i 1 passito czyli Recioto.

Ca La Bionda to azienda położona w Marano w samym sercu Valpolicelli.Jest to jedno z najbardziej cenionych miejsc w Valpolicelli z uwagi na wyjątkowe właściwości klimatyczne i glebowe. Nicola to już czwarte pokolenie winiarzy co podkreśla ich doświadczenia w tworzeniu win. Z tego co udało mi się zauważyć  to Ca la Bionda stawia przedewszystkim na tradycyjność. Jest to rodzinna firma i jak to tradycjonaliści dużą wage przykładają do codziennych win jak Valpolicella ( szczególnie CasalVegri) . Mało producentów z Valpolicelli ma takie podejscie  do sprawy bo  wiekszość woli się skupić na Amarone które jest bardziej atrakcyjne na rynku.

Pamietajmy że w Valpolicelli ( podobnie zresztą jak w wiekszosci włoskich regionów )   istniały tylko dwa rodzaje wina : zwykłe domowe ( do codziennego posiłku ) i passito czyli słodkie( na wjątkowe okazje). Czyli jeśli spojrzeć w tył to najważniejsze  dla tradycyjnego winiarza zachodniego regionu od Gardy powinny być właśnie Valpolicella i Recioto. Z Ca La Bionda myśle że tak jest. Piłem ich Recioto i było genialne,  a tak soczystej, owocowej i przede wszystkim idealnie zbalansowanej Valpolicelli jak CasalVegri to szczerze nie pamiętam.

DSC_0076

Oczywiście Ca La Bionda ma w swojej ofercie również Ripasso i Amarone lecz czy te wina ich wyróżniają wśród innych producentów  tego regionu?.Ripasso piłem i szczerze uważam za najsłabsze wino producenta. Na spotkaniu zastanawialiśmy się czy takie Ripasso to Wielka Valpolicella czy Małe Amarone, dla mnie ani jedno ani drugie . Wino zbyt płytkie i mało zdecydowane broni się jedynie strukturą lecz czy to wystarczająco? Nicola dużo o Ripasso nie mówił i w sumie jego nazwa Malavoglia ( z niechęci) również moim zdaniem swiadczy że to wino to najsłabszy punkt programu. 

Dalej czas przyszedł na Amarone. Jedno klasyczne , drugie bardziej nowoczesne  szczególnie przez  aromaty beczki. Mi oczywiście bardziej posmakowało to Classico z ładnym owocem, słodkim i delikatnym. Borówki, jagody , trochę mokrego mchu  i rodzynki. Piękne Amarone, dobrze zrobione i niezwykle pijalne . Ravazzol ( czyli to drugie, bardziej wypaśne) jest zbierane z najlepszej winnicy Ca La Bionda o nazwie  Ravazzol ( tak jak na etykiecie ). Tutaj  również piekne zapachy owoców leśnych , wiśni , Amareny no ale dodatkowo wino przez nową beczke dostało mocnego aromatu wanili, budyniu i gożdzików. Nie spodobało mi się  tak jak Classico, bo nie lubię kiedy aromaty beczki przeważają nad pierwszorzędnymi a w Ravazzol tak było, lecz był to młody rocznik  jak na Amarone i to tylko kwestia czasu jak ta cała agresywność stanie się bardziej delikatna i harmonijna ze wszystkim.

Dziekuje Nicoli za swietne wprowadzenie do ich swiata win, i gratuluje za genialną Valpolicelle Casalvegri i Amarone Classico.Podziekowania za bardzo dobre przekąski ( szczególnie za serek z pesto ) i ciasta w Resto Illuminati. No i na koniec również wielkie podziekowanie za zaproszenie od Grzegorza z VINI E AFFINI , ( Grzegorz czekamy na ciebie w Lechalet ;-))

DSC_0079

Gea 2011 Rosso di Montalcino

Written on 28 października 2014, 09:34pm under winology

Tagged with: , , ,

Na początku był Chaos… Pójzniej pojawiła się Gea( Ziemia ) i Uranos ( Niebo ) . Ich związek zaowocował …..DOBRA DOBRA ale to przecież miał być opis wina a nie jakaś lekcja z mitologii. No w sumie troche Mitologii jest i w winie który nie dawno piłem czyli GEA od Cignozzi z PARADISO DI FRASSINA.

DSC_0119

Rosso di Montalcino jak by ktoś nie wiedział to nic innego jak młody brat Brunello. Produkuje sie go z tych samych gron co Brunello di Montalcino ( Sangiovese Grosso ) lecz różnica jest w winifikacji która wyróżnia te dwa wina: jeden młody i świeży który powinnien być wypity od zaraz a drugi Brunello który sie powinno trzymać w piwniczce na kilka dobrych lat .

Gea własnie taki jest, młody i  prosty  , które piłoby sie i piło. Piekny kolor ciemno rubinowy w kieliszku i zapach Mon Cheri powoduje żę odrazu mamy ochote się na niego rzucić. W smaku bardzo owocowy czyli jak porządne Rosso , czuć tutaj przede wszystkim czerwone owoce jak wiśnia i porzeczka lecz nie brakuje na samym końcu równiez pięknego akcentu Amareny.

Niewiem czy to za sprawą muzyki Mozarta ,którą winiarz puszcza swoim krzewom winnym lecz wina wychodzą mu bardzo dobre i przedewszystkim autentyczne jak na ten region.

Gea piłbym na codzień gdyby tylko budget mi na to pozwalał 😉 a po Brunello sięgał bym tylko na specjalne okazje. Wino polecam KAŻDEMU bo miękkie i owocowe czyli takie które pokocha każdy a przede wszystkim nawet laik wina ( w odróżnieniu do Brunello ). Pozdr Chef