Plany na przyszłość

Written on 29 listopada 2017, 10:14pm under z życia Lechalet

Tagged with: , , ,

Zbliża się powoli start sezonu i tym samym  chciałbym wam opowiedzieć o  naszych planach na przyszłość. Jak dobrze znacie  Lechalet to doskonale wiecie że ta restauracja stała się wyjątkowa wyłącznie dzięki dwóm ludziom którzy ją stworzyli : Halinie i Roberto. W 1991 roku czasy były trudne i tak naprawdę otworzenie włoskiej restauracji na obrzezach Zakopanego wydawało się rzeczą niewykonalną lecz oni mimo tego   poszli na całość i otworzyli swoje wymarzone miejsce . Na początku nie było łatwo lecz lata ciężkiej pracy spowodowały że zyskali na rozgłosie i dzisiaj   po 25 latach samych sukcesów z całą pewnością mogę uznać że im się udało. Stworzyli miejsce takie jakie chcieli, butikowe ,unikalne, znane w całym kraju , które ma niesamowicie wspaniałych gości dzięki którym cięzka  praca  zamienia się w czystą przyjemność.

To jest Lechalet które znam i bardzo lubię lecz wiem ze lata mijają i również moi rodzice powoli chociaż bardzo by tego chcieli powoli nie nadążają  za tym wszystkim. Zakopane rozwija się bardzo dynamicznie a pracy z roku na rok jest jej coraz więcej . Od jakiegoś czasu coraz bardziej ja  staje się silnikiem napędowym tego miejsca i tak naprawdę chociaż  z jednej strony bardzo się z tego powodu ciesze, to z drugiej okazuje się że  im więcej obowiązków mam na głowie tym mniej czasu mam na to co tak naprawdę kocham – czyli gotowanie.

Braliśmy pod uwagę wiele opcji , żeby nasza praca nie stała się dla nas ciężarem lecz przyjemnością jak do tej pory i najlepszym rozwiązaniem okazało się ograniczenie  jej  do naszych  możliwości. Nie chciałem też zniszczyć miejsca jakie stworzyli moi rodzice zatrudniając więcej pracowników, bo wiem że Lechalet opiera się na rodzinnej współpracy , a zmiana tego zmieniłaby też atmosferę całej restauracji.  Z punktu widzenia biznes planu lokal który posiada jedynie 30 miejsc siedzących jest nierentowny, zgadzam się z tym, ale Lechalet nie jest biznesem. Lechalet to miejsce tworzone z pasji , to styl życia i  jeśli nadal chcemy utrzymać tą idee, wiem że potrzebne są zmiany.

Podjeliśmy zatem  decyzje i nie zostało mi nic więcej jak was o tym poinformować. Otóż po pierwsze rezygnujemy z pizzy ( nie całkowicie bo będą wieczory w których pizza będzie dostępna ). Przez wiele lat pizza była naszą mocną stroną lecz szczerze dzisiaj wiem że są miejsca w Zakopanem co mogą zaoferować tą specjalność równie dobrze jak my , więc myślę że to nie będzie wielkim rozczarowaniem.Ta decyzja jest spowodowana tym że chcemy polepszyć swoją kuchnie , chcemy żeby to ona weszła na pierwszy plan, a nie jak do tej pory była ukryta za kurtyną pizzy.

To byłaby pierwsza nowość a druga to zmiany godzin pracy. Jak wspomniałem wyżej chcemy polepszać swoją kuchnie  a do tego niestety potrzebny jest czas . Restauracja od grudnia będzie otwarta od 17.00. To oczywiście nie znaczy że pracujemy tylko 5 godzin ( 17-22) , bo dobrze poprowadzona restauracja zabiera wiele czasu poza serwisem. Zaopatrzenie, obróbka produktu i w końcu przygotowanie się  do serwisu to tak naprawdę kolejne 5 godzin  pracy. Wielu idzie na łatwiznę kupując gotowe produkty , zamawiając byle jaki towar z hurtowni z  dostawą do domu , ale my tego nie chcemy. Chcemy tak jak było do tej pory ,czyli  jechać rano po to co najświeższe do lokalnych warzywniaków, kupować tego samego dnia rybę prosto z hodowli i również zaopatrywać się  u zaprzyjażnionego rzeznika  po mięso  po które z samego rana pojechał do ubojni. Tak chcemy…. a póżniej  chcemy tym wszystkim się z wami podzielić żebyście docenili naszą pracę i świeżość jaką mamy do zaoferowania. To wszystko wymaga czasu więc sami rozumiecie dlaczego ta 17.

Zmiany są dość konkretne i wiem ze wielu z was może je nie zaakceptuje lecz z drugiej strony wiem, że to najlepsze rozwiązanie żeby Lechalet nadal cieszyło się swoim uznaniem wśród wielu ludzi przyjezdzających  do Zakopanego dobrze zjeść. Kończymy rozdział z pizzą ale zaczynamy nowy z kuchnią autorską . Mam nadzieje że te przyszłe zmiany przyniosą wiele dobrego i liczę na to , że  uda się nam utrzymać sukces jaki przez ponad 25 lat moi rodzice zapracowali. Fajnie by było, ale zobaczymy…. ;-)PG

ps. Startujemy 5 grudnia . Od wtorku do soboty restauracja czynna od 17  do 22.W niedziele od 12 do 17 . Poniedziałek zamknięte.Zapraszamy

Lato 2017 -podsumowanie

Written on 5 października 2017, 12:24am under z życia Lechalet

Tagged with:

 

No tak , sezon się skończył i czas to podsumować. Sezon był na pewno dobry, było dużo turystów i szczerze moim zdaniem wbrew temu co większość twierdzi, pogoda się udała. Nie było co prawda pogodnie i ciepło przez cały lipiec i sierpień ,lecz na pewno nie padało cały czas. Mieszkając w górach już się nauczyłem że na pogodę nie ma co narzekać a druga sprawa w deszczowe dni tez można sobie znaleść ciekawe zajęcia.

Tego lata niewątpliwie wiele radości czerpałem z ogródka które udało mi się zorganizować. Oczywiśćie zawsze mieliśmy mały zielnik pod oknem z którego zawsze codziennie się zbierało różne zioła lecz w ogródku tego roku dodatkowo udało mi się wyhodować bardzo wiele odmian smacznej zieleniny  . Dzika rucola , cykoria z trydentu czy bietole prawie codziennie były podawane do naszych stołów i na pewno każdy docenił ich niesamowity smak.

Ciesze się również z drugiego projektu jaki postawiliśmy sobie tego lata, czyli z przetworów. Chociaż ten rok nie był najlepszym pod względem owoców ( były duże przymrozki na wiosnę ) to jednak wiele udało się zdziałać w tym kierunku . Udało się zrobić wiele syropów, owoców w zalewie i konfitur. Te najlepsze oczywiście udostępniliśmy również na sprzedaż i jak się w trakcie okazało stały  się hitem, bo mało gdzie zresztą dzisiaj  można dostać domowe konfitury.

Jak niektórzy zauważyli tego lata też wprowadziliśmy własne sorbety. Wykorzystywaliśmy to co w sezonie i musze przyznać że niektóre smaki były naprawdę bardzo smaczne. Lody to tak naprawdę temat rzeka i chociaż teraz trochę go odstawiłem obiecuje do niego wrócić na wiosnę aby w lecie być jeszcze lepiej przygotowanym.

Suma sumarum uważam ten sezon za udany. Oczywiście można  było  wdrożyć jeszcze kilka nowych pomysłów lecz czas niestety na to nie pozwolił a czasami z czymś lepiej poczekać niż zrobić to byle jak.

Co do przyszłości nie ukrywam że szykujemy na pewno  wielkie zmiany. Niektórym się to pewnie nie spodoba inni będą znów zachwyceni. Niezależnie jak wygląda dziś rynek chcemy siebie ciągle doskonalić a do tego potrzebny jest czas którego obecnie mamy zbyt mało. Wiemy że popełniamy wiele błędów ale są one dla nas nauczką i wyciągamy z nich dużo wniosków. Będziemy na pewno ciągle informować o postępach naszej  pracy, więc jak to się mówi w młodzieżowym slangu bądzcie na łączach :-).

Na koniec dziękuje jak zwykle wszystkim którzy nas odwiedzili tego lata ,miło było dla was znów  gotować. Na jesień jeszcze działamy weekendami więc jak coś zapraszam . Pogoda co prawdą nie jest obiecująca i nawet   górale ostatnio twierdzą  że jesieni nie będzie  tylko odrazu zima przylezie , ja tam w to nie  wierze,  jeszcze będzie ciepło ….zobaczycie… pozdr Paolo

I po sezonie

Written on 6 września 2016, 03:23pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

DSC00012

Przyszedł wrzesień i tym samym czas na zakończenie i podsumowanie sezonu . Tego lata było niewątpliwie dużo ludzi , pogoda trochę deszczowa i zimowa , bo i  nie każdego lata zdarza się wstać z samego rana  z ledwo trzema kreskami na plusie. Sierpień jak co roku był topowym miesiącem, bo i festyny, imprezy  lecz w lipcu również tym razem dużo ludzi przyszło w góry w odróżnieniu od zeszłych lat. Po statystykach myśle że w tym roku ani Tour de Pologne ani Swiatowe Dni Młodzieży nie zaburzyły rytmu pracy Lechalet lecz nawet rzekłbym,  że pracowaliśmy więcej niż zwykle. Z uwagi na ogrom pracy niestety zmuszeni zostaliśmy zamknąć tego sezonu dwa dni a nie jeden, jak zwykle bywało .To się wiązało z brakiem możliwości czynności przygotowawczych jak kupno produktu, oczyszczenie go i na koniec wyporcjonowanie w celu dalszej obróbki. Wiem ze z tego względu mocno zostaliśmy skrytykowani bo jak w sezonie zamykać !!! lecz myślę że każdy zrozumie że dobra kuchnia wymaga dużo czasu a kiedy go brak jedynym rozwiązaniem staje się zamknęcie lokalu w celu nadrobienia strat.

Teraz oczywiście czas zwolnił  , mamy dużo czasu i  dobrze bo jest moment na odpoczynek i nowe pomysły . Tej jesieni jest dużo grzybów wiec na pewno coś niedługo wstawimy do karty a oprócz tego mamy już świetne owoce jak czerwone jagody i żurawinę co myśle że w deserach też będą miały swój wkład .

Dziekuje jak co roku wszystkim co nas odwiedzili  tego lata, było zimno ale mam nadzieje ze smacznie jak zawsze. Do zobaczenia PG

Oto postanowiłem się podzielić z wami najgorszymi  tekstami jakie udało mi się usłyszeć w mojej karierze kucharza i restauratora.Niech będą dla tych co pytali odpowiedzią a dla niektórych również przestrogą i nauczką że restauracja to nie jarmark, bar czy po prostu własny dom.

  1. A nie macie kwaśnicy ???– najcześciej padające pytanie u nas w lokalu. Sciska mnie za każdym razem jak to słysze i naprawdę nie rozumie czy jest to atak czy głupota.Na szyldzie przed restauracją jak byk pisze że restauracja jest włoska, przed drzwiami również taka informacja, menu wyłacznie z włoskimi daniami a tu nagle takie pytanie. Na to samo w sumie by wyszło jak bym poszedł do karczmy i nagle spytał dlaczego nie mają suszi????
  2. Dlaczego jest tak pusto? – Koniec sezonu, wiekszość zamyka zresztą swoje lokale w Zakopanem, a tu nagle wielkie zdziwienie że we wiejskiej restauracji pustka.Tutaj też nie wiem czy to sposób na nawiązanie rozmowy z gospodarzem czy po prostu atak w kwestii że żle gotujemy i nikt do nas nie przychodzi, ale w obu kwestiach nie mają one zadnego sensu. Lepiej nie mówić takich rzeczy a jak znów kochamy restauracje z tłumami to wybór jest tylko jeden – Mc Donalds
  3. Macie ceny jak z kosmosu.-  w kosmosie nie byłem, ale rozumiem że chodzi o to że wysoko się cenimy. Nigdy nie mówiłem że u nas jest tanio zresztą ceny zawsze były uwidocznione w karcie przed lokalem i w menu . Jak mnie na coś nie stać to po prostu tego nie kupuje , a jak już kupie to na pewno nie narzekam że tyle wydałem.
  4. Dobra ta pizza ale nasz  znajomy  robi lepszą.– Nigdy nie mówiłem że robie najlepszą pizze czy tiramisu w przeciwieństwie do niektórych co się tym szczycą. Jak ktoś robi coś lepiej odemnie bardzo mnie to cieszy lecz myśle że nie wypada o tym wspomnieć szczególnie stołując się u kogoś innego ,bo to jest tak jak bym ja  powiedział że fajni z was goście lecz powiem szczerze że znam lepszych i fajniejszych od was którzy bardziej nas doceniają i zostawiają nam więcej kasy.
  5. Chcieliśmy tylko zobaczyć lokal– również częsty przypadek, który co najgorsza wplata w zakłopotonia już siedzących gości. Nie ładnie jest tak wejśc do lokalu i zaglądać ludziom do talerzy , można przecież zamówić  coś lekkiego , wziąść aperitif i spokojnie siedząc na stole obserwować całość    nikomu przecież nie przeszkadzając.
  6. Byliśmy we Włoszech i to nie jest to – no czasami się zdarza usłyszeć taki tekst od osoby która była zazwyczaj RAZ na pielgrzymce we Włoszech i ona twierdzi że zna już perfect kuchnie włoską. Każdy osoba która była we Włoszech przynajmniej z 5 razy i to w róznych miejscach , wie doskonale że nie istnieje coś takiego jak uniwersalna kuchnia włoska. Co region , wszystko się zmienia i kazdy kucharz interpretuje dania na swój sposób więc zazwyczaj jak ktoś mi mówi że to nie jest to , to przyznam racje , bo na pewno nie gotuje jak mój kolega w Rzymie 😉
  7. Byliśmy 10 lat temu i teraz znów przyszliśmy żeby was sprawdzić – Po takim tekscie czuje się tak jakby najważniejszy inspektor Michelin przyszedł do mojej restauracji żeby wręczyć mi 3 gwiazdki. Szkoda że zazwyczaj po takim tekscie zamawiąją tylko jedną pizze margerite i to bez picia. No to mnie  sprawdzili.;-)
  8. Cieżko do was trafić – wiem i własnie na tym nam zależy. Nie chcemy reklamy , przynajmniej nie takiej ogólnej,zależy nam żeby konkretny klient do nas trafił a nie byle kto.  A tak naprawdę skoro już tu jestescie to widzę że jednak się udało nas znaleść.
  9. Zrobilibyście  nam zniżkę – Jak ide na jarmark to targowanie sie jest jak najbardziej na miejscu lecz w restauracji nie. Jak ide do restauracji nigdy nie licze na znizke a wręcz odwrotnie wiem że jak dobrze zjadłem i spedziłem przyjemnie czas to jeszcze musze zostawić napiwek
  10.  Opisze was w internecie – wiem ze nie zawsze każdy doceni to co robimy , lecz żeby od razu zmieszać z błotem dodatkowo kłamiąc wielokrotnie we wpisie to troche takie nie fair. Rozumiem że to taki sposób na wyładowanie się lecz pamietajmy że jak będziemy kłamać ucierpi na tym nasza wiarygodność.

Takie oto sytuacje miałem okazje doswiadczyc podczas swojej pracy. Wiekszość niestety bierze się z braku podstawowej wiedzy na temat restauracji włoskiej  i nie tylko .Na koniec pozwolicie że zacytuje coś czego się zawsze trzymam kiedy szczególnie wybieram się do miejsca którego nie znam :

Le­piej jest nie odzy­wać się wca­le i wy­dać się głupim, niż odez­wać się i roz­wiać wszel­kie wątpliwości.  – Mark Twain

Lato 2015 – podsumowania

Written on 7 września 2015, 12:11am under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

DSC_1219-2

Dzieci  wróciły do szkoły, turyści  do pracy a w Zakopanem powoli wraca cisza i spokój. Zakopane cieszy się , bo sezon okazał się udany z uwagi między innymi na pogode, która tylko u nas była znośna.

Z tego powodu na  Podhale  ruszyły tłumy ludzi szukających ochłodzenia czy to na szlakach górskich czy potokach w dolinie. Takiego słonecznego lata szczerze nie pamiętam, bo u nas zwykle częsciej jest deszczowe lato niż suche  . Co do restauracji znów podsumując  ostatnie trzy miesiące jestem bardzo zadowolony ze swojej pracy w Lechalet.  Wiele dobrych słów padło w stronę kuchni a jak wiadomo dla kucharza to najlepsza rzecz jaka go może spotkać  .  Udało się trafić ze smakiem nowych propozycji i dla przykładu dobrym  pomysłem z  uwagi na te upały było postawić na  na lekkie dania .  Niewątpliwie hitem tego lata  wsród takich dań okazała  się sałatka Tatrzańska, gdzie podstawą był  filet z  pstrąga tatrzanskiego ( hodowany w górskiej wodzie ). Pstrąg , jakże mało  doceniany w Polsce, tutaj pokazał swój prawdziwy  potencjał .Z moich doświadczeń  pstrąg najlepiej wychodził gotowany w wywarze warzywno winnym ( court bouillon ) lub na parze do temperatury 58 stopni ( tak zwane MI-CUIT , czyli na rózowo przy osci ), wtedy mięso nadal utrzymywało  jedrność  a soki również się nie wytrącały.Tak między innymi szykowałem pstrąga do sałatki Tatrzańskiej, która tak naprawdę jest „remake” znanej  sałatki Nicejskiej której podawaliśmy od lat w Lechalet. Różnica jest wyłącznie w rybie gdzie na początku używaliśmy tuńczyka z oleju a teraz jest pstrąg z pary .  

Co do pstrąga musze przyznać że mam wielkie plany, bo to wyjątkowa szlachetna  ryba gdzie  u nas na Podhalu jest hodowana z  bardzo dobrym rezultatem. Mamy bardzo  dobrą górską wodę , dobrze natlenioną i zimną ( 5 do 10 st )co jest szczególnie ważne dla ryb łososiowych , więc tak naprawdę nie ma się  co dziwić że tutejsze ryby mają taką jakość. Moja przygoda z pstrągiem dopiero się zaczeła i mam nadzieje że niedługo uda mi się udoskonalić na dobre kilka przepisów z tą rybą tak jak to się stało z wołowiną .Czas oczywiście pokaże co z tego wyniknie.

Pisząc  o nowościach  tych wakacji nie mogłem oczywiście nie wspomnieć o   Kindze  Pienińskiej , którą postanowiliśmy wprowadzić do naszej oferty wód niedawno  . Oczywiście nadal mamy w ofercie alpejskie perełki Badoit i Evian lecz postanowiłem wprowadzić też Kinge bo zalezało mi również na lokalnej wodzie mineralnej. Uważam że jest to bardzo dobra woda, która  w sektorze HORECA posiada jeszcze jedną wyjątkową pozycje wody w ofercie obok gaz i nie gaz – mowa o wodzie naturalnej. Z lekkim bąbelkiem Kinga Naturalna to moja ulubiona pozycja z całego asortymentu , chyba dlatego że mało jeszcze jest na rynku takich naturalnie gazowanych wód.

 Tak naprawdę można by też było wspomnieć jeszcze o nowych winach ( prosecco na osadzie ), drinkach ( apertass ) pierwszych ( Malga ) i drugich daniach ( Palia ) których wprowadziliśmy tego lata do menu lecz jak dobrze wiecie nie jestem osobą która lubi się rozpisywać, więc wybaczcie i pozostanę przy standardowych 500 słowach ;-).

Na koniec oczywiscie pragnę jeszcze podziekować  wszystkich którzy nas odwiedzili tego lata. Miło jest zobaczyć stałych bywalców i również nowych miłośników naszej restauracji szczególnie teraz jak w Zakopanem otwiera  się restauracje włoskie jedna za drugą.  Ciągle czekają na nas nowe wyzwania a w  szczególności teraz ,kiedy zaczoł się   czas na grzyby, jagody, sliwki, dynie i jablka. 

Lato już za nami , na szczęscie słoneczne i ciepłe, oby taka jesień … Pozdr Chef

 

Wielkanoc 2015

Written on 31 marca 2015, 03:58pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

IMG_20150328_235822

Jak ten czas szybko mija, było Boże Narodzenie pózniej ferie a teraz już Wielkanoc. Mówią że  czas szybko leci jak się człowiek nie nudzi i w moim przypadku rzeczywiście tak było, bo przez cały okres zimowy mieliśmy naprawde wiele do zrobienia. Zmienialiśmy menu 3 razy, karte win 2 razy a do tego w ciągu całego okresu zimowego zawsze były jakieś tygodniowe wstawki. No na pewno działo się i w sumie dzieje się dalej bo jak wspomniałem wyżej zbliża się Wielkanoc.

Jest to czas wyjątkowy i czas szczególnie na Jagnięcine. To teraz niedawno urodziły się jagniątka które cenione są z uwagi że karmią się jedynie mlekiem matki. Ich mięso jest wyjątkowo soczyste i delikatne z pieknym mlecznym zapachem.U nas w Lechalet na Wielkanoc będziemy je podawać na kilka  sposobów:

Comber ( czyli żeberka ) będzie delikatnie smażony i podane na risotto z parmezanem
Udziec i łopatki będą mocno pieczone w piekarniku a pózniej duszone w winie i podane z ziemniakami
Z całej reszty  zrobimy   to co mi najbardziej smakuje czyli ragout z jagnieciny podany z domowym makaronem.

Te Świeta mają być dość nieciekawe  pogodowo  bo prognozują że ma być  zimno i deszczowo , lecz u nas przynajmniej  będzie miło i smacznie.Do zobaczenia.

Po sezonie….

Written on 2 marca 2015, 07:33pm under z życia Lechalet

Tagged with: , ,

 

Śnieg się powoli topi, słońce coraz wyżej sięga zenitu , no co tu dużo mówić –  wiosna się zbliża;-). Sezon zimowy powoli zamykamy również i MY  w Lechalet i teraz czas rozpocząć NOWY z wiosennymi intrygującymi produktami.

Powoli nadchodzi Wielkanoc więc jak co roku  jagnięcina znów wróci i będzie królową stołu. Teraz szukamy jej specjalnie dla WAS, bo chcemy tej prawdziwej i dobrej (podhalańskiej), a nie mrożoną z importu z Nowej Zelandii.Oprócz jagnięciny również trochę nowości będzie z wołowiną. Spróbujemy ją podać ze słynnym serem Blu 61, to na pewno będzie coś ;-).

Dziekujemy wszystkich którzy nas odwiedzili zimą  i zachęcamy do odwiedzenia nas również na wiosnę, bo góry o tej porze są najpiękniejsze , po za tym te krokusy…..Wtorek i Środa standardowo zamykamy i wracamy już we Czwartek.  Niebawem kilka niespodzianek więc ciekawskich zapraszamy. Do zobaczenia

IMG_20150302_171354

Dolce della Casa : Meringata Chantilly

Written on 23 września 2014, 01:21pm under z życia Lechalet

Tagged with: ,

DSC_0059

Oto kolejny deser który od niedawna postanowiliśmy wprowadzić do naszej propozycji deseru dnia.

Jest to tort na bazie bezy francuskiej  i smietany Chantilly ( bitej  śmietany aromatyzowanej laską wanilii ). Deser jest dość pracochłonny z uwagi że na samą beze trzeba czekać jakieś 2, 5 godziny aż sie wysuszy , jednak efekt końcowy jest rewelacyjny. Kruchość bezy z delikatnośćia smietany to idealne połączenie .

Myśle że podobnie jak Crema Catalana ten deser również znajdze swoich ulubieńców.

W naszym Laboratorium dalej będziemy testować nowe desery z myślą o mrożnej zimie jaką zapowiadają tego roku najstarsi górale.Oby tylko nie była rzeczywiście taka mrożna jak mówią… 

meringatz

Wróciły…..Tortelli NIE RAVIOLI- Sono Ritornati

Written on 12 września 2014, 07:40pm under z życia Lechalet

Tagged with: ,

tortelli

W menu jesiennym postanowiliśmy wrócić do naszych ukochanych Tortelli. Wielu nazywa je Ravioli i słusznie bo we włoskiej kuchni terminologia ta jest odpowiednia choc bardzo szeroko pojęta.Z zasady jest tak że Tortelli to pierożki podane w bulione znów Ravioli to właśnie te duże z nadzieniem.  Naszą specjalizacją jest kuchnia parmeńska i każdy wie że w regionie Emilii na typowe ravioli mówi się Tortelli. 

Wróciły do stałych pozycji w menu a teraz powoli szykujemy te z dynią , Made from MODENA. 

I po sezonie…

Written on 1 września 2014, 09:29am under z życia Lechalet

Tagged with: ,

 

DSC_0038

Było zimno , bo rano potrafiło być tylko 6 stopni na plusie i było mokro bo nie pamiętam lata  żeby spadła taka ilość wody. Mimo tego przycjechaliście drodzy goście w Góry i to nawet liczniej niż  w zeszłym roku. Dziękuje Wam Wszystkim że i tego lata będąc po Giewontem znalezliśćie czas żeby wybrać się do Nas do naszej małej włoskiej Italii.

Pracowaliśmy na najwyzszych obrotach i można powiedzieć że  prawie przez 24 godziny non stop ,żeby codziennie dać wam zawsze to co najlepsze i przede wszystkim zagwarantować swieżość. Mimo że zamykaliśmy jeden dzień w tygodniu to i tak dla nas  był dniem  pracy, bo trzeba było przygotować wszystko na kolejny tydzień.

Teraz jednak wszystko się uspokoiło bo i wakacje się skończyły , dzieci do szkoły wróciły i jednym słowem wróciła codzienność. My również trochę stopujemy nasze tempo ( bo zresztą tak cały czas się nie da 😉 ) i teraz do następnego sezonu oprócz wtorku będziemy zamknięci również  w środe.

We wrześniu wzbogacimy troche naszą karte o wielkie klasyki włoskiej kuchni jak : Stek po Florencku , Polędwica w zielonym pieprzu czy genialny makaron Amatriciana. Jak pojawią sie prawdziwki to również i one będą się pojawiać na naszej karcie w różnych warjacjach.

Zapraszam Serdecznie i miejmy nadzieje że skoro przez całe lato nie było zbytnio okazji żeby nacieszyć się górami to jesienią pogoda może okaże się bardziej łaskawa  . Do Zobaczenia Chef