Wino od zawsze było dla mnie przedmiotem zainteresowania. Lubię odkrywać nowe endemiczne grona, ciekawych ludzi którzy tworzą  z nich wina no i w oczywiste lubię wino pić. Za każdym razem kiedy sięgam po nową butelkę której nie znam, zawsze mam przed sobą  niezwykle ciekawą historię do odkrycia.

Dzisiaj chciałbym wam przedstawić wino które uwielbiam z uwagi na nadchodzącą porę roku. Mowa o Barolo Chinato. Pewnie każdy kto wypiła rocznie więcej wina  niż średnią statystyczną ( 5,5 litra na głowę) zna lub słyszał o Barolo. Wino niezwykłe , długowiecznie i na pewno warte swojej sławy , lecz czy może słyszeliście o Barolo Chinato?

W Piemoncie pod koniec XIX wieku kiedy  Barolo zyskało swoją elitarną pozycje wśród win na świecie kilku farmaceutów zaczęło eksperymenty nad połączeniem go  z  ziołami w celu stworzenia naturalnego i skutecznego leku na przeziębienie. Jak się okazało eliksir który wymyślili  okazał się hitem sprzedaży co spowodowało duży ruch w kierunku produkcji tego rodzaju wina wśród winiarzy .Wielu producentów podjęło się zadania stworzenia idealnej receptury i niewątpliwie jednym z lepszych win tego typu jakie piłem należy do braci Rovero. Ich „Chinato” oprócz charakterystycznej nuty kory chinowca , posiada bardzo ciekawe aromaty cynamonu i rabarbaru. Wino jest niezwykle przyjemne i doskonale zbalansowane mimo silnych obecnych tanin , cukrów i goryczy ziołowych. Taka harmonia smaków  stawia to wino wśród moich ulubionych na  zimne wieczory przy kominku  a że dodatkowo zyskam niezwykle lecznicze właściwości z nim związane to już sami rozumiecie że nic do szczęścia  dodatkowo mi nie potrzeba.

Calisaya

Written on 9 grudnia 2013, 07:50pm under winology

Tagged with: ,

Oto ciekawy artykuł o Calisay

Fratelli Rovero Barbera d’Asti Chinato Calisaya

Podobno pierwowzór Calisai stworzył Staś dla Nel, gdy ta zachorowała na malarię – gorzki ekstrakt z kory chinowca (chininę) połączył z innymi ziołami i tę miksturę dla zabicia goryczy wymieszał z winem i cukrem.

W naszym kraju zachorowania na malarię zdarzają się coraz rzadziej, mogę więc ze spokojem napisać, że Calisaya to stara piemoncka receptura, stworzona przez tamtejszych farmaceutów i zielarzy, powstająca z połączenia Barbery d’Asti DOC z naparem z kory chinowca (łac. Cinchona caisaya), drzewa kwasji (Lignum quassiae) i korzenia gencjany oraz wielu ziół, m.in. rumianku, ziaren kardamonu, kwiatu muszkatołowego czy owoców jałowca. Na szczęście reszta procesu brzmi już bardziej znajomo – połowa wina dojrzewa przez 12 miesięcy w beczkach, połowa w stalowych kadziach, a dojrzałe wino mieszane jest z cukrem i wymienionymi wyżej ziołami. Tak stworzona całość leżakuje kolejnych 12 miesięcy w dużych beczkach.

W efekcie tych skomplikowanych winiarsko-farmaceutycznych zabiegów, których autorem są włoscy bracia Rovero powstaje wino, które, zapewniam Was, robi wrażenie na każdym próbującym go po raz pierwszy. Smakuje trochę jak słodki, ziołowy likier. Dla otwartych głów będzie to wino, którego schłodzony kieliszek chętnie wypiją na digestif i to nie tylko po ciężkim posiłku. Poza oczywistymi aromatami ziół i wyraźną słodyczą znajdziemy tu też czerwone owoce, a nawet trochę pieprzu. Czujemy obecność chininy, zwłaszcza w gorzkiej końcówce, ale najciekawsze jest to, że te wszystkie na pozór przeciwstawne aromaty znajdują nić porozumienia. Calisaya ma 16% alkoholu i bez problemu przetrwa 15–20 lat, więc jeśli szukacie gwiazdkowego prezentu dla fana podobnych trunków, właśnie go znaleźliście.

(Importerem jest Moja Italia, można je kupić w cenie od 180 zł za butelkę (17 zł za kieliszek) w restauracjach współpracujących z importerem: Delizia(Warszawa) LechaleT Italian Restaurant e Pizzeria (Murzasichle), Aventino Restauracja Rzymska i La Traviata (Lublin). 

Źródło: wino udostępnione do degustacji przez importera.

Autor: Maciej Nowicki  zródło: Winicjatywa (adres poniżej)

http://winicjatywa.pl/2013/12/06/fratelli-rovero-calisaya-barbera-dasti-chinato-moja-italia/