Plany na przyszłość

Written on 29 listopada 2017, 10:14pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , ,

Zbliża się powoli start sezonu i tym samym  chciałbym wam opowiedzieć o  naszych planach na przyszłość. Jak dobrze znacie  Lechalet to doskonale wiecie że ta restauracja stała się wyjątkowa wyłącznie dzięki dwóm ludziom którzy ją stworzyli : Halinie i Roberto. W 1991 roku czasy były trudne i tak naprawdę otworzenie włoskiej restauracji na obrzezach Zakopanego wydawało się rzeczą niewykonalną lecz oni mimo tego   poszli na całość i otworzyli swoje wymarzone miejsce . Na początku nie było łatwo lecz lata ciężkiej pracy spowodowały że zyskali na rozgłosie i dzisiaj   po 25 latach samych sukcesów z całą pewnością mogę uznać że im się udało. Stworzyli miejsce takie jakie chcieli, butikowe ,unikalne, znane w całym kraju , które ma niesamowicie wspaniałych gości dzięki którym cięzka  praca  zamienia się w czystą przyjemność.

To jest Lechalet które znam i bardzo lubię lecz wiem ze lata mijają i również moi rodzice powoli chociaż bardzo by tego chcieli powoli nie nadążają  za tym wszystkim. Zakopane rozwija się bardzo dynamicznie a pracy z roku na rok jest jej coraz więcej . Od jakiegoś czasu coraz bardziej ja  staje się silnikiem napędowym tego miejsca i tak naprawdę chociaż  z jednej strony bardzo się z tego powodu ciesze, to z drugiej okazuje się że  im więcej obowiązków mam na głowie tym mniej czasu mam na to co tak naprawdę kocham – czyli gotowanie.

Braliśmy pod uwagę wiele opcji , żeby nasza praca nie stała się dla nas ciężarem lecz przyjemnością jak do tej pory i najlepszym rozwiązaniem okazało się ograniczenie  jej  do naszych  możliwości. Nie chciałem też zniszczyć miejsca jakie stworzyli moi rodzice zatrudniając więcej pracowników, bo wiem że Lechalet opiera się na rodzinnej współpracy , a zmiana tego zmieniłaby też atmosferę całej restauracji.  Z punktu widzenia biznes planu lokal który posiada jedynie 30 miejsc siedzących jest nierentowny, zgadzam się z tym, ale Lechalet nie jest biznesem. Lechalet to miejsce tworzone z pasji , to styl życia i  jeśli nadal chcemy utrzymać tą idee, wiem że potrzebne są zmiany.

Podjeliśmy zatem  decyzje i nie zostało mi nic więcej jak was o tym poinformować. Otóż po pierwsze rezygnujemy z pizzy ( nie całkowicie bo będą wieczory w których pizza będzie dostępna ). Przez wiele lat pizza była naszą mocną stroną lecz szczerze dzisiaj wiem że są miejsca w Zakopanem co mogą zaoferować tą specjalność równie dobrze jak my , więc myślę że to nie będzie wielkim rozczarowaniem.Ta decyzja jest spowodowana tym że chcemy polepszyć swoją kuchnie , chcemy żeby to ona weszła na pierwszy plan, a nie jak do tej pory była ukryta za kurtyną pizzy.

To byłaby pierwsza nowość a druga to zmiany godzin pracy. Jak wspomniałem wyżej chcemy polepszać swoją kuchnie  a do tego niestety potrzebny jest czas . Restauracja od grudnia będzie otwarta od 17.00. To oczywiście nie znaczy że pracujemy tylko 5 godzin ( 17-22) , bo dobrze poprowadzona restauracja zabiera wiele czasu poza serwisem. Zaopatrzenie, obróbka produktu i w końcu przygotowanie się  do serwisu to tak naprawdę kolejne 5 godzin  pracy. Wielu idzie na łatwiznę kupując gotowe produkty , zamawiając byle jaki towar z hurtowni z  dostawą do domu , ale my tego nie chcemy. Chcemy tak jak było do tej pory ,czyli  jechać rano po to co najświeższe do lokalnych warzywniaków, kupować tego samego dnia rybę prosto z hodowli i również zaopatrywać się  u zaprzyjażnionego rzeznika  po mięso  po które z samego rana pojechał do ubojni. Tak chcemy…. a póżniej  chcemy tym wszystkim się z wami podzielić żebyście docenili naszą pracę i świeżość jaką mamy do zaoferowania. To wszystko wymaga czasu więc sami rozumiecie dlaczego ta 17.

Zmiany są dość konkretne i wiem ze wielu z was może je nie zaakceptuje lecz z drugiej strony wiem, że to najlepsze rozwiązanie żeby Lechalet nadal cieszyło się swoim uznaniem wśród wielu ludzi przyjezdzających  do Zakopanego dobrze zjeść. Kończymy rozdział z pizzą ale zaczynamy nowy z kuchnią autorską . Mam nadzieje że te przyszłe zmiany przyniosą wiele dobrego i liczę na to , że  uda się nam utrzymać sukces jaki przez ponad 25 lat moi rodzice zapracowali. Fajnie by było, ale zobaczymy…. ;-)PG

ps. Startujemy 5 grudnia . Od wtorku do soboty restauracja czynna od 17  do 22.W niedziele od 12 do 17 . Poniedziałek zamknięte.Zapraszamy

We wrześniu ubiegłego roku miałem okazje zostać zaproszonym na kolacje do Halki. Niewątpliwie jest to młoda restauracja na mapie gastronomicznej Zakopanego, która oferuje niezłą ofertę fine diningową. Prawda jest też taka że w Zakopanem nie brakuje takich miejsc i  jak zresztą mnie śledzicie to  dobrze wiecie że moje ulubione miejsca tego typu to   Crocus i G.Tradycja . Teraz nadarzyła się okazja żeby poznać kolejne ciekawe miejsce i kto wie czy nie dołączy do tej dwójki.

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie, to na pewno jest o czym pisać. Lokal został stworzony w stylu alpejskim ,lecz gdzieniegdzie są też akcenty góralskie choć  przewaga jest niewątpliwie tego drugiego. Sala jest dość obszerna i tak naprawdę dzieli się na trzy części. Pierwsza śniadaniowa, druga blisko kuchni mniej formalna i trzecia obok kominka która jest moim zdaniem najbardziej odpowiednia na wieczorne spotkanie.( aż się prosi żeby po obiedzie siąść tam z cygarem z i dobrym kielichem szkockiej)

Musze jednak przyznać że jak na mój pierwszy raz, Halka zaliczyła wpadkę już na wstępie. Byliśmy tego dnia dość wcześnie bo około 19,30 i chyba zaskoczyliśmy samą obsługę z powodu że nikogo nie było. Sprawdzałem wcześniej na stronie internetowej godziny otwarcia restauracji  i z tego co wyczytałem  miała ciągły czas pracy. Mimo że czekaliśmy na środku sali pare ładnych minut nikt się nie pojawił , dopiero z mojej inicjatywy postanowiłem zwrócić się do recepcji która dość szybko zareagowała . Po chwili oczekiwania przy wejściu pojawił się w końcu kelner i nas zaprosił do stołu. Otworzyliśmy karty i po szybkim przeczytaniu dość ciekawego spisu dań zamówiliśmy to na co mieliśmy ochotę.

Ja wybrałem carpaccio a na drugie ossobuco , Maria znów chłodnik a na drugie polędwice. Czekając na przystawki postanowiłem zamówić też  kieliszek wina , który jak się póżniej okazało był bardzo dobry. Korzystają z Coravina i to mnie bardzo ucieszylo bo zwykle w hotelowych restauracjach nie wiem czemu, ale zawsze wina na kieliszki trafiają mi się  utlenione. To Chianti Classico  było idealne , dobrze że przynajmniej tu wino jest takie jakie powiinno być.

Kiedy prawie kończyłem swój czerwony trunek  doszły przystawki i tu trzeba im przyznać że  naprawdę  bardzo ładnie wyglądały. Widać że w Halce dba się  o każdy szczegół, danie wygląda i to już cieszy oko na wstępie. W moim Carpaccio ( jagnięcina) mięso było najsłabsze, bo najmniej wyczuwalne , za to ciekawy był puder z oscypka i krople żelowe z balsamico. Chłodnik Marii znów był perfekcyjny. Idealna konsystencja no i ten smak !!!!Znów potwierdzam moją tezę  że w Polsce jada się najlepsze zupy na świecie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Polak po prostu wie jak  powinna smakować zupa i uwierzcie mi że nikt inny takich nie robi. No ale wracając do Halki przystawki zaspokoiły nasz pierwszy głód , ja znów tymczasem zamówiłem drugi kieliszek Gallo Nero i czekając na kolejne główne danie spędzaliśmy naprawdę  miło czas w tej przepięknej sali.  Podczas naszego pobytu było kilka stolików, lecz odniosłem  wrażenie że wszyscy prawie byli hotelowi. Szkoda trochę że ta restauracja nie przyciąga klienta z Krupówek bo zresztą ceny w Halce  są naprawdę niskie jak na ten standard.

No ale wracając do rzeczy kluczowych a mówiąc ścisle do jedzenia  powoli przychodził czas na  dania główne  . Kiedy w końcu przyszły, moje oczy znów  przeżyły orgazm. Moje ossobuco było poprawne bo miękkie i polędwica również . Po równomiernym sercu stwierdzam że polędwica została przygotowana w Sous Vide czego trochę nie rozumiem, bo przecież oni mają świetne piece na lawie wulkanicznej, więc  dlaczego tego nie wykorzystać??? No ale może to moja niechęć do sous vide każe mi skrytykować idealnie upieczone mięso które rozpływa się w ustach i tak na prawdę takie dostaliśmy( ale kto wie czy z lawy nie byłoby lepsze ;-)). Tutaj też widać że do dań zostało użytych wiele ciekawych elementów jak  musy warzywne, suszone elementy dające strukturę no i esencjonalne sosy. Na talerzu na pewno wiele się dzieje , czasami może moim zdaniem za dużo. Ogólnie jednak trzeba ich pochwalić bo starają się na maxa. Używają wiele  lokalnych produktów , trochę  pomieszanych z orientem no i z tego co wiem,  to jest charakterystyczne dla  Michała Lelka . Oceniam ogólnie kuchnie na 5 ,obsługę na 4 a wystrój na 6. Halka to bardzo ładne miejsce na mapie gastronomicznej Podhala , 5 a nie 6 dałem za kuchnie, bo jak wspomniałem wcześniej na razie są dopiero na starcie i muszą udowodnić swoje . Już się powoli mówi o tym miejscu lecz Zakopane to bardzo dynamiczne miasto i co rusz tutaj coś nowego się pojawia. Ja zawsze doceniam lokal w dość dużym przedziale czasowym i dla mnie jeden raz nie świadczy o niczym , dlatego będę oczywiście wpadał częsciej do Halki , bo lubię to miejsce i mam nadzieje ze z  roku na rok będzie coraz lepiej ;-)Pozdr Chef