Wracam po małej przerwie , sezon był dość mocny więc jak sami rozumiecie nie było za dużo czasu na pisanie , ale teraz juz się uspokoiło więc czas odświeżyć trochę bloga. Dzisiaj będzie o winie , bo ostatnio  kupiłem kilka  butelek  od Josepha który  prowadzi  mały sklep na Kazimierzu w Krakowie ( Naturaliści) , no i skoro było dobre to warto o ty wam powiedzieć.

Vin de France bo tak widnieje na etykiecie jak sami możecie się domyśleć pochodzą z Francji. Dokładnie ujmując sprawę pochodzą z Loary od niezwykłego winiarza o imieniu Patrick Desplats. Na początku przyznam że butelki robią niezłe wrażenie . Etykieta jest dość abstrakcyjna, troche w stylu Pollocka i to niewątpliwie już odzwierciedla duch  winiarza. Patrick Desplats to czysty naturalista ,nie znam go osobiście lecz po jego winach już wiem, że jest  człowiekiem dość nietypowym.

Od Josepha zakupiłem dwie butle od Desplatsa : jedno czerwone i jedno białe. Vin de France białe, to blend kilku lokalnych gron  z czego pewnie założe się ,ze  nie brak w nim  Sauvignon Blanc , który w Loarze jest dość popularny. Wino na pierwszy rzut jest niezwykle świeże i rustyklane. Posiada ładny złoty kolor z lekkimi zielonymi odcieniami , bukiet głównie jest kwiatowy a w ustach dominują cytrusy z dużym naciskiem na limonkę. To wino jest wprost dzikie i nieokiełznane, czyli takie jak dawne prawdziwe Sauvignon Blanc. Od razu powiem że nie  warto w nim szukać harmonii ,bo w tym winie tego nie ma , jest ono rustyczne, swojskie( mega kwaskowate) z niezłą dawką humoru. Lubie takie wina z uwagi na prostotę i szczerość jaką odzwierciedlają i tak naprawdę są to wina jak niektórzy lubią rzec :”Prosto od rolnika”.

Druga pozycja jaką próbowałem to wersja czerwona . Moim zdaniem jest o wiele słabsza niż biała lecz w sumie to też zrozumiałe, bo Loara to ojczyzna białych gron. To  czerwone  jednak też odzwierciedla rękę Desplata. Wino jest bardzo żywe, świeże z dość agresywnymi taninami. Niezły jest bukiet leśnych owoców, ładna też nuta ziołowa w ustach. Wino na pewno interesujące lecz z uwagi  na jego charakter może nie dla wszystkich . Wina z ręki Desplata są trochę zdziczałe , swojskie i dość ekcentryczne. Nie każdy szuka czegoś takiego , ja owszem.

Jeśli podać dwie pozycje konfrontacji niewątpliwie białe zostaje moim faworytem.Warto też wspomnieć że wina są butikowe, naturalne i bez jakiejkolwiek filtracji co zresztą widać na zdjęciu który umieściłem . Podsumując , wina od Desplata mi zasmakowały i polecam je szczególnie do nieformalnych spotkań z przyjaciółmi najlepiej w towarzystwie dobrych swojskich wyrobów. Pozdr Chef

Jest sezon na szparagi i tak sobie pomyślałem, że pasowałoby dobrać do tak zacnych wiosennych przysmaków jakieś  dobre wino. Grechetto jak się okazuje pasuje jak ulał a w szczególności to od Sergio Mottury.

Poggio della Costa uwodzi niewątpliwie pięknymi zapachami kwiatowymi i lekką nutą warzywnych kwiatów cukinii. Dużo w nim mineralności , tanicznosći i ładnej kwasowości. Bardzo dobrze zrobione wino no i od jakiegoś czasu zbiera też dużo nagród . Grechetto to jedno z bardzo starych włoskich szczepów, które dzisiaj coraz bardziej są doceniane z uwagi na ich wyjątkowość. Kiedyś wino dla biednych i  pracowników a dziś znów odwrotnie zyskuje na prestiżu. Mottura można powiedzieć że ma szczęście posiadać wiekowe winnice Grechetto i to pozwala mu uzyskać świetne rezultaty w winifikacji. Przykładem jest chociaż wersja beczkowana  grechetto  „Latour Civitella” która w 2001 jako pierwsze wino w historii Lacjum zyskało 3 prestiżowe kieliszki Gambero Rosso. Jak widać z prostego szczepu jakim jest Grechetto mozna uzyskać bardzo złożone wina. Od Mottury udało mi się jeszcze zdobyć jego Spumante Millesime (chardonnay) winifikowane metodą klasyczną. Niebawem je otworzę i zobaczymy czy dorównuje najlepszym bąbelkom z Szampanii. Na razie pozostaje mi się cieszyć tym świetnym bazowym grechetto , oczywiście w towarzystwie pysznych naszych polskich szparagów ;-).

Elogio alla Lentezza

Written on 15 lutego 2017, 10:27pm under winology

Tagged with: , , , , ,

Dzisiaj o winie niezwykłym , bo wyjątkowe , rzadkie i oczywiscie bardzo przyjemne .

Elogio alla Lentezza ( bo to o nim mowa )to Minutolo w wersji rodzynkowej od domu I Pastini z Valle Itria ( Apulia). Jakiś czas temu degustowałem to cacko kilka miesięcy po zabutelkowaniu i naprawdę nieżle się prezentowało . Dużo kwiatów jaśminu, jabłek i gruszek powodowało że to wino niezwykle przyjemnie się piło a ten lekki słodkawy koniec nieżle zaskakiwał. Tak naprawdę piłem tą butelkę w ciemno i sam nie byłem pewien czy to wino deserowe  , bo zbyt świeże i  zbyt lekkie w porównaniu z rodzynkowymi winami jakie piłem dotychczas. Na pewno bardzo ciekawy projekt ze strony I Pastini,  bo promować  tak rzadkie Minutolo dzisiaj nie jest łatwe , szczególnie że wielu nadal myli go z popularnym Fiano. Jest to niewątpliwie bardzo dobre grono które zyskuje z czasem i sam miałem okazje się o tym przekonać. W grudniu została mi sprezentowana butelka wyzej wymienionego Elogio w wersji już utlenionej. No cóż…. całkiem inna bajka. W wersji świeżej to wino zaskakiwało owocami  w tej wersji znów zaskoczyło mnie niezwykle interesującą nutą palonego cukru. Taki  ” creme brule” naprawdę daje świetny efekt a oprócz tego warto wspomnieć też o interesującym   migdałowym winiszu i nadal obecnej choć w mniejszej sile dobrej swieżośći .  Wino na pewno całkowicie się zmieniło , nabrało całkiem innego charakteru i na pewno zyskało na złożoności w porównaniu z pierwotnym wydaniu . Elogio alla lentezza to naprawdę niezły kameleon . Mało takich win potrafi w ciągu swoich lat az tak ewoluować i dlatego brawa dla I Pastini że postanowili postawić na Minutolo. To wino znajdziecie wyłącznie w najlepszych enotekach i restauracjach ( produkcja jest butikowa więc niedługo już może go nie być).  Polecam

Cabernet Sauvignon Malatinszky 2008

Written on 25 stycznia 2017, 05:05pm under winology

Tagged with: , , , ,

Węgry kojarzą nam się szczególnie z białymi słodkimi winami z  Tokaju. Zapominamy jednak że oprócz Tokaju na Węgrzech mamy też inne świetne regiony winiarskie a na szczególną uwagę zasługuje na pewno Villany. Ostanio piłem wybitne Cabernet Sauvignon właśnie z tego regionu i co tu dużo mówić , kolejna perełka.

Cabernet od Malatinszkiego to taki Cabernet jaki lubię . Dużo owocu czarnego z przewagą czarnej porzeczki i jeżyny. Duża koncentracja lecz wino bardzo pijalne i przyjemne.Harmonia w pełni a na końcu zostaje nam tylko lekka tanina i posmak czekolady i palonej kawy.  Takie dobre Cabernet Sauvignon szczerze   dawno nie piłem i z całą pewnością mogę rzec ze to jedna z lepszych pozycji dostępnych na naszym rynku.  Dzięki Rafa Wino.Oby więcej takich perełek. 😉

Frappato COS

Written on 11 stycznia 2017, 04:07pm under winology

Tagged with: , , ,

Swego czasu Sycylia kojarzyła mi się z winami dość gęstymi, alkoholowymi i zwykle słodkimi. Tak naprawdę nie zdawałem sobie sprawy że  w takim miejscu gdzie  mamy słońce 300 dni w ciągu roku można   uzyskać tak niezwykle finezyjne wina. Dobrym przykładem takiego wina jest np. Frappato od COS. Frappato z tego co czytałem jest dość problematycznym w uprawie szczepem z uwagi na dość zwartą budowę grona która wraz z dojrzewaniem ma tendencje do pękania. To jest powodem wycieku  soków przez grono a nawet czasami zaatakowania jego przez pleśnie. Z tego względu wiekszośś winiarzy zrezygnowało jego uprawy na rzecz mniej problematycznych szczepów , lecz teraz jest tendencja żeby do niego wrócić.  Tak naprawdę dzisiaj chociaż jest powrót do Frappato  niewielu jeszcze go winifikuje, mało jest tych winiarzy na Sycylii a największe szanse na znalezienie kogoś kto uprawia Frappato znajdziemy w okolicach Ragusy czy Siracusy. COS to jeden z tych nielicznych.

 

Jesli mówić o samym winie to Frappato daje niesamowite świeże i owocowe wina. Jego charakterystyka to niewątpliwie owocowość co zresztą doskonale się potwierdza w winie  od COS. Wino po rozlaniu do kieliszka pokazuje swój piękny rubinowy kolor z odcieniami fioletu. Od razu w nosie czuć czerwone  owoce i kwiaty z naciskiem na maline. Wino jest niezwykle winne, świeże , miękkie i satynowe. Pierwsza myśl po wypiciu łyczka przeniosła mnie w dawne dzieje kiedy to sie próbowało malinowego wina z piwnicy babci. Bardzo przyjemne i lekkie to wino chciałoby sie pić w nieskończoność. Myślę że jest to wino  sycylijskie które idealnie własnie pasuje do tamtego klimatu więc  szczególnie polecałbym go w letnie gorące wieczory. Kieliszek takiego Frappato umili nam nie jeden taki wieczór . Pozdr Chef

 

Outis Bianco ( Nessuno ) – Ciro Biondi

Written on 6 grudnia 2016, 12:32pm under winology

Tagged with: , , ,

 

Pewnego Wtorku miałem okazje wypić acyciekawe wino. Arcyciekawe bo wulkaniczne a dokładnie z winnicy u podnóża chyba najbardziej słynnego wulkanu Włoch – czyli Etny. W sumie pierwszy raz mam styczność z takim winem i tak naprawdę wielce byłem ciekaw co to za stwór. Wino zaprezentowało się odrazu ładnym jasno złotym kolorem z lekkim odblaskiem zielonkawym . Jasne , przejrzyste i błyszczące nadal zachęcało do dalszej jego degusacji. Po włożeniu nosa do kieliszka odrazu poczułem miłą woń owocową z jabłkiem golden na pierwszym planie. W ustach króluje niewątpliwie wielka mineralność , która jest cechą charakterystyczną win z tego regionu i lekka kwasowość która otula delikatnie posmak estragonu i pieprzu zielonego. Wino bardzo czyste , żywe i przyjemne. Szczerze, spodziewałem się czegoś innego, może coś bardziej prymitywnego, buchającego siarką i  z  dość okrutnymi taninami  które wykręcają po każdym łyku a tu znów mamy czysty i elegancki trunek. Pierwszy raz piłem wulkaniczne wino i mogę powiedzieć żę  przypomina mi ono niektóre wina  z okolic Bolzano jak Pinot Bianco Sirmian od Nals Margreid – również jabłkowe lecz oczywiscie z mniejszą mineralnośćią. W sumie z Veltlinera wzdłuż Dunaja też wiele podobnych cecha znajdziemy w tym winie a jak sie doszukac tej typowej nuty skalnej która pojawia się na końcu języka  to wiele takich cech pojawiają sie również  w Tokajskim Harszlevelu.

Podsumując , wino bardzo dobre , czyste i  co najważniejsze odzwierciedlające swoje terytorium . Warto podkreślić że Ciro Biondi jest naturalistą i małym producentem gdzie  Outis np. produkowane jest w liczbach od 2000 do 300o tysięcy co z tego względu też się to odbija na nie niską cenę tego wina. Warto go wypić w akompaniamencie smażonych ryb , czy jak to u nas w restauracji testowaliśmy z makaronem w sosie maślanym i swieżo mielonym pieprzem. Naprawdę polecam bo jest efekt. Pozdr

dsc_0009-3Są wina na które czekam ze specjalną okazją a są i takie które otwieram o tak  bez powodu. Bierze się to niewątpliwie ze złożoności wina, jego ceny no i przede wszystkim jego pijalności. Dolcetto od Alario to takie własnie wino które piłbym codziennie bez wielkiego zastanawiania się , nie oczywiscie  z uwagi że jest słabe , bo nie jest , lecz z uwagi że jest mega przyjemne . Alario to znany winiarz z Alby który tak naprawdę można powiedzieć że skoncetrował się główne na gronie Dolcetto. (Robi oczywisćie też Barbere i Barolo ale słynie własnie bardziej z Dolcetto).Jego bazowe Dolcetto , które własnie nieraz mam okazje wypić , bez okazji 😉 jest takim winem na codzień, genialne w swojej prostocie i smaczne do ostatniej kropli. To takie wino które pewnie  jak byście byli w Piemoncie najczęsciej by wam było polecane do obiadu i w sumie się nie dziwie bo tam większość tubylców własnie takie wina pija. Dużo owocu, swojskie taniny, dobra struktura. Lubie takie wina bo są szczere i nie próbują udawać czegoś innego, bardziej wielkiego, lecz są tym kim są. Montagrillo oczywiscie jest winem  do codziennego obiadu lecz Alario jak wspominałem wcześniej  robi też inne Dolcetta , bardziej wyrafinowane jak Costa Fiore czy Prarudent. Dolcetto, niewątpliwie jak Barbera potrafi pokazać wiele różnych twarz i w sumie dobrze, lecz ja chyba bardziej wole pozostać przy prostocie.Złożone i wyrafinowane pozycje wole zostawić innemu wielkiemu z Piemontu a o kim mowa to na pewno już sami wiecie.

Jak mnie śledzicie to dobrze wiecie że uwielbiam Moja Italie. Lubię ich za ich winną pasje i angażowanie jaki wkładają w swoją pracę co niewątpliwie rodzi to zresztą niezłe rezultaty. Ostatnio znów ich gościłem i znów degustowałem naprawdę zacne pozycje. Tak naprawdę mowa o nowościach które Moja Italia wprowadziła niedawno do swojej oferty, jest ich dużo ,więc było czym kubki smakowe nacieszyć.

Na początku piłem  Sycylię a dokładnie dane mi było spróbować jedno białe i jedno różowe od Cantina Colosi. Białe było niewątpliwie cytrusowe, lekkie i słone . Największe wrażenie jednak zrobiło na mnie różowe. Pomidor na pierwszy plan i również słony koniec przetransportowały mnie odrazu na wyspę pełną słońca i otoczoną dookoła przez morze, czyli Sycylię. Co tu dużo mówić , mistrzostwo!!!

Po Sycylii skoczyliśmy trochę wzwyż Włoch a dokładnie do regionu  Romagni ( Emilia -Romagna). Tutaj też dane mi było zdegustować jedno białe i jedno czerwone.  Albana,czyli białe grono endemiczne z Romagni,  dzisiaj obok Sangiovese jest najwiekszym  reprezentantem tego regionu. Wino ze złotym kolorem pięknie prezentowało się w szkle a jeszcze lepiej pachniało i smakowało. Dużo tutaj świeżości i ziół lecz i nie brakowało drapieżnych tanin. Było bardzo  dobre jak i również jego czerwony brat Sangiovese di Romagna. Tutaj tez dominowała świetna świeżość, zapach fiołka polnego i te ciekawe taniny które chciałoby się akompaniować z dobrym serem z groty  czy szynką z Parmy

Z białych jeszcze liznołem Friulano od Arzenton i ono też było niezłe. Dużo kwiatu bzu, fajna mineralność i ten ciekawy migdałowy finisz pięknie uzupełniało to wino. Friulano co prawda  nie jest moim ulubionym szczepem  lecz tą wersje piłem z dużą przyjemnością.

Ciekawą niespodzianką tego wieczoru było jednak  Chianti które tak naprawdę Chianti dziś już  nie jest. Mowa o winie apelacji Toscana Rosso które ma korzenie dawnego Chianti. Czyli jednym słowem wino z blendem gron czerwonych i białych. Ciekawa propozycja , bardzo lekka , malinowa, taka jaką lubię wypić podczas letnich wieczorów.

Z czerwonych warto również napisać kilka słów o Freisie od P.Pelissero. Dla mnie to niezłe skamuflowane  Barolo , bo tak naprawdę poza intensywnością niema zbyt dużych róznic. Ładne taniny, ładny owoc, co tu dużo mówić, takie Langhe to ja mogę pić codziennie ;-).

Na koniec przyszło oczywiscie najlepsze a dokładnie Montefalco Rosso z Umbrii. Miałem kiedyś to wino w karcie  ale jakoś zapomniałem o nim i teraz załuje. Swietne wino, bo niezwykle dynamiczne i złozone. Bardzo kompleksowe , intensywne z naprawdę niezłym fniszem. Druga sprawa że kosztuje poniżej 5o zł wiec sami rozumiecie mój żal.

Ten wieczór kolejny raz potwierdził moje zdanie o Mojej Italii. Są odważni i niekonwencjonalni i za to niewątpliwie ich lubię. Oby tak dalej ;-). Do nast Chef

Rioja Bordon Franco Espagnolas Gran Reserva 2005

Written on 3 października 2016, 04:09pm under winology

Tagged with: , ,

_20161003_160523

Rioja to chyba najbardziej znane nam wino hiszpańskie , na rynku co prawda dyskonty i importerzy oferują wiele win z tej apelacji, lecz na jedną butelkę warto zwrócić szczególnie swoją uwagę. Mowa o Rioja Bordon Gran Reserva z ręki Franco Espagnolasa. Jest to winiarz wiekowy bo działa już dobre ponad 125 lat , więc sami rozumiecie że doświadczenie nabył nie małe .Pewnie jak piliście nieraz Rioje  to na pewno pamiętacie dobrze te wina. Intensywne , złożone , zwykle przebeczkowane , w skrócie to główne cechy ogólnie dostępnych Rioj . Cała jednak sztuka w winifikowaniu tego wina jest niewątpliwie to, żeby zrobić silną Rioje z jeszcze żywym owocem. Nielicznym się to udaje lecz Franco Espagnolowi za to wychodzi to doskonale. Wino po rozlaniu do kieliszka pokazuje swoją silną strukturę intensywną rubinową barwą z odcieniami ceglastymi. W sumie wygląda tak jak stare , dobrze zrobione  Barolo. W zapachu czuć owoce czerwone lecz nie odrazu. To wino jest bardzo leniwe i tak naprawde otwiera nam się nieziemsko powoli. ( nie ma się co dziwić po 10 latach :-))Jednak to sama radocha jak z godzinę na godzinę wino nabiera co rusz wspaniałego aromatu (a żal tak go naprawdę tak szybko wypić) Swieża wiśnia ,malina uderzają na pierwszy rzut, pózniej pokazuje się tytoń, czekolada i dużo pieprzu. Ciekawe ze chociaż ta Rioja ma ponad 10 lat nadal świetnie bucha dynamizmem. Bardzo przyjemne , nie sposób zostawić ją w butelce i nie wypić do końca . Oceniam tą Rioje na dość wysoko , tak w sumie na 5+ bo cena tego wina jest również niesamowicie przyjemna . Polecam , obych takich Rioj więcej, to da sie polubic tą winną hiszpanie ;-).

DSC_0544

Ostanio znów miałem okazje wypić bardzo dobre wino , mowa tutaj o Sagrantino di Montefalco od Moretti Omero. Jak by ktoś nie wiedział,  Sagrantino jest topowym winem umbryjskim szczególnie polecanym na  długie lata dojrzewania  i jak jest wino do którego można go mniej więcej porównać to chyba na pierwszy rzut nasuwa się mi wielkie Brunello z Montalcino.

Jeśli mówić o samym winiarzu to jest to człowiek który na pewno stawia na biologiczność. Od samego początku swej przygody z winem Omero stawia na czysty produkt bez zbędnej chemii , bo jak on sam pisze na swojej stronie internetowej, wino nie może szkodzić zdrowiu lecz odwrotnie. Był pierwszym w Umbrii który dostał certifikat Bio i tak naprawdę już od ponad 20 lat robi biologiczne wina. Jego Sagrantino po rozlaniu do kieliszka wygląda bardzo zachęcająco. Mocny rubinowy kolor , bardzo intensywny jest  dobrym aspektem dla tego wina. Po obrocie kieliszka wydobywają się aromaty ziół i owoców z dużym naciskiem na pieprz i jeżynę. Wino bardzo przyjemne , soczyste i długie . Tak naprawdę trochę mogłoby jeszcze poleżeć , bo teraz jest bardzo dobre lecz za kilka lat może być jeszcze lepsze.

Warto pomyśleć na przyszłośc i zaopatrzyć sie  w tą pozycje jeśli lubimy Umbrie. Mało jest tak dobrych i niezniszczonych przez siarczyny czerwonych win w Umbrii. Pozdr Chef