Frappato COS

Written on 11 stycznia 2017, 04:07pm under winology

Tagged with: , , ,

Swego czasu Sycylia kojarzyła mi się z winami dość gęstymi, alkoholowymi i zwykle słodkimi. Tak naprawdę nie zdawałem sobie sprawy że  w takim miejscu gdzie  mamy słońce 300 dni w ciągu roku można   uzyskać tak niezwykle finezyjne wina. Dobrym przykładem takiego wina jest np. Frappato od COS. Frappato z tego co czytałem jest dość problematycznym w uprawie szczepem z uwagi na dość zwartą budowę grona która wraz z dojrzewaniem ma tendencje do pękania. To jest powodem wycieku  soków przez grono a nawet czasami zaatakowania jego przez pleśnie. Z tego względu wiekszośś winiarzy zrezygnowało jego uprawy na rzecz mniej problematycznych szczepów , lecz teraz jest tendencja żeby do niego wrócić.  Tak naprawdę dzisiaj chociaż jest powrót do Frappato  niewielu jeszcze go winifikuje, mało jest tych winiarzy na Sycylii a największe szanse na znalezienie kogoś kto uprawia Frappato znajdziemy w okolicach Ragusy czy Siracusy. COS to jeden z tych nielicznych.

 

Jesli mówić o samym winie to Frappato daje niesamowite świeże i owocowe wina. Jego charakterystyka to niewątpliwie owocowość co zresztą doskonale się potwierdza w winie  od COS. Wino po rozlaniu do kieliszka pokazuje swój piękny rubinowy kolor z odcieniami fioletu. Od razu w nosie czuć czerwone  owoce i kwiaty z naciskiem na maline. Wino jest niezwykle winne, świeże , miękkie i satynowe. Pierwsza myśl po wypiciu łyczka przeniosła mnie w dawne dzieje kiedy to sie próbowało malinowego wina z piwnicy babci. Bardzo przyjemne i lekkie to wino chciałoby sie pić w nieskończoność. Myślę że jest to wino  sycylijskie które idealnie własnie pasuje do tamtego klimatu więc  szczególnie polecałbym go w letnie gorące wieczory. Kieliszek takiego Frappato umili nam nie jeden taki wieczór . Pozdr Chef

 

Outis Bianco ( Nessuno ) – Ciro Biondi

Written on 6 grudnia 2016, 12:32pm under winology

Tagged with: , , ,

 

Pewnego Wtorku miałem okazje wypić acyciekawe wino. Arcyciekawe bo wulkaniczne a dokładnie z winnicy u podnóża chyba najbardziej słynnego wulkanu Włoch – czyli Etny. W sumie pierwszy raz mam styczność z takim winem i tak naprawdę wielce byłem ciekaw co to za stwór. Wino zaprezentowało się odrazu ładnym jasno złotym kolorem z lekkim odblaskiem zielonkawym . Jasne , przejrzyste i błyszczące nadal zachęcało do dalszej jego degusacji. Po włożeniu nosa do kieliszka odrazu poczułem miłą woń owocową z jabłkiem golden na pierwszym planie. W ustach króluje niewątpliwie wielka mineralność , która jest cechą charakterystyczną win z tego regionu i lekka kwasowość która otula delikatnie posmak estragonu i pieprzu zielonego. Wino bardzo czyste , żywe i przyjemne. Szczerze, spodziewałem się czegoś innego, może coś bardziej prymitywnego, buchającego siarką i  z  dość okrutnymi taninami  które wykręcają po każdym łyku a tu znów mamy czysty i elegancki trunek. Pierwszy raz piłem wulkaniczne wino i mogę powiedzieć żę  przypomina mi ono niektóre wina  z okolic Bolzano jak Pinot Bianco Sirmian od Nals Margreid – również jabłkowe lecz oczywiscie z mniejszą mineralnośćią. W sumie z Veltlinera wzdłuż Dunaja też wiele podobnych cecha znajdziemy w tym winie a jak sie doszukac tej typowej nuty skalnej która pojawia się na końcu języka  to wiele takich cech pojawiają sie również  w Tokajskim Harszlevelu.

Podsumując , wino bardzo dobre , czyste i  co najważniejsze odzwierciedlające swoje terytorium . Warto podkreślić że Ciro Biondi jest naturalistą i małym producentem gdzie  Outis np. produkowane jest w liczbach od 2000 do 300o tysięcy co z tego względu też się to odbija na nie niską cenę tego wina. Warto go wypić w akompaniamencie smażonych ryb , czy jak to u nas w restauracji testowaliśmy z makaronem w sosie maślanym i swieżo mielonym pieprzem. Naprawdę polecam bo jest efekt. Pozdr

dsc_0009-3Są wina na które czekam ze specjalną okazją a są i takie które otwieram o tak  bez powodu. Bierze się to niewątpliwie ze złożoności wina, jego ceny no i przede wszystkim jego pijalności. Dolcetto od Alario to takie własnie wino które piłbym codziennie bez wielkiego zastanawiania się , nie oczywiscie  z uwagi że jest słabe , bo nie jest , lecz z uwagi że jest mega przyjemne . Alario to znany winiarz z Alby który tak naprawdę można powiedzieć że skoncetrował się główne na gronie Dolcetto. (Robi oczywisćie też Barbere i Barolo ale słynie własnie bardziej z Dolcetto).Jego bazowe Dolcetto , które własnie nieraz mam okazje wypić , bez okazji 😉 jest takim winem na codzień, genialne w swojej prostocie i smaczne do ostatniej kropli. To takie wino które pewnie  jak byście byli w Piemoncie najczęsciej by wam było polecane do obiadu i w sumie się nie dziwie bo tam większość tubylców własnie takie wina pija. Dużo owocu, swojskie taniny, dobra struktura. Lubie takie wina bo są szczere i nie próbują udawać czegoś innego, bardziej wielkiego, lecz są tym kim są. Montagrillo oczywiscie jest winem  do codziennego obiadu lecz Alario jak wspominałem wcześniej  robi też inne Dolcetta , bardziej wyrafinowane jak Costa Fiore czy Prarudent. Dolcetto, niewątpliwie jak Barbera potrafi pokazać wiele różnych twarz i w sumie dobrze, lecz ja chyba bardziej wole pozostać przy prostocie.Złożone i wyrafinowane pozycje wole zostawić innemu wielkiemu z Piemontu a o kim mowa to na pewno już sami wiecie.

Jak mnie śledzicie to dobrze wiecie że uwielbiam Moja Italie. Lubię ich za ich winną pasje i angażowanie jaki wkładają w swoją pracę co niewątpliwie rodzi to zresztą niezłe rezultaty. Ostatnio znów ich gościłem i znów degustowałem naprawdę zacne pozycje. Tak naprawdę mowa o nowościach które Moja Italia wprowadziła niedawno do swojej oferty, jest ich dużo ,więc było czym kubki smakowe nacieszyć.

Na początku piłem  Sycylię a dokładnie dane mi było spróbować jedno białe i jedno różowe od Cantina Colosi. Białe było niewątpliwie cytrusowe, lekkie i słone . Największe wrażenie jednak zrobiło na mnie różowe. Pomidor na pierwszy plan i również słony koniec przetransportowały mnie odrazu na wyspę pełną słońca i otoczoną dookoła przez morze, czyli Sycylię. Co tu dużo mówić , mistrzostwo!!!

Po Sycylii skoczyliśmy trochę wzwyż Włoch a dokładnie do regionu  Romagni ( Emilia -Romagna). Tutaj też dane mi było zdegustować jedno białe i jedno czerwone.  Albana,czyli białe grono endemiczne z Romagni,  dzisiaj obok Sangiovese jest najwiekszym  reprezentantem tego regionu. Wino ze złotym kolorem pięknie prezentowało się w szkle a jeszcze lepiej pachniało i smakowało. Dużo tutaj świeżości i ziół lecz i nie brakowało drapieżnych tanin. Było bardzo  dobre jak i również jego czerwony brat Sangiovese di Romagna. Tutaj tez dominowała świetna świeżość, zapach fiołka polnego i te ciekawe taniny które chciałoby się akompaniować z dobrym serem z groty  czy szynką z Parmy

Z białych jeszcze liznołem Friulano od Arzenton i ono też było niezłe. Dużo kwiatu bzu, fajna mineralność i ten ciekawy migdałowy finisz pięknie uzupełniało to wino. Friulano co prawda  nie jest moim ulubionym szczepem  lecz tą wersje piłem z dużą przyjemnością.

Ciekawą niespodzianką tego wieczoru było jednak  Chianti które tak naprawdę Chianti dziś już  nie jest. Mowa o winie apelacji Toscana Rosso które ma korzenie dawnego Chianti. Czyli jednym słowem wino z blendem gron czerwonych i białych. Ciekawa propozycja , bardzo lekka , malinowa, taka jaką lubię wypić podczas letnich wieczorów.

Z czerwonych warto również napisać kilka słów o Freisie od P.Pelissero. Dla mnie to niezłe skamuflowane  Barolo , bo tak naprawdę poza intensywnością niema zbyt dużych róznic. Ładne taniny, ładny owoc, co tu dużo mówić, takie Langhe to ja mogę pić codziennie ;-).

Na koniec przyszło oczywiscie najlepsze a dokładnie Montefalco Rosso z Umbrii. Miałem kiedyś to wino w karcie  ale jakoś zapomniałem o nim i teraz załuje. Swietne wino, bo niezwykle dynamiczne i złozone. Bardzo kompleksowe , intensywne z naprawdę niezłym fniszem. Druga sprawa że kosztuje poniżej 5o zł wiec sami rozumiecie mój żal.

Ten wieczór kolejny raz potwierdził moje zdanie o Mojej Italii. Są odważni i niekonwencjonalni i za to niewątpliwie ich lubię. Oby tak dalej ;-). Do nast Chef

Rioja Bordon Franco Espagnolas Gran Reserva 2005

Written on 3 października 2016, 04:09pm under winology

Tagged with: , ,

_20161003_160523

Rioja to chyba najbardziej znane nam wino hiszpańskie , na rynku co prawda dyskonty i importerzy oferują wiele win z tej apelacji, lecz na jedną butelkę warto zwrócić szczególnie swoją uwagę. Mowa o Rioja Bordon Gran Reserva z ręki Franco Espagnolasa. Jest to winiarz wiekowy bo działa już dobre ponad 125 lat , więc sami rozumiecie że doświadczenie nabył nie małe .Pewnie jak piliście nieraz Rioje  to na pewno pamiętacie dobrze te wina. Intensywne , złożone , zwykle przebeczkowane , w skrócie to główne cechy ogólnie dostępnych Rioj . Cała jednak sztuka w winifikowaniu tego wina jest niewątpliwie to, żeby zrobić silną Rioje z jeszcze żywym owocem. Nielicznym się to udaje lecz Franco Espagnolowi za to wychodzi to doskonale. Wino po rozlaniu do kieliszka pokazuje swoją silną strukturę intensywną rubinową barwą z odcieniami ceglastymi. W sumie wygląda tak jak stare , dobrze zrobione  Barolo. W zapachu czuć owoce czerwone lecz nie odrazu. To wino jest bardzo leniwe i tak naprawde otwiera nam się nieziemsko powoli. ( nie ma się co dziwić po 10 latach :-))Jednak to sama radocha jak z godzinę na godzinę wino nabiera co rusz wspaniałego aromatu (a żal tak go naprawdę tak szybko wypić) Swieża wiśnia ,malina uderzają na pierwszy rzut, pózniej pokazuje się tytoń, czekolada i dużo pieprzu. Ciekawe ze chociaż ta Rioja ma ponad 10 lat nadal świetnie bucha dynamizmem. Bardzo przyjemne , nie sposób zostawić ją w butelce i nie wypić do końca . Oceniam tą Rioje na dość wysoko , tak w sumie na 5+ bo cena tego wina jest również niesamowicie przyjemna . Polecam , obych takich Rioj więcej, to da sie polubic tą winną hiszpanie ;-).

DSC_0544

Ostanio znów miałem okazje wypić bardzo dobre wino , mowa tutaj o Sagrantino di Montefalco od Moretti Omero. Jak by ktoś nie wiedział,  Sagrantino jest topowym winem umbryjskim szczególnie polecanym na  długie lata dojrzewania  i jak jest wino do którego można go mniej więcej porównać to chyba na pierwszy rzut nasuwa się mi wielkie Brunello z Montalcino.

Jeśli mówić o samym winiarzu to jest to człowiek który na pewno stawia na biologiczność. Od samego początku swej przygody z winem Omero stawia na czysty produkt bez zbędnej chemii , bo jak on sam pisze na swojej stronie internetowej, wino nie może szkodzić zdrowiu lecz odwrotnie. Był pierwszym w Umbrii który dostał certifikat Bio i tak naprawdę już od ponad 20 lat robi biologiczne wina. Jego Sagrantino po rozlaniu do kieliszka wygląda bardzo zachęcająco. Mocny rubinowy kolor , bardzo intensywny jest  dobrym aspektem dla tego wina. Po obrocie kieliszka wydobywają się aromaty ziół i owoców z dużym naciskiem na pieprz i jeżynę. Wino bardzo przyjemne , soczyste i długie . Tak naprawdę trochę mogłoby jeszcze poleżeć , bo teraz jest bardzo dobre lecz za kilka lat może być jeszcze lepsze.

Warto pomyśleć na przyszłośc i zaopatrzyć sie  w tą pozycje jeśli lubimy Umbrie. Mało jest tak dobrych i niezniszczonych przez siarczyny czerwonych win w Umbrii. Pozdr Chef

Particella 2012 frJak każdego lata Maks z Kamilą (  Moja Italia) zawsze potrafią mnie zaskoczyć swoją winną ofertą . Zaskoczyć z tego powodu że importują do Polski produkt jakich prawdobodobnie nie jeden bałby się wprowadzić a pózniej  okazuje się on  hitem sezonu. W tamtym roku tak było z Winogronowym , czyli sokiem z winogron od Folicello , który wzbogacony o bąbelki został jednym z najbardziej lubianych napojów w Lechalet. Tego roku znów pewnego wiosennego poranka dzwoni do mnie Maks  z informacją że na lato będą mieli Lambrusco i Malvasie i tu znowu niedowierzam , bo to przecież  bardzo trudne wina jak na polski rynek , ale cóż ….oni  lubią wyzwania.

Podczas naszego spotkania próbowałem i Lambrusco i Malvasia i to sa naprawdę świetne wina. Nie nazwałbym ich winami złożonymi lecz raczej prostymi jak i prosta jest kuchnia w Emilii. Lambrusco , mocno skoncentrowane uderza mega aromatem jeżyn i wiśni, ma swoje nieokiełznane taniny i dlatego dobrze go wypić w akompaniamencie   tłustych i konkretnych potraw.My próbowaliśmy go z Lasagną która tym razem wyszła mi trochę za słona lecz mimo tego Lambrusco bardzo dobrze się sprawdziło.Przygasiło trochę słoność i spotęgowało wrażenia smakowe przez taniny które ciągle pobudzały moje kubki smakowe. Pózniej oczywiście przyszedł czas na Malvasie. Z uwagi że była to  słodka wersja tego szczepu  zostawiliśmy ja na koniec z tartą . Tort był ubogi bez kremu i owoców bo chcieliśmy sprawdzić i tutaj jak się będzię to wino zachowywać . Równiez i tym razem test przeszedł pomyślnie. Malvasia złamała maślany akcent tarty swoją świezością i dodatkowo wzbogaciła nasze kubki smakowe o kolejne miodowe akcenty. Niewątpliwie obie pozycje były bardzo interesujące i na pewno polecałbym je szczególnie  do food paringu.

20160803_094715

Podczas tego spotkania oprócz  Malvasii i Lambrusco równiez dano mi  spróbować  dwie inne pozycje. Jedna  nowośc to Friulano made by Ronco Severo czyli człowieka dzięki któremu od niedawna pokochałem Pinot Grigio, druga to Fiano z ręki Cantina del Barone. Jeśli mówić o tym pierwszym, czyli o  Friulano,  z całą pewnością można powiedzieć że to wino to prawdziwa perełka.  Złożone, tłuste i skoncentrowane z typowym dla Friulano na końcu posmakiem migdałowym jest to niewątpliwie pozycja  dla prawdziwego konesera. Ja niestety nie doceniłem wysokość tego wina z uwagi na brak doświadczenia z tym szczepem, ale jeszcze mam czas więc się nie poddaje 😉 . Inna sprawa tyczy się Fiano Particella 928 która choć nie jest nowoscią w Mojej Italii okazała sie niesamowitą niespodzianką dla mojego podniebienia. Drapieżne, swieże i mineralne to chyba jedno z moich ulubionych białych od teraz spośród ich oferty

Bardzo się ciesze z naszego spotkania bo jak zwykle znów łyknołem trochę prawdziwej Italii a tego nigdy nie za wiele .Maks z Kamilą wydaję mi się ze znów trafili w dziesiątkę , szczególnie z tym Lambrusco i Malvasia , ale to tylko ponoć początek . Nie chcieli mi wiele powiedzieć lecz planują dużo nowości . Chcą dobrze zaprezentowac Włochy a do tego 100 róznych pozycji to według nich minimum. Czekam w takim razie na kolejne  nowości, jesień zapowiada się ciekawie;-)

20160803_102729

Oj dawno nie piłem Chianti!!! A tak naprawdę  po powrocie z Toskanii wypiłem kilka butelek które przywiozłem ze sobą i od tamtego czasu całkowicie o nim zapomniałem.

Chianti swego czasu było najpopularniejszym czerwonym winem w Polsce, dobrze  zawsze się kojarzyło, bo podróż po Chianti również żle się kojarzyć nie mogła. Każdy kto choć raz  był w Chianti na pewno się nie zawiódł , bo nie da się nie lubić tych małych krętych dróżek  porośnietych gdzieniegdzie cisami no i oczywiście tych pięknych krajobrazów  z winnicami Sangiovese z czego własnie winifikuje się Chianti.

Dobrze pamiętam tamte wina  , miały ten typowy zapach dla tego miejsca, kolor no i oczywiscie smak. Niewiem jak to okreslić ale dobre Chanti pachnie mi Toskanią, jej kwiatami, ziołami no i oczywiście słońcem.

Ostanio w poszukiwaniu kolejnych pozycji do mojej piwnicy udałem się do Krakowa. Słyszałem dobrze o wine barze Krako Slow Wines na Zabłociu więc wykorzystałem wolny czas żeby tam skoczyć i zobaczyć co mają ciekawego . Interesowały mnie głównie wina gruzińskie i wiedziałem że to dobry adres w tym kierunku , ale niespodzianką okazało się ze od niedawna zaczeli sprowadzać tez Włochy. Jak sie pózniej okazało po rozmowie z Pawłem Wożniakiem ( współwłaścicielem miejsca )za selekcje  odpowiedzialny został Jacek Szklarek. Może nie każdy zna prezesa Slow Food Polska ( ja zresztą tez nie, osobiście 😉 ) lecz z tego co mi wiadomo to osoba o dobrym smaku która byle czego nie podpisze swoim nazwiskiem . Z tego tez powodu kupiłem kilka próbek  z Gruzji lecz tez i z Włoch, bo warto przekonać się co w trawie piszczy. Wśród próbek oczywiście było i Chianti Rufina od Selvapiana.

Po powrocie do domu nie spieszyło mi się z tym Chianti, bo sobie pomyślałem że to pewnie nic szczególnego , a bardziej interesowałem sie Gruzją, lecz to był jednak błąd.Własnie kilka dni temu bez okazji wypiłem tą butelkę Rufiny, i co tu dużo mówić , Chianti mi się przypomniało:-). Wino koloru ciemnego rubinu z odcieniami granatu pięknie się prezentowało w kieliszku od Riedla ( no bo przecież jak pić takie wino to nie w byle czym ;-)) . Błyszczące , świeże i dość oleiste dało o sobie znać że jest w najlepszym dla siebie  okresie. Mimo że to już rocznik 2011 pięknie pachniało i nadal buchało świeżością. Dużo kwiatu w nosie a w ustach to już w ogóle poezja. Pieprz, amarena, lukrecja to tylko niektóre aromaty jakie udało mi się wychwycić  bo tak naprawdę co rusz coś się ulatniało.

Wino wybitne i na pewno jeszcze do przytrzymania w piwnicy. Jest to Riserva więc cena też nie należy do najtańszych , ale jak każdy koneser wina dobrze wie,  za dobre pozycje  się płaci a za tak wielkie jak to  Chianti w tej cenie, to grzech nie kupić całego kartonu.

No cóż, przypomniała mi się Toskania, Chianti, wina, Fiorentina……..chyba czas powrócić do tych magicznych miejsc….bo warto. Pozdr Chef

56dff933a775e_p

I tak oto wczoraj  przeglądając facebooka niezwykle uradowałem się kiedy to kilka  moich kolegów w zawodzie chwalili się ( i słusznie ) kolejnym wyróżnieniem w przewodniku Michelin. Jak wszyscy dobrze wiemy znalesć się w owym czerwonym przewodniku to wielki prestiż dla każdego a druga sprawa  niesie za sobą sławę, pieniądze ale również i ważne zobowiązania .Nie bez przypadku wczorajszym najczęstczym wymawianym nazwiskiem wśród ludzi dobrego smaku było „Camastra”.  Andrea Camastra , szef i współwłaściciel restauracji Senses własnie dostał gwiazdkę Michelin co na pewno jest wielkim sukcesem w Polskiej gastronomii. Ciesze się że mamy drugą gwiazdę, chociaż sądze żę Anrdrea już dawno powinien ją mieć , bo zawsze słyszałem świetne recenzje  od gości którzy go odwiedzali.Trzeba również powiedzieć że powoli Modesto przestaje być nr 1 wsród przewodnika Michelin( nadal jedna gwiadka ) ale nie ma się co dziwić zresztą  ,bo w stolicy otwarto ostatnio naprawdę dużo świetnych restauracji.

Warszawa brnie do przodu ale nie tylko, bo w Krakowie w końcu również udało się uzyskać ważne wyróżnienie jakim jest Bib Gourmand. Najlepiej w stosunku do ceny przypadło jakże już popularnemu Zazie Bistro. Znam to miejsce, niewątpliwie bardzo słuszna decyzja inspektorów Michelin bo na Kazimierzu naprawdę rzadko trafić na coś dobrego w dobrej cenie.Co do gwiazdek niestety w Krakowie ich jeszcze brak chociaż sądzę ze niesłusznie bo Copernicus prowadzony przez Filipkiewicza również zasługuje na coś wiecej niż tylko widelczyki.

Niewątpliwie gastronomia w naszym kraju zaczyna przeżywać oswiecenie lecz nadal brak elitarnych  produktów jakimi mogą się pochwalić włosi czy francuzi. Mysle żę to jest naszym hamulcem co powoduje żę nadal mamy jedynie dwie gwiazdki w kraju mając jakże ilu świetnych kucharzy.Trzeba nad tym pracować i przede wszystkim zmotywować ludzi żebyśmy jedli to co zdrowe i nasze.

Gratuluje wszystkim wyróżnionym i życze jak zwykle samych sukcesów . Pozdr Chef

fot. zródło dzennikpolski24.pl

(http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/g/gwiazdka-michelin-dla-drugiej-polskiej-restauracji-bib-gourmand-dla-restauracji-z-krakowa,9481537,17213241/)

DSC00061

No i wczoraj naszła mnie ochota żeby otworzyć kolejną WIELKĄ BUTELKĘ ZE SWOJEJ PIWNICZKI 😉 Tym razem wypadło na Taurasi Riserva. To wino zakupiłem od Mojej Italii jakiś czas temu i szczerze zapomniałem o nim trochę , ale teraz nadażyla się okazja żeby go w końcu spróbować .

Taurasi to znane wino z Kampanii, przez niektórych  nazywane  jako” Barolo del Sud „( Barolo południa). No nazwa nie bierze się z nikąd bo szczep Aglianico z z czego robi się Taurasi ma niesamowite możliwosci garbnikowe jak  Nebbiolo( tak samo  zresztą wychodzą z niego niezłe taninowe wina jak i Barolo). Pewnie jak nieraz piliście Aglianico to znacie  moc tego wina, która jest niezwykła. I tak właśnie takim winem niezwykle tanicznym z niezwykłą strukturą jest Taurasi Nero Ne. Jak ktos w restauracji ma ochotę na mega wińsko , czyli takie że mu włosy na głowie stają dęba od samego wąchania do kieliszka to własnie daje mu Taurasi od Cancelliere. Tu mowa o Taurasi BASE który  leżakuje w slawoskiej beczce jakieś 2 lata, ale wczoraj wypiłem coś bardziej eleganckiego, to był eliksir ….. To było Taurasi Nero Ne RISERVA!!!!

W wyjątkowych rocznikach Il Cancelliere oprocz zwykłego Taurasi wypuszcza na świat Taurasi Riserva.

W wyjątkowych rocznikach Il Cancelliere oprocz zwykłego Taurasi wypuszcza na świat Taurasi Riserva. Dłuzsza maceracja owocu i ponad roczne leżakowanie w barrique powoduje że zwykłe,męskie  i agresywne lecz jakże przyjemne Taurasi bazowe zamienia się w elegancką panią. Czuć tutaj nadal czarne owoce , czuć tytoń, proch i czuć też czekoladę gorzką jak w zwykłym Taurasi ale w ustach to już inna bajka. Wino niesamowicie eleganckie, bardzo miękkie i ułożone . Masz wrażenie jak byś pił passito , ale to nie passito tylko Taurasi 😉

DSC00062

To nie wino na co dzień, i na pewno nie dla pierwszego lepszego, który poprosi o nie ładnymi oczkami. To wino to dla specjalnego gościa, na specjalną okazje a na pewno na wyjątkowy dzień( historyczny może ).

Il Cancelliere robi niesamowite wina co już miałem się okazje przekonać na własnej skórze podczas Vinitaly na którym zresztą  otworzył mi kilka butli. Próbowałem Giovanico , kilka roczników Taurasi lecz Riservy niestety nie (i w sumie się nie dziwie). To nie wino na co dzień, i na pewno nie dla pierwszego lepszego, który poprosi o nie ładnymi oczkami. To wino to dla specjalnego gościa( znawce ), na specjalną okazje a na pewno na wyjątkowy dzień( historyczny może ). Ja otworzyłem to wino bo musiałem wiedzieć co mam w piwnicy ale na przyszłość ta pozycja będzie starannie użytkowana.

DSC00064

Oczywiście jak na takiej klasy wino dostępne jest jedynie w najlepszych restauracjach i wine-barach w naszym kraju. Obyście jeszcze trafili gdzieś na ten rocznik bo Taurasi Riserva 2008 zostało wypuszczonych na swiat jedynie 580 sztuk. Zyczę szczęscia. Salut