Mechanical

Written on 1 października 2013, 04:27pm under z życia Lechalet

Tagged with: ,

Kto powiedział że kucharz musi tylko umieć gotować?

KOZ 1

Raz będąc w Parmie zrobiło na mnie wielkie wrażenie muzeum pomidoru. Może to i banalnie brzmi lecz muzeum rzeczywiście jest dedykowane temu wyjątkowemu owocowi który stał się wyjątkowo popularny we włoskiej kuchni.

Parma stała się jednym z miejsc gdzie pomidor na dużą skale po prostu puszkowano , a to nie była łatwa sprawa. Wymyślono do tego specjalny taśmowy system który pozwolił na stworzenie produktu który był dostępny dla wszystkich i na całym świecie, no bo przecież nie każdy mógł sobie pozwolić na swieże pomidory śródziemnomorskie np. w  środku zimy. Najważniejszym elementem całego procesu były specjalne pasteryzatory  zwane Boule, które zaprojektował  bardzo mądry człowiek ( niestety nie pamietam kto ) trafnie zauważywszy że jeśli chcemy zakonserwoac nasz przecier to musimy go doprowadzić do temperatury wrzenia czyli jakieś 80 stopni . Problem niestety z tym że w takiej temperaturze nasz pomidor traci wszytkie cenne wiaminy i co najważniejsze smak. Własnie ten genialny człowiek wymyślił ze może doprowadzic przecież do pasteryzacji przecieru nie w zwykłej atmosferze lecz pod próznią co pozwoli mu to na pasteryzacje w 55 stopniach. Czyż nie jest genialne?.

SONY DSC SONY DSC

Polecam kazdemu się wybrac do muzeum jesli będziecie w Parmie bo jest naprawde wyjątkowe. Pokazane są wszystkie maszyny co odgrywały niesamowitą wazna role w produkcji przecieru. Ciekawą sprawą tego spożywczego produktu było to że był produkowany fabrycznie. Ludzie którzy tam pracowali to w wiekszosci można powiedzieć że byli mechanikami. Przecier pomidorowy niby produkt spozywczy ale bardzo przemysłowy. A tak dlatego że w sumie maszyny prawie wszystko robiły i co najgorsza zawsze na tamte czasy lubiły się po prostu psuć. Kto najlepiej jak mechanik mógł je naprawiać? . Dziś już na szczescie lub nieszczecie już tak nie jest , bo komputery monitorują wszystko.

W swojej kuchni może wydawać sie dziwne lecz znajduje również troche podobieństw. Jestem owszem kucharzem i wieksząść dnia zajmuje się gotowaniem lecz bywają dni że zamieniam się w mechanika;). Czyszcze maszymy które mi służą w ciągu dnia, smaruje je  żeby byly niezawodne. Czasami jak się popsują rówwnież je naprawiam bo znam je bardzo dobrze bo zresztą pracuje z nimi na co dzień. Jestem takim mechanikiem od kuchni. Myśle że każdy kucharz powinien znać podstawę  działania swoich maszyn bo podczas pracy wiem z doswiadzczenia że wszystko może się stać i wtedy możemy liczyć tylko na siebie .

Dzisiaj są takie czasy że dwóch kucharzy jest w stanie obsłużyc 50 osób na raz . Kiedyś to było niemożliwe no bo zresztą maszyn nie było. Kucharz kiedyś liczył jedynie na ogień z pieca i ostry nóz. Dzisiaj mamy wszytko co nam dusza zapragnie zaczynając od zwykłych piecy konwekcyjnych koncząc na thermo recyrculatorach z wodą i woreczkach prózniowych. Myśle że technika idzie do przodu i my również powinniśmy z nią , dlatego musimy oprócz kucharzami być również technikami.

Bedąc na studiach ważnym odniesiem dla architekta był tekt Witruwiusza który w skrócie pouczał ze prawdziwy architekt oprócz wiedzy technicznej  powinien róznież mież znajomośc muzyki , matematyki, astrologii czy np. prawa. Ale po co np architektowi wiedza o dzwieku ? Za przykład powiem że na tamte czasy nie było celowników laserowych i powwiedzmy że  podczas projektowaniu katapult w celu trafnego trafienia do celu posługiwano się dzwiekiem jaki wydaje napięta lina . Własnie po dzwieku szacowano długość rzutu i w tym celu naciągano line na daną pozycje. . Gluchy na pewno nie miał szans żeby zaprojektować celną katapulte ;)Myśle że z dobrym kucharzem jest podobnie. Niby tylko gotowanie lecz może nie tylko. Znajomość fizyki, chemi czy mechaniki moze być wyjątkowo pomocna w naszym zawodzie. Pamietajmy o tym . Wpis  szczególnie do kolegów po fachu. Pozdr Chef

SONY DSC

 

Lato za nami

Written on 4 września 2013, 09:12pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

DSC00379

Chociaż kalendarzowa jesien dopiero 22 września to u nas w Murzsichlu i tak samo w górach jesień powoli już się zaczeła. Poranne przymrozki już powodują że liście powoli zmieniają barwę i z dnia na dzień szykują się do odlotu .

My w restauracji również już pożegnaliśmy lato i powoli przygotowujemy się na jesień. Lubię tą pore roku bo jest bardzo spokojna i chociaż niektórzy twierdzą że bardzo melanchonijna ja znów uważam że  jest wielce radosna , właśnie przez te kolorowe drzewa . Myśląc o menu jesiennym  tego roku  postaramy sie wykorzystać prawdziwki, dynie a z owoców sliwki i jabłka na które własnie jest najlepszy okres. Może przygotuje również kilka potraw z dziczyzną bo to również dobry okres.

Zapraszam wszystkich  lecz również przypominam że w tym okresie zamykamy dwa dni w tygodniu czyli we wtorki i środy.  Oprócz tych dni jesteśmy do waszej dyspozycji. Pozdr Chef

 

 

Ogród Haliny

Written on 5 sierpnia 2013, 11:30pm under z życia Lechalet

Tagged with:

Kasztany włoskie, cytryny,pomarańcze,oliwki,  tam lavenda , gdzieś niżej szałwia i rozmaryn – no własnie tak wygląda ogródek Pani Haliny. Od samego przyjazdu do Polski marzyła o pięknym zielonym ogrodzie i teraz po tylu latach w końcu go ma.

DSC00769

 

Przez ponad dwadziesciaa lat sadziła przeróżne drzewka i kwiaty przywożąc je za każdym razem z odległych Włoch bo chciała oprócz kuchni włoskiej również przywieść do polski włoską nature.

DSC00757 DSC00759

Wiele niestety tych sródziemnomorskich roślin sie nie przyjeło bo u nas srogie zimy lecz kilka najbardziej wytrwałych udało sie zaklimatyzować. I tak w Murzasichlu mamy winogron z odmiany pinot, kasztany z Borgotaro, lavende z Provancjii i wiele innych przeróznych okazów które pozwoliły na utworzenie fascynującego ogródka z włoskim akcentem.

DSC00761 DSC00765 DSC00762

DSC00768

Co prawda ta piękna zielen  trochę poprzeszkadzała tym którzy nas szukali, bo rzeczywiście z drogi nie łatwo nas  zauważyć , lecz myśle że pozniej siadając w ogródku docenili idee tego spokojnego i wyjątkowego miejsca. Pozdr

 

Uwaga Pies

Written on 16 maja 2013, 10:44pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

Naszą mastkotką restauracji zawsze był bokser. Już od samego początku istnienia Lechalet wiadome było wsrod stałych gości  że w restauracji  chadzał pod stolikami bokserek.
SONY DSC
Był Kaster, Bimba Regina a dziś już czwarte pokolenia nazywa się Parma.  Ostrzegam wszystkich że jest to najbardziej łakomy bokser na swiecie i dla jedzenia zrobi wszystko. Ma słabość oczywiście do szynki parmenskiej a szczególnie do tej na pizzy, więc Apeluje  abyscie się Wy drodzy goście nie dali zrobić bo Parma potrafi żebrac profesjonalnie i dla porównania mina kota w butach ze shreka przy jej to po prostu pikuś.( Ja niestety też czasami ulegam ale ten pies to po prostu zawodowiec ) 🙂

Sezon za nami….

Written on 10 marca 2013, 11:48pm under z życia Lechalet

Tagged with:

Śnieg powoli stopniał i wyciągi zaczeły powoli zamykać działalność. Chociaż naprawdę u nas w Murzasichlu jest ciepło to jeszcze przed wielkanocą udzerzy  na pewno fala zimna i krajobraz znów zmieni kolory na jasną biel. Jednak  już nie oszukujmy się ludzie już myślą o wiośnie i tak samo sezon na narty dobiega końca.

My takze powoli zmieniamy nasze harmonogramy i powoli będziemy się przygotowywać do wiosny.Trzeba podładować baterie , poszukać nowych produktów i doznac nowych inspiracji  , które pozwolą na przygotowanie nowych i smacznych propozycji na wiosne .

Pragnę jak co roku podziękować wszystkim którzy nas odwiedzili i czasami chociaż nie było po drodze to i tak mieli chęć żeby zrobić kilka kilometrów więcej żeby do nas wpaść. Ponoć właśnie po tym się poznaje smakosza  i może rzeczywiście – smakosz to nie wcale ten który się będzie zachwycał dobrym jedzeniem ( bo zresztą jak coś jest dobre to nawet osoba nie znająca się na rzeczy to powie że jest dobre ) lecz ten który przemierzy nawet kilkadziesiąt lub czasami kilkaset kilometrów aby specjalnie pójść zjeść to Coś na co ma ochote. Pozdrawiam

Nasza restauracja będzie czynna codziennie oprócz wtorku i środy od 12.00 do 21.00

 

Tajemnica Lechalet …. ujawniona;)

Written on 23 września 2012, 11:29pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

Wiele w te wakacje mieliśmy pytań skąd mamy dostęp do wielu ziół i wyszukanych sałat. Kwiaty cukinii, dzika rukola (selvatica ),  biały szpinak, ciemna cykoria, bazylia drobnolistna, tymian, rozmaryn, estragon itp. Postanowiłem zdradzić mojego sekretnego dziennego dostawce swieżych ziół , oto i on …  Roberto 😉  – mój tato który w te wiosne postanowił stworzyć mały ogródek zielny. ( tylko mu nie mówcie że go zdradziłem 😉 )

Oto kilka zdjęc zrobionych z ukrycia.

 

Koniec sezonu …

Written on 3 września 2012, 02:13pm under z życia Lechalet

Tagged with:

 

Z dniem dzisiejszym informujemy wszystkich naszych gości że konczymy wysoki sezon letni. Nasza restauracja jednak oprócz wtorku bedzię czynna cały czas jak co roku, w przeciwieństwie do INNYCH WIELKICH WŁOSKICH LOKALI którzy otwierają jedynie sezonowo.

Zapraszamy serdecznie wszystkich szczególnie że niebawem zmienimy kartę na jesienną a wtedy będą państwo mogli delektować się wspaniałymi daniami z prawdziwkami, słodkimi dyniami i dziczyzną.

Wiosenne Refleksje

Written on 19 marca 2012, 01:47pm under z życia Lechalet

Tagged with: ,

Sezon zimowy już za nami a ja pragnę  szczególnie podziękować  tym wszystkim którzy uzbroili się w cierpliwość przy czekaniu na niektóre potrawy z powodu dużego ruchu w  restauracji. Dawno w Lechalet nie było takiej dużej ilości osób( tej zimy pobiliśmy rekord jeśli chodzi o ilość obsłużonych gości )  lecz to pozytywny sygnał że mimo wiele równie dobrych i przyjemnych lokali na Podhalu to coraz częściej Lechalet staje się ulubionym miejscem na obiad czy kolacje. Sam przyznam że nie przepadam za tym okresem z powodu że wszystko dzieje się bardzo szybko i mało jest czasu  w sumie na jakiekolwiek danie ,mając na uwadze że wszystko przygotowujemy od zera. Mam nadzieje że chociaż wszystko było przygotowane w ekspresowym tempie, smakowało tak pysznie jak zwykle.

Teraz jednak kończymy naszą przygodę z zimą i powoli rozpoczynamy NOWĄ z coraz blizszą i ukochaną wiosną. Menu oczywiście powoli będzie się zmieniać oferując więcej potraw z świeżych jarzyn i owoców. Coraz bardziej także będziemy wyszukiwać nowe i interesujące wina które jak zwykle będą zawsze idealnym towarzyszem do naszych potraw.

Planujemy kilka nowych niespodzianek związane z rozbudową naszej restauracji. Na razie nic nie zdradzamy lecz jesteśmy pewni że to co stworzymy będzie czymś wyjątkowym co tylko tutaj w Murzasichlu znajdziecie. Nie zostaje mi nic innego jak tylko życzyć pięknej  wiosny. Pozdrawiam   GP

 

 

 

Bodoni w Lechalet

Written on 22 listopada 2011, 02:37pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , , ,

W związku ze zmianą grafiki na naszych reklamach postanowiłem trochu opowiedzieć o ideologii jaką kierowaliśmy się podczas tworzenia nowego restauracyjnego znaku rozpoznawczego.

 

Otóż jak każdy pamięta nasze pierwsze reklamy posiadały bardzo prosty i przejrzysty styl. W 1991 byliśmy nową otwartą restauracją i głównym celem naszej reklamy było to żeby przyciągnąć do naszej restauracji jak najwięcej klientów.Kolory naszych bilbordów( czarne napisy na zółtym tle ) były żywe i informowały nas o tym ze chcemy przyciągnąc uwage każdego kto będzie obok nich przejeżdzał.  Tekst  : Ristorante Italiano Pizzeria Le Chalet  krótko nas informował że to restauracja i pizzeria włoska o nazwie Lechalet. Nazwa Lechalet była usytuowana  na końcu z powodu ze uznaliśmy ją wtedy za  mniej ważną informacją bo właśnie najważniejszym komunikatem dla potencjalnego klienta miała być że to WŁOSKA RESTAURACJA I PIZZERIA. Na reklamie  czasami  znajdowały się rózne dodatki jak np. flagi włoskie ( pamiętam nawet ze przez jakiś czas mieliśmy bardzo ładna dużą tablice  całą pomalowaną na zielone, białe i czerwone paski)  , zdjęcia potraw włoskich lub dodatkowe informacje jak np. oryginalna pizza włoska z pieca lub rodzina Graffi zaprasza. To własnie podejście do reklamy miało na celu zaciekawienia ludzi aby do nas przyszli bo zresztą  kto by pomyślał ze znajdzie w małej wiosce  u podnóża Tatr włoską restauracje i pizzerie.

 

Rok temu zlecając firmie graficznej projekt utworzenia nowego logo i materiałów reklamowych kierowałem się całkiem innymi  kryteriami jak moi rodzince w 1991. . Dzisiaj np.już nie jest najwazniejsze  napis WŁOSKA RESTAURACJA I PIZZERIA lecz na pierwszy plan wchodzi nazwa naszej restauracji czyli Lechalet. Ludzie którzy nas szukają jesli by się kierowali napisem Włoska Restauracja i Pizzeria napewno by do nas nigdy nie trafil z powodu ze po drodze można dziesiątki  takich tablic znaleść. Kolory także już shodzą na drugi plan( czarno biała paleta barw )z powodu że najważniejsza jest tutaj nazwa.( czarne tło w nocy jest niewidoczne co jeszcze bardziej wybija na pierwszy plan logo z nazwą ) .   Dzisiaj  naszym celem juz nie jest to aby przyciągać kogokolwiek lecz tym ,zeby   każdy kto o nas gdzieś słyszał lub przeczytał bez zadnego problemu potrafił do nas dojechać.

Każdy kto nas zna wie ze między innymi wyrózniamy się od wielu restauracjach włoskich  w kraju tym ze nasza kuchnia jest scisle związana z regionem parmeńskim. Postanowiłem ze nie może byc inaczej z wizerunkiem naszej firmy i własnie dlatego cały materiał który ma związek z grafiką także jest tworem bardzo znanego typografa parmeńskiego –  Giambattista Bodoni.

Piekna ornamentyka Bodoni jest u nas obecna praktycznie wszędzie. Zdobimy nią nasze menu , strone www, logo głowne, ubiory kelnerskie i kucharskie a niebawem mamy w planach zdobic nią nawet nasza porcelane  i szkło.

Pragne podkreslić ze nowy wizerunek naszej restauracji jest tylko zwiazany z materiałymi reklamowymi firmy i nie jest żadnym sygnałem ze coś się zmienia w naszej idei Lechalet. Restauracja zawsze będzie prowadzona przez naszą rodzine a filozofia kuchni Lechalet także zostanie niezmieniona jak to było przez ostanie 20 lat.