FATTORIA MORETTO-Lambrusco Tasso

Written on 26 kwietnia 2014, 06:32pm under winology

Tagged with: , ,

DSC_0033 (1)

Już dawno przestałem wierzyć że w Polsce znajde prawdziwe Lambrusco z krwi i kośći ,lecz  jak to  ze mną bywa, zauważyłem  że jak o czymś juz nie myśle i nie che tego, to się okazuje że  zaraz  sie pojawia i jest!!! ( musze chyba tak zacząć myśleć o totolotku ;)I rzeczywiście Pan Grzegorz z LaWina w Krakowie pewnego dnia dzwoni do mnie i okazuje się że ma ciekawe Lambrusco które niedawno sprowadzili z Włoch. Odrazu nie zastanawiając się dwa razy zarezerwowałem wtorek wolny na wyjazd do Krakowa żeby pojechać po to intrygujące mnie Lambrusco.

Kupiłem i tego samego dnia wypiłem no i w końcu jest … jest to Lambrusco które szukałem.

Tasso – bo tak się nazywa to wino , winifikowane jest z odmiany Grasparossy która jest uznawana za najbardziej aromatyczną wsród Lambrusc. Szczerze ja przepadam bardziej za Lambrusco z Sorbary które uważam  za bardziej  subtelne i szampańskie  lecz Grasparossa jest odzwierciedleniem tego co swojskie i typowe dla Emilii i napewno jest najlepszym rozwiązaniem do prawdziwego południowego emiliańskiego obiadu.

Ale wracając do naszegoTasso z Castelvetro , prezentuje się on niezwykle ciekawie, lekka piana koloru jasno różowego  szybko znika i odsłania nam głebie koloru samego wina. Ciemno rubinowy  z odcieniami fioletu przypomina kraine wokół Modeny gdzie własnie pola zakwitają w słynne   fiołki parmeńskie , których esencji  wykorzystuje w gastronomii lecz również w przemyśle zapachowym.Bardzo ciemny nie przyjrzysty, można powiedzieć że prawie atramentowy Tasso już po pierwszym rzucie oka daje znać po sobie że jest niezwykle skoncentrowanym winem. W nosie i ustach dużo owocu , szczególnie czarnego jak porzeczka czy jeżyna. Smak bardzo intensywny i powiedziałbym żę mocno winny. Wybija się kwasowość która nadaje temu winu ciekawą swieżość. Ciekawe są również doznania posmakowe, bo zostawiają ciekawe mrowienie na języku. Nie jest na pewno lekkim Lambrusco i dlatego nie polecałbym go na początek obiadu tradycyjnie z wędlinami lecz pasowałby mi własnie do jakiś konkretnych dań jak tagliatelle z ragu Bolonese albo jeszcze lepiej do Perliczki z pieca z ziemniakami. 

Myśle że Tasso jest naprawdę ciekawą propozycją Lambrusco na polskim rynku tylko pytanie czy my NIE PARMEŃCZYCY jesteśmy w stanie zaakceptować Lambrusco o takiej strukturze biorąc pod uwagę do jakich Lambrusc nasz Lidl czy Biedronka przyzwyczaili?

Ja jestem jak zwykle optymistą i pewnie na sezon letni zdecyduje się go wprowadzić do naszej karty, zobaczymy czy inni tez go polubią…

 

 

Pasquale Pelissero

Written on 6 kwietnia 2014, 10:45pm under swięta i nie tylko ,winology

Tagged with: , , ,

DSC00197

Ostatnio mieliśmy zaszczyt gościć w naszych skromnych progach jednego z bardziej znaczących producentów Barbaresco w Neive czyli Ornelle Pelissero. Co prawda miałem okazje poznać Ornelle rok temu na Vinitaly  lecz jak to przy takich okazjach nie było zbyt wiele czasu na poznanie sie lepiej przy dobrej butelce wina.

Teraz Ornella była  w Polsce na zaproszenie Moja Italia która akurat przeprowadziła arcyciekawą degustacje róznych roczników barbaresco od Pelissero. Była to napewno niesamowita okazja do poznania tak mało znanego w Polsce Barbaresco , który jest niczym innym jak Barolo w damskich szatach.

Od Ornelli właśnie dowiedziałem się że kluczowa różnica między Barbaresco a Barolo jest uzależniona od położenia winnic Nebbiolo. Im niżej tym grono nebbiolo daje bardziej eleganckie i miękkie wino znów idąc w góre mamy Barolo które jak to mówią amerykanie jest bardziej STRONG i co za tym jest bardziej agresywne i rustykalne.

Ornella przyjechała w góry żeby poznać  troche  krajobraz Polski ale i również  ludzi i ich opinie na temat jej Barbaresco.

Postanowiłem że dobrym pomyslem będzie również żeby poznała kuchnie Tatr i z tego powodu podczas naszego spotkania nie zabrakło bundza, łoscypka i kwaśnicy.Ogólnie mam nadzieje że wszystko jej smakowało bo jak to dla kogość obcego sa to takie dość typowe i rustykalne dania.

Ciesze się z naszego spotkania i mam cichą nadzieje żeby Barbaresco Ornelli zrobiło u nas w Polsce taką furore jak w Stanach Zjednoczonych ,bo jest bez wątpnienia świetnym winem. Co do Lechalet obecnie mamy od Ornelli popularną Barbere, wogóle nie znaną Freise i białą niesamowicie kwiatową Favorite którą podajemy na kieliszki. Barbaresco Bricco San Giuliano będzie dostępne wkrótce 😉

Naturalne wino

Written on 15 lutego 2014, 01:06pm under pod kontrolą ,winology

Tagged with: , , ,

 

naturalnie

„Źródło: Il Vino naturale si fa nella Vigna, http://www.sorgentedelvino.it, tłumaczenie Kamila Gurdała, Moja Italia”

Czym dokładnie jest  wino naturalne? Wiele się ostatnimi czasy mówi o winach  naturalnych i biologicznych lecz dokładnie o co z tym wszystkim jest grane to mało kto wie.

Zaczołem się ostatnimi czasami interesować winem naturalnym lub  prościej mówiąc normalnym. Bywa .że w sklepie mamy na półce szeroki wachlarz win w różnych cenach i czasami człowiek się zastanawia a dlaczego np Valpolicella z biedronki kosztuje 15 zł a w enotece 45 zł. Oczywiście jest wiele przyczyn tak niskiej ceny w dyskoncie lecz to co odgrywa największa role w cenie wina to jest przede wszystkim jak się go winifikuje.

Dzisiaj większość tanich win jest po prostu oszukanych. Sami nie wiemy co się w nich znajduje , bo mogłoby się wydawać że w winie powinno się znajdować sam alkohol co jest naturalnym efektem fermentacji moszczu winnego lecz w większosci wypadków jest wiele i wiele innych rzeczy.

Podchodząc do sprawy obiektywnie  to duże firmy które produkują dużo win i przede wszystkim tanich skupują tanie winogrona z całego kraju a nawet czasami z całego świata żeby zrobić dużą ilość wina. Te grona są trasportowane tirami czasami nawet kilka dni i nikt się ich jakością nie przejmuje bo…. bo w winnicy a dokładnie w piwniczce to się pododawa póżniej tyle tej chemii co polepszy całość. Jeśli wziąść pod lupę każde takie wino to się okaże że oprócz alkoholu znajdzie się tam , cukier, woda, guma arabska , kwas cytrynowy barwniki i wiele wiele innych stucznych składników które stworzą zwykłe wino na pewno pitne lecz co nie ma nic związanego z terenem i prawdziwym winem.

 

Prawdziwe wino to właśnie to naturalne które jest robione z winnicy położonej niedaleko piwnicy tak aby czas między zbiorem a fermentacją był możliwie najkrótszy.  Tu liczy się grono a nie chemia i własnie dlatego winogrona są zbierane ręcznie do małych skrzynek żeby jak najmniej traciły soków.

Wino naturalne nie wymaga użycia pestycydów czy innej chemii nawet w polu bo winiarz dba o winnice w sposób ekologiczny siejąc np specjalną trawę lub dając naturalny nawóz zwierzęcy. Niektórzy jak Bressan podchodzą do sprawy nawet bardzo naturalnie uważając że winnica nie wymaga nawet dodatkowego nawodnienia bo jeśli w winnicy nie ma wystarczająco dużo wody to znaczy że została założona w złym miejscu.

Póżniej w piwnicy wino robi się jak dawniej. Czyli spontaniczna fermentacja na rdzennych drożdzach i leżakowanie w beczkach.Po tym właśnie poznaje sie mistrzostwo prawdziwego winiarza bo jego praca to prze de wszystkim zagwarantowane najwyższej jakości  grona ,a jak to się uda to w piwnicy wtedy będzie miał wszystko jak z górki.

Jeśli się spytać np winiarzy z Friuli co to znaczy wino naturalne to sami nie wiedzieliby jak na to pytanie odpowiedzieć bo oni tylko takie robią i inny sposób na robienie wina nie znają.

Oczywiście wino robione w taki sposób wymaga więcej pracy, uwagi i przede wszystkich nakładów finansowych co skutkuje tym  żę nie ma szans żeby wyprodukować butelkę za 2 euro.

Na koniec jeszcze powiem że należy uwazać na tak zwane wina ekologiczne. Mówi się o nich dużo i są kilka razy droższe od tych konwencjonalnych. Moim zdaniem jak wszystko co BIO to kwestia tylko marketingowa. Wina biologiczne moim zdaniem z winami naturalnymi nie mają dużo wspólnego bo oprócz tego że winnica jest uprawiana w sposób BIO to póżniej i tak i tak w piwnicy robi się z winami różne dziwne rzeczy.

Podsumując   szkoda życia na trucie się winami za kilka euro.Lepiej pić mniej a lepiej niż byle co a często. Po za tym z naturalnym winem na drugi dzień zaoszczędzimy sobie niepotrzebny ból głowy. 

 

 

 

Naturalnie od Lusenti

Written on 9 lutego 2014, 11:01am under winology

Tagged with: ,

DSC_0007

Co rusz staram się uzupełniać naszą karte win o nowe i  ciekawe propozycje które gdzieś przeczytam, usłysze  lub nadzwyczajnie po prostu  spróbuje przypadkowo. Wiem że nasza karta win jeszcze nie wygląda tak jak to powinno być lecz z czasem myśle że na pewno uda mi się skompletować bogatą oferte różnorodnych win z całych Włoch .

Chociaż mamy ponad 40 etykiet brakowało nam cały czas wina który byłby winem na szybki lunch czyli w kilku słowach taki mocno owocowy, półwytrawny i bardzo aromatyczny.

Z tej uwagi postanowiłam wprowadzić oferte od Lusenti- znanego w Piacenzy winiarza ze swoich wyjątkowo aromatycznych Malvasii.Lusenti to winiarz tradycyjny. Swoje wina winifikuje tak jak to się robiło dawniej w Emilii czyli macerując krótko skórki z niedokonczoną fermentacją która  zostawiając cukier resztkowy  nadaje winu delikatną słodycz i jak to mówią włosi fragranze czyli kruchość. Są to wina naturalnie musujące i to również nadaje im piękną świeżosć która jest typowa dla tego regionu

 

Lusenti winifikuje głównie dwa rodzaje gron typowych dla Colli Piacentini, jedno to Croatina (czerwone) a drugie to słynna Malvasia ( białe ). Te dwa grona są różnie winifikowane i szczególnie oprócz wytrawnych win zasługują na wyjątkową uwagę wina słodkie.

Mam nadzieje że te wina staną się ciekawą propozycja dla każdego bo są proste i co najważniejsze pyszne;)

 

ps. tutaj również co ciekawie napisał o słodkim blurpppp

 

 

Vinoterra

Written on 28 stycznia 2014, 11:48am under winology

Tagged with: ,

winoterra

Będąc na Enoexpo miałem okazje spróbować kilka naprawde wyjątkowych win.Do tych co na pewno zaslugują na miano wyjątkowych to z całą pewnością wina z Gruzjii od Shuchmanna.

Coraz cześciej wina gruzińskie zaczynają mi się podobać i szczerze nie wiem czy nie zdecyduje się na zamieszczenie ich w naszej restauracji. Chodzi mi głównie oczywiście o te prawdziwe gruzińskie wina których w Polsce jest tak mało i charakteryzują się przede wszystkim tym że winifikacja odbywa się w glinianych anforach zwanych kwewrach.

Schuchmann to jeden z tych producentów który własnie takie wina robi i powiem że nawet nieżle mu one wychodzą. Są to oczywiście wina które powinny poleżeć kilka ładnych lat w piwniczce bo teraz je pić to troche szkoda (wiedząc jaki jest ich potencjał) , lecz cięzko się temu oprzeć.

Ja wczoraj sobie pozwoliłem na przepyszne Kisi. Jedno z najlepszych moim zdaniem win od tego producenta. Wino prezentuje się przepieknie, ładny złoty kolor, przejrzysty, błyszczący i gęste. W nosie wyczuwać można marmolade z pomarańczy, troche miodu i aromat  drzewa cydrowego. Taniny delikatne, długi finish no i przedewszytkim   ładna swieżość tego wina. Uważam go za jeden z moich ulubionych win ever i na pewno za tą cene ( 90 zł ) warto sobie zrobic zapasy bo to wino z czasem to tylko zyska.Pozdr Chef 

SchuchmannWines_Broschuere_englisch16_Seiten-k (2)_Page_1 SchuchmannWines_Broschuere_englisch16_Seiten-k (2)_Page_2

Srebna Góra: Cabernet Cortis

Written on 26 stycznia 2014, 11:45am under winology

Tagged with: ,

DSC_0004

Jest w końcu wino ze Srebnej Góry które mi smakuje ! 

Cabernet Cortis  dobrze się w ogóle przyjol w Polsce bo ma dużą odporność na choroby a wina z niego naprawde wychodzą swięże i bardzo aromatyczne.Wiele winiarzy zdecydowało się na uprawe i to mnie cieszy bo jeśli w Polsce postawimy na ten szczep to z czasem doświadczenie i cięzka praca przyniosą same dobre wyniki bo grono ma duzy potencjał w tej części Europy

Ten Cortis z Srebnej Góry jest przykładem jak powinno wyglądać przynajmniej dzisiaj dobre polskie wino. Ładny kolor, ciekawy bukiet ( wanilia, zioła ) no i ciekawe taniny które wcale nie zaburzają swieżosci. Jestem pewien że to wino jak poleży sobie troche lat w piwnicy to napewno zyska.

Krytycy wina twierdzą że to wino strukturą przypomina chilijskiego Caberneta Sauvignon. Nie piłem wiele chilijskich win ale nie lubie tego porównania , wolałbym żeby to wino po prostu  przypominało to czym jest , czyli polskiego Caberneta.

Chociaż cena jeszcze troche za wysoka to jednak warto kupić kilka butelek na zaś bo za kilka lat jak zdegustujemy starszy rocznik i sie okaże obłędny to będziemy mocno tego żałować . Pozdr Chef 

 

Nals Margreid -Pinot Bianco Sirmian

Written on 23 stycznia 2014, 01:36pm under winology

Tagged with: , ,

Pinot Bianco to jeden z naszych najlepiej sprzedających się białych. Tutaj zamieszczam artykuł pana Wojciecha z Winicjatywy w sprawie ponoć według Gambero Rosso najlepszego wina białego 2014.

Jesień to sezon winiarskich przewodników. We Włoszech ukazuje się ich aż pięć, jednym z nich jest Gambero Rosso – znany również w Polsce z „latającego cyrku”. To kontrowersyjne wydawnictwo, które kiedyś dzieliło i rządziło we włoskim winie, dzisiaj raczej stara się poprawić nadszarpnięty wizerunek. Jego nagrodami – słynnym Tre Bicchieri – nigdy się narkotyzowałem, toteż wiadomość o tym, że Pinot Bianco Sirmian 2012 został według „Czerwonej Krewetki” białym winem roku 2014 we Włoszech przyjąłem z obojętnością. We Włoszech są tysiące fantastycznych win białych i pewnie kilkadziesiąt w równym stopniu zasłużyło na to wyróżnienie.

W czwartek dostałem jednak to wino do kieliszka. Wybór swoich etykiet prezentował importer Vini e Affini. No i padłem. to rzeczywiście fantastyczne wino, tryskające niesamowicie intensywnym smakiem szarej renety i zagrodowego masła. Dotknięte tego Pinot Bianco jest magiczne, a nie pamiętam aż takich emocji z poprzednich roczinków, które przecież degustujemy w Polsce regularnie. W dodatku Sirmian ma ten umiar, naturalną harmonię, która zapewniają górskie, alpejskie winnice Alto Adige. Rzadko to piszę, ale to wino rzeczywiście zasługuje na swoją sławę.

Autor: Wojciech Bońkowski

grafika i treść: Winicjatywa

link : http://winicjatywa.pl/2013/10/05/nals-margreid-alto-adige-pinot-bianco-sirmian-2012-vini-e-affini/

I2 Marche Rosso

Written on 8 stycznia 2014, 12:15am under winology

Tagged with: ,

DSC_0056

Są ” wina” i Wina. Ktoś by powiedział że ponad 150 zł na Montepulciano to lekka przesada lecz kwestia co to za Montepulciano. 

Mamy w karcie wino które z roku na rok zdobywa coraz to więcej wielbicieli i tym winem jest własnie Montepulciano I2. 

Samo wino jest po prostu arcydziełem. Jest produkowane z gron Montepulciano w Marchii niedaleko Ancony. Nieduży producent który jak to się mówi leci na jakość a nie na ilość. 

Jeśli mowa o samym winie od samego początku jak go spróbowałem wiedziałem że to nie jest byle jakie wino. Same liczby jak 5000 drzewek  na hektar i wydajność 50 kwintali na hektar mówią już co to za wino. Fermentacja odbywa się w silosach ze stali nierdzewnej przez około 25 dni a następnie dojrzewa w małych beczkach francuskich przez około rok.Ważne że wino jest nie filtrowane i fermentacja odbywa się z całych gron nie wyciskanych. Wynik? Zdumiewający

DSC_0055

Oczywiście  wino nie jest tanie lecz to jedno z tych butelek które jak sie wypije to wtedy cena nie ma znaczenia.

Kolor mocno rubinowy, bardzo intensywny , nieprzejrzysty prawie atramentowy. W zapachu dominują czerwone owoce, jak czereśnie i malina lecz również wyczuwalne są owoce dzikiej róży, zioła jak tymian i estragon i ostatecznie anyż.

Smak wyrazisty, ciepły i dobrze zbilansowany. Bardzo dobra struktura i wytrwałość smaku.I2( pierwiastek Jodu ) to w sumie nie przypadek bo wino rzeczywiście ma bardzo ładny finał mineralno-jodowy. Nie ma się w sumie co dziwić bo winnina położona tylko kilkaset metrów od morza, bravo oczywiście dla producenta że tego atutu nie zaprzepaścił tylko jeszcze bardziej przez metode winifikacjii spotegował.

To wino można doskonale pić samemu lecz jako kucharz i smakosz dobrego jedzenia nie mogłem siąść przy stole  takim winem bez próby akonpaniamentu. Dobrze smakował by z wolowiną z grila z warzywami lecz mi najbardziej smakowało wraz z dobrym pecorino długo dojrzewanym w grocie.

Wino degustowałem dzięki  importerowi Moja Italia. Dostępne jest w restauracji w ograniczonych ilościach.

 

Calisaya

Written on 9 grudnia 2013, 07:50pm under winology

Tagged with: ,

Oto ciekawy artykuł o Calisay

Fratelli Rovero Barbera d’Asti Chinato Calisaya

Podobno pierwowzór Calisai stworzył Staś dla Nel, gdy ta zachorowała na malarię – gorzki ekstrakt z kory chinowca (chininę) połączył z innymi ziołami i tę miksturę dla zabicia goryczy wymieszał z winem i cukrem.

W naszym kraju zachorowania na malarię zdarzają się coraz rzadziej, mogę więc ze spokojem napisać, że Calisaya to stara piemoncka receptura, stworzona przez tamtejszych farmaceutów i zielarzy, powstająca z połączenia Barbery d’Asti DOC z naparem z kory chinowca (łac. Cinchona caisaya), drzewa kwasji (Lignum quassiae) i korzenia gencjany oraz wielu ziół, m.in. rumianku, ziaren kardamonu, kwiatu muszkatołowego czy owoców jałowca. Na szczęście reszta procesu brzmi już bardziej znajomo – połowa wina dojrzewa przez 12 miesięcy w beczkach, połowa w stalowych kadziach, a dojrzałe wino mieszane jest z cukrem i wymienionymi wyżej ziołami. Tak stworzona całość leżakuje kolejnych 12 miesięcy w dużych beczkach.

W efekcie tych skomplikowanych winiarsko-farmaceutycznych zabiegów, których autorem są włoscy bracia Rovero powstaje wino, które, zapewniam Was, robi wrażenie na każdym próbującym go po raz pierwszy. Smakuje trochę jak słodki, ziołowy likier. Dla otwartych głów będzie to wino, którego schłodzony kieliszek chętnie wypiją na digestif i to nie tylko po ciężkim posiłku. Poza oczywistymi aromatami ziół i wyraźną słodyczą znajdziemy tu też czerwone owoce, a nawet trochę pieprzu. Czujemy obecność chininy, zwłaszcza w gorzkiej końcówce, ale najciekawsze jest to, że te wszystkie na pozór przeciwstawne aromaty znajdują nić porozumienia. Calisaya ma 16% alkoholu i bez problemu przetrwa 15–20 lat, więc jeśli szukacie gwiazdkowego prezentu dla fana podobnych trunków, właśnie go znaleźliście.

(Importerem jest Moja Italia, można je kupić w cenie od 180 zł za butelkę (17 zł za kieliszek) w restauracjach współpracujących z importerem: Delizia(Warszawa) LechaleT Italian Restaurant e Pizzeria (Murzasichle), Aventino Restauracja Rzymska i La Traviata (Lublin). 

Źródło: wino udostępnione do degustacji przez importera.

Autor: Maciej Nowicki  zródło: Winicjatywa (adres poniżej)

http://winicjatywa.pl/2013/12/06/fratelli-rovero-calisaya-barbera-dasti-chinato-moja-italia/

Nero di Lupo: Azienda Agricola COS

Written on 4 grudnia 2013, 09:49pm under winology

Tagged with: ,

Ostatnio niewiem z jakiego powodu nachodzą mnie chęci na wina południowe. Bywało swego czasu że jak słyszałem o winie południowym to mi sie kojarzyło z sikaczem. Teraz już oczywiście mam dobre zdanie o winach południowych bo pije je częsciej i za każdym razem mnie w jakiś sposób zachwycają.

DSC_0046

Niedawno miałem okazje napić się wyjątkowego wina z COS w Sycylii. Nazywa się Nero di Lupo co w przetłumaczeniu na polski oznacza Czarny jak Wilk.Jest to wino robione z dość popularnego i endemicznego szczepu sysylijskiego Nero d’Avola. Nie jest to topowe wino winnicy bo COS słynie głównie z Cerasuolo di Vittoria który jest blendem z Nero D’avola i Frappato. Ale  że lubie bardziej skupiać sie na jednoszczepowych winach żęby pożnać podstawowe walory terenu ja własnie wybrałem Nero di Lupo.

Już na samym poczatku powiem że butelka na pewno jest specyficzna. Pewnie jest odniesieniem do dawnych butelek lecz wogóle ma się wrażenie jakby w niej nie było 750 ml wina tylko 0,5. Mała troche niezgrabna lecz na pewno oryginalna. Po otwarciu wlałem wino do kieliszka i zaczołem badać kolor. Ładny bo żywy, błyszczący intensywny i ciemo wiśniowy.  W nosie również wiśnia która króluje w mniejszym stopniu wyczuwalne tytoń i co ciekawe nuty zwierzęce. Niewiem czy nazwe Czarne jak Wilk  producent skojarzył z zapachem lecz czuc tutaj troche skóry i siersci. Kojarze dobrze ten zapach bo na ogół często przy wyrabianiu stucznych much do łowienia pstrąga posługuje się sierciami sarny, lisa czy innych zwierząt z lasu i własnie ten zapach czuć w tym winie. Nie jest to oczywiście żle lecz moim zdaniem nawet bardzo fascynująca sprawa. Druga sprawa że smak tego wina jest po prostu doskonały. Idealnie zbalansowane, idealna równowaga gdzie na koncu pozostawia troche kwasowości tak dla pikanterii.Pije się to wino bardzo dobrze i naprawde butelka zeszła mi bardzo szybko. Napewno kupie jeszcze to wino bo jest naprawde smaczne szkoda troche jedynie ze cena nie jest zachęcająca bo 84 zł , mówie się trudno i żyje się dalej.Pozdr Chef

 

1234