Ostatnio  nazbierało się dość dużo pracy w kierunku nowej letniej karty dań. Jak wiadomo należy ją wzbogacić o świeże warzywa i owoce dostępne o tej porze roku i pasowałoby również wprowadzić kilka nowych pozycji winnych które byłyby dobrym uzupełnieniem do współgrania całości. Ostatnie moje dwa wolne urlopy spędziłem w Friuli i muszę przyznać że coraz  bardziej ten region winiarski podbija moje serce. Ostatnio z oferty Mojej Italii  miałem okazje spróbować wyjątkowe wina właśnie z tego regionu które nie lada chwila zamierzam wprowadzić do nowej karty.

Mowa dokładnie o Arzenton , małym rodzinnym gospodarstwie gdzie na 10 hektarach uprawiają naprawdę zacne wina. Jeśli wspomnieć o  samej  lokalizacji  to Arzenton mieści się w Cividale dei Friuli, najlepszym rejonie z którego powstają wina z apelacją Colli dei Friuli Orientali. Według Massimiliano Beretta który jest odpowiedzialny za selekcję od Arzentona samo dotarcie do winnicy to nie lada wyzwanie a to z prostego powodu że jest położona prawie tam gdzie diabeł mówi dobranoc.To na pewno duży plus z uwagi na spokój , odizolowanie od niepotrzebnych problemów urbanistycznych ( smog, chaos, zanieczyszczenia  chemiczne, wandalizm ) i przede wszystkim wyjątkowy mikroklimat który jest współtworzony wraz z otaczającym winnice pradawnym lasem „Bosco Romagno ”

Właściciel winnicy –  Maurizzio chociaż nie od zawsze  był związany z branżą winną  po ukończeniu studiów filozoficznych postanowił wrócić na rodzinne gospodarstwo i tam zająć się winiarstwem. Jest to coraz bardziej praktykowany zabieg ,kiedy to ludzie z wysokim wykształceniem i dobrą posadą w dużych miastach marzą o tym by powrócić na wieś w celu odnalezienia spokoju. Maurizzio własnie tak zrobił i wraz z rodziną dzisiaj uprawia 13 szczepów , w zgodzie z naturą i lokalną tradycją .Uprawia winorośl możliwie jak najmniej inwazyjnie a  podczas zbiorów stawia wyłacznie na ręczny zbiór do małych skrzynek . Winogrona szybko zostają trasportowane do pobliskiej piwnicy gdzie tam po wstępnej fermentacji alkoholowej wino jest przelewane do stalowych kadziach i ostatecznie dojrzewa przez około 7 miesięcy   w kontakcie z własnymi drożdzami.

Ja w swojej degustacji spróbowałem  Pinot Grigio, Pinot Bianco, Friulano i Chardonnay. Niewątpliwie cechą charakterystyczną wszystkich wyżej wymienionych jest wspaniała mineralność która odzwierciedla teren pooceaniczny gdzie znajduje się winnica.

Chardonnay ( wiek winorośli 10 lat, winnica 200 m n.p.m., produkcja ok. 3000 butelek rocznie):

Wino koloru złotego, ładnie błyszczy, przejrzysty, duża aromatyczność, cytrusy na pierwszym planie, kreda i banan na drugim. Wyjątkowo zaakcentowana świeżość i długi finisz.

Pinot Grigio ( wiek winorośli 10 lat, winnica 200 m n.p.m., produkcja ok. 4000 butelek rocznie )

Wino koloru zółto słomkowego z lekkimi zielonymi refleksami, przejrzyste, uderzenie grejfruta na pierwszy plan w towarzystwie szałwii i melissy. Bardzo ładna mineralność , najbardziej intensywna z całej czwórki, ciekawy słony akcent i  migdałowy finisz .

Pinot Bianco ( wiek winorośli 40 lat , winnica 200 m n.p.m., produkcja ok. 1000 butelek rocznie )

Wino koloru zółto słomkowego, owocowy nos z naciskiem na gruszkę i jabłko. Niezła elegancja , moim zdaniem najbardziej zbalansowane z całej czwórki.

Friulano ( wiek winorośli 40 lat , winnica 200 m n.p.m., produkcja ok. 4000 butelek rocznie )

Wino koloru zółto słomkowego z zielonymi refleksami, mocno ziołowe z zaakcentowany kwiatem z czarnego bzu. Finisz długi i z migdałowym posmakiem jak na dobre Friulano przystało.

 

Chciałbym wam opowiedzieć dzisiaj o winie które wpadło w moje ręce dość niedawno. Mowa o „Małym Jonie” z ręki Antoine i Lawrence z Domaine Roche Buissiere.

Wino jak się domyślacie jest francuzem a dokładnie z południowej częsci doliny rodanu. W tej cześci Francji robi się wina głównie ze szczepów Grenache i Syrach z czego zresztą jest też robione Petit Jo. Winnica skąd zbierane są grona do Małego Jona położona jest na 400 m n.p.m i panują tutaj  jak bywa w tej czesci rodanu dość chłodne noce i ciepłe dni co powodują bardzo dobre warunki do uprawy winorośli. Nie bez przyczyny to wino naprawdę jest wysmienite, co zresztą czuć już po pierwszym łyku. Po ręcznym zbiorze grona fermentują przez około dwa tygodnie a pózniej lądują do betonowych kadzi gdzie przez 6 do 8 miesięcy wino dojrzewa  do uzyskania porządanego efektu. Petit Jo wyróżnia bardzo ładny   ciemny owoc z naciskiem na  jeżynę i śliwkę. Nie brakuje również troche pikanterii  z pieprzem czarnym i odrobiny lukrecji. Na pewno niebywałą ciekawą sprawą w tym winie jest wybijająca się świeżość co wraz z dość konkretną strukturą tworzy wino bardzo przyjemne. Dodatkowym walorem tego wina jest niewątpliwie fakt że  pochodzi z uprawy organicznej , co zresztą nie jest nowością bo ojciec Antoine ( Pierre ) był pionierem w tej kwestii. Jak się zastanawiacie z jakiego powodu na etykiecie nie widnieje apelacja to sprawa jest dosć  prosta, to jest kwestia  czysto kalkulacyjna. Antoine i Lawrence mogliby z całą pewnością nadać apelacje swojemu Petit Jo ale to wiązało by się z dodatkowymi kosztami a te zwiększyłyby niepotrzebnie cenę wina. Taki zabieg jest coraz cześciej wykorzystywany wśród wielu winiarzy co stawiają na jakość a nie marketing i to mi się bardzo podoba,  bo w taki sposób  płacimy za to co mamy w butelce ( 59 zł )a nie odwrotnie.Myślę że to świetne wino w relacji jakość – cena. Polecam.  Salut Chef

 

Tokaj – nowa odsłona

Written on 1 lutego 2018, 11:38am under winology

Tagged with: , , ,

Tokaj to jeden z moich ulubionych regionów  jeśli mowa o  słodkich winach  , ale ostatnio  nieżle zaskakuje mnie też wytrawnymi pozycjami. Aszu czy Samorodni są  niewątpliwie  wizytówką Tokaju lecz szlachetna pleśń która jest niezbędna do ich wytworzenia powoli zaczyna zanikac i to spowodowało nie małą rewolucje. Niektórzy mówią że to wina klimatu który się ociepla, inni że  to kwestia zapotrzebowania  na coś innego ,ale  jak by nie było w Tokaju ostatnimi czasy wiele winiarzy zdecydowało się postawić na wytrawność.

Cieszy mnie taki ruch ,bo uważam że jest duży potencjał w tym kierunku  a na pewno potwierdzeniem moich przypuszczeń jest ostatnio wypite właśnie wino w tym stylu. Mowa o Teraszok Furmint 2016 z ręki topowego winiarza z MAD  Karola Barty – Barta Pince. Ten Furmint zauroczył mnie nie tyle bogactwem aromatów ile samą przejrzystością . Wino niezwykle przyjemne , harmonijne i czyste zaskakuje swoją elegancją którą może śmiało konkurować z najlepszymi rieslingami z doliny Dunaju. Enolożce Karola Barty ( Vivien Ujvari )  nowego pokolenia należą się duże brawa, wino jest odważne, dopracowane i przede wszystkim mega pijalne. Myślę że przyszłość Tokaju  właśnie tak powinna wyglądać więc duże brawa za  pierwszy ruch  i niech już to idzie tak dalej …

Wino od zawsze było dla mnie przedmiotem zainteresowania. Lubię odkrywać nowe endemiczne grona, ciekawych ludzi którzy tworzą  z nich wina no i w oczywiste lubię wino pić. Za każdym razem kiedy sięgam po nową butelkę której nie znam, zawsze mam przed sobą  niezwykle ciekawą historię do odkrycia.

Dzisiaj chciałbym wam przedstawić wino które uwielbiam z uwagi na nadchodzącą porę roku. Mowa o Barolo Chinato. Pewnie każdy kto wypiła rocznie więcej wina  niż średnią statystyczną ( 5,5 litra na głowę) zna lub słyszał o Barolo. Wino niezwykłe , długowiecznie i na pewno warte swojej sławy , lecz czy może słyszeliście o Barolo Chinato?

W Piemoncie pod koniec XIX wieku kiedy  Barolo zyskało swoją elitarną pozycje wśród win na świecie kilku farmaceutów zaczęło eksperymenty nad połączeniem go  z  ziołami w celu stworzenia naturalnego i skutecznego leku na przeziębienie. Jak się okazało eliksir który wymyślili  okazał się hitem sprzedaży co spowodowało duży ruch w kierunku produkcji tego rodzaju wina wśród winiarzy .Wielu producentów podjęło się zadania stworzenia idealnej receptury i niewątpliwie jednym z lepszych win tego typu jakie piłem należy do braci Rovero. Ich „Chinato” oprócz charakterystycznej nuty kory chinowca , posiada bardzo ciekawe aromaty cynamonu i rabarbaru. Wino jest niezwykle przyjemne i doskonale zbalansowane mimo silnych obecnych tanin , cukrów i goryczy ziołowych. Taka harmonia smaków  stawia to wino wśród moich ulubionych na  zimne wieczory przy kominku  a że dodatkowo zyskam niezwykle lecznicze właściwości z nim związane to już sami rozumiecie że nic do szczęścia  dodatkowo mi nie potrzeba.

Riesling M Reserve 2013 FX Pichler

Written on 24 października 2017, 10:38pm under winology

Tagged with: , ,

 

W naszym kraju przyjęto segregować wina na te codzienne, klasy premium i w końcu te z najwyższej półki ukryte  pod hasłem ” dla koneserów”. Wino które wam dzisiaj przedstawiam na pewno zalicza się do tej ostatniej grupy a dlaczego, to już wam opowiem.

Jak lubicie wina tak jak ja, pewnie nieraz słyszeliście o dolinie Wachau. Jest to szczególne miejsce położone na zachód od Wiednia wzdłuż Dunaju, gdzie swoją renomę zyskało przede wszystkim z uwagi na  długowiecznie wina jakie się tu wytwarza. FX Pichler to niewątpliwie producent należący do scisłej czołówki najlepszych Rieslingów z tego regionu i szczerze po wypiciu tej dzisiejszej butelki potwierdzam ten fakt

Tak naprawdę czekałem na to wino kawał czasu. Rok wcześniej musiałem go zamówić u producenta, póżniej podtrzymałem go 2 lata w piwnicy a teraz tak bez okazji go wypiłem . Ostatnio doszedłem do wniosku ze niema sensu trzymać win na szczególne  okazje, bo tak naprawdę  za mało ich w życiu a z drugiej strony dobrych win zbyt dużo, żeby się tym życiem tak naprawdę nacieszyć .  Podchodząc tak do sprawy sięgnąłem  zatem po tą butelkę i chociaż wielu pewnie uznało by to za zbyt nieroztropne ( bo tak naprawdę   jest jeszcze młodym Rieslingiem jak na Pichlera) to uwierzcie mi że było bardzo przyjemnie.

Wino pachniało po prostu mega intensywnie na  pierwszym planie z kwiatami głównie jaśminu a póżniej  z charakterystycznym jak na ten szczep przystało zapachem zielonej limonki.Smak nie da sie okreslić jednym zdaniem  ,bo wino było tak dynamiczne ze tak naprawdę pokazywało co 3 sekundy różne oblicza. Rzadko kiedy piłem tak długie białe wino i jeśli Riesling dzisiaj według niektórych nosi miano króla białych to podstawiając tą butle całkowicie się z tym zgadzam . Niesamowita elegancja , balans , harmonia i brak jakiejkolwiek wątpliwości, że to wino jest z najwyższej półki. Ostatnio odwołując się do tego co pisałem na wstępie w kwestii segregowania, jestem zwolennikiem, żeby wina oceniać również z uwagi na włożoną pracę w ich produkcje . To wino na pewno jest dopracowane do perfekcji i dlatego można go spokojnie wrzucić do worka pod hasłem ” dla koneserów”. Z czasem może być oczywiście tylko lepiej lecz teraz moim skromnym zdaniem jest już naprawdę bardzo dobrze.

Ten rocznik raczej już ciężko będzie gdziekolwiek znaleść ( może jakaś winiarnia jeszcze w Polsce ma ) ale jak byście byli chętni to  tu podsyłam link do Importera, który na pewno jest w stanie sprowadzić dostępny rocznik . Jeśli nie importer , polecam się wybrać do Wachau osobiście  , ja co prawda jeszcze nie byłem ,ale wszyscy którzy byli  mówili mi  że jest niesamowita magia w tej niezwykłej dolinie (a co najlepsze nie tylko wina mają tam wspaniałe) ,wiec warto się wybrać . Pozdr PG

 

Selectio 2008 – Karadi Berger

Written on 10 października 2017, 10:57am under winology

Tagged with: , , , ,

Jak dobrze wiecie lubię Tokaje , są blisko , są tanie (i dobre) , więc tak naprawdę nie można ich nie docenić. Ostatnio piłem słodkie Selectio 2008 z winnicy Karadi Berger położonej w Erdobenye i wino naprawdę warte jest uwagi.

Karadi Berger to  dość znana winnica w Tokaju  wśród koneser win słodkich.   Zdobywa naprawdę ostatnio wiele nagród i w sumie się nie dziwie bo robią naprawdę świetne  wina. Selectio 2008 też się do nich zalicza . Wino po otwarciu niesamowicie pachnie miodem, konfiturą brzoskwiniową i akacją. Ma bardzo ładny zółto-bursztynowy kolor, który pięknie błyszczy w kieliszku i tym samym dobrzy swiadczy o winie. Selectio jest  dość gęste, mimo niewielkiej dawki alkoholu ( jedynie 11 procent). Myślę że to wszystko za sprawą dość dużego cukru resztkowego, która według producenta mieści się w granicach Aszu 5 Puttonowych. Wino na pewno ma ładną słodycz i dość dobrą równowagę. Oczywiście nie zaszkodziło by jakby kwasowość byłaby trochę wyzsza  lecz i tak mówimy o zwykłym Late Harvest a nie Tokaju Aszu. (Myślę że na pewno przez te lata kwas się już trochę przegryzł , bo jak nie popatrzeć mineło ich już prawie  dziesięc )

Jak lubicie słodkie Tokaje z póżnych zbiorów to na pewno polecam tą pozycje . Cenowo wychodzi naprawdę nieżle a rzadko kiedy ( Late Harvest)takie wina są tak złożone .

ps. Dla zaciekawionych ostatnio serwujemy Selectio na kieliszki w naszej restauracji i dodatkowo zdażyliśmy go też  dodać do naszego flagowego deseru w Lechalet – czyli Zabajone. Zachęcam do spróbowania, ponoć deser jest naprawdę świetny. Pozdr

Rzadko kiedy sięgamy po wina z terenów jak Mołdawia czy Rumunia. Bierze się to z przekonania że to są tanie wina nic nie warte i to jest błędem.

Dobrym przykładem jakości jest  winnica Nachbil która oferuje świetne wina w naprawdę niesamowicie niskich cenach. Ja akurat zakupiłem jedno czerwone ( Blaufrankisz ) i jedno białe ( Versil ) ale do dziś żałuje że nie odważylem się zanieść do domu całej oferty jaką importuje w Krakowie Paweł Wożniak z Krako Slow Wine.

Blaufrankisz okazał się wspaniały . Dużo owocu czerwonego jak wiśnia i malina , piękny kolor i duża koncentracja. Wino bardzo przyjemne , elegenckie, zwiewne i mega pijalne. Dużo korzennych aromatów i ładne delikatne taniny naprawdę stawiają to wino wsród moich ulubionych. Drugie które kupiłem u Pawła to Versil czyli bardzo stare grono rodem z Transylvanii. Wino tutaj też okazało sie bardzo ładną swieżoscia , duży wybuch cytrusów , lekka struktura i mega pijalność. Czerwone niewątpliwie bardziej przypadnie do gustu bo bardziej ułożone, białe bardziej dzikie coś w stylu Sauvignon Blanc bym powiedział.

Jak się okazało w Rumunii też potrafią robić wina i to całkiem niezłe. Ceny na pewno zachęcają( poniżej 3 dych ), bo takiej jakości wina w tych cenach to we Włoszech i Francji raczej trudno znalesć . Warto na pewno  się skusić na wina od Nachbil, ja niebaw  wrócę po kilka butli jak znów będę w Krakowie.

Powoli zbliża się sierpień a z nim ciepło i chęć na wypicie czegoś świeżego . Dużo jest takich win na letnie popołudnia lecz z bardziej znanych niewątpliwie Valpolicella robi za królową . Dzisiaj jednak nie będziemy pisać o Valpolicelli bazowej ( codziennej )lecz o Valpolicelli z wyzszych lotów a konkretnie o Valpolicella  Ripasso.

Valpolicella Ripasso to taka Valpolicella która miała dodatkową fermentacje na suszonych gronach z Amarone. To daje jej niewątpliwie więcej struktury a ludzie często gęsto własnie tego szukają. Piłem trochę tych Ripasso ostatnimi czasy i problem ogólnie z nimi jest taki że zaczynają bardziej przypominać Amarone niż Valpolicelle. Uważam  to za małe nieporozumienie bo to  Amarone ma być potężny w strukturze i na długie lata a nie Valpolicella.  Valpolicella Ripasso dla mnie ma być wielką Valpolicellą a nie małym Amarone że tak powiem.W tej od Guerrieri Rizzardi Ripasso wygląda na szczęście wszystko tak jak powinno być . Dużo owocu, ładna świeżość i lekka słodycz nie przytłaczająca. Takie Ripasso lubię i dlatego stawiam to wino na tym blogu wśród moich ulubionych.

To wino znajdziecie bez problemu w ofercie Winkolekcji, cena jest uczciwa a wino także. Polecam i do następnego

Blauburger -Wittmann

Written on 3 lipca 2017, 02:17pm under winology

Tagged with: , ,

Lubie Austrie i nie oszukujmy się że mają jedną z lepszych stref klimatycznych do uprawy winorosli. Powoli ich wina zyskują coraz wiekszą renomę i myśle że gdyby nie skandal winiarski z 85 roku ( dodawali glikol do wina) dzisiaj Austria byłaby na pewno w czołówce najlepszych. W swojej restauracji wprowadziłem kilka zacnych win jak np Pichler czy Huber lecz nie cieszą się taką popularnoscią jak o wiele słabszej jakosci wina chociażby francuskie. Potrzeba czasu jak ze wszystkim ale austryjackie wina z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakują.

Jakiś czas temu dostałem od znajomego goscia Blaubergera. Nie znam i tak naprawdę nigdy nie piłem win z tego szczepu, więc sami rozumiecie moją ogromną ciekawość otwarcia tej butelki. Wino po rozlaniu do kieliszka prezentowało bardzo ładny fioletowo – purpurowy kolor z niesamowicie krystalicznym błyskiem. W nosie wyczuwałem bardzo ciekawy bukiet  czerwonych kwiatów , ale nie tylko bo trochę wanilii też się dało wyczuć. Smak tego wina też był niezwykle interesujący z dużym akcentem na borówki z lekką słodką końcówką. Rzadko zdaża mi się wypić wino o takim aromacie, więc dlatego tego Blauburgera polubiłem. Oczywiśćie widać że jest to młode wino , z krótką datą spożycia, więc im wcześniej go wypijemy tym lepiej dla nas i dla niego. Austria ciągle mnie zaskakuje i przykładem jest chociaz to bardzo proste wino. Polecam każdemu ten region a Blauburgera w szczególności. Pozdr Chef

Bressan Mastri Vinai

Written on 14 czerwca 2017, 11:49pm under winology

Tagged with: , , , , ,

Tego roku swój urlop zaplanowałem w Friuli. Mało kto docenia ten region Włoch a uwierzcie mi że jest tutaj mnóstwo dużo dobrego do zobaczenia. Niewątpliwie jak mowa o wszystkim to również sprawa tyczy się wina . Jest to region niezwykle interesujący bo oprócz endemicznych win jak Schiopettino , Pignol czy Verduzzo bardzo dobrze przyjeły się tutaj również francuskie szczepy jak Merlot, Cabernet S . i Chardonnay. Z uwagi że od kilku lat u siebie w restauracji mamy w karcie Schiopettino od Bressana będąc w tym regionie skorzystałem z możliwości  przyjrzenia się bliżej temu niezwykłemu winiarzowi.

Bressan to dość znana postać wsród świata wina z uwagi na jego unikalny styl . Tak naprawdę mało win typu Schiopettino w swoim życiu miałem okazje wypić ,ale te co mi się przytrafiły ,nie charakteryzowały się taką doskonałością jak u Bressana. Schiopettino od Bressana jest niezwykle ziołowe, żywe i skoncentrowane.Za młodu jest naprawdę świetne lecz jak wiekszość win z jego ręki, swój potencjał pokazują dopiero po wielu latach .

Na pewno niezłym przykładem było to że w piwnicy udało nam się spróbować Pignola z 97 roku( jeszcze z beczki ;-)) , które  jak się póżniej okazało nadal buchało mocnymi garbnikami tak jak by się go wrzuciło do beczki dopiero co kilka godzin temu. Ja wiem że rocznik 97 był wyśmienity i że Pignol to taki zresztą dzikus ( nie bez przyczyny zwanym Barolem z Friuli ) ale zdajecie sobie sprawę ze to wino po prawie 20 latach nadal nie jest gotów do zabutelkowania ???!!! Jak go zabutelkują to tak mi się wydaje że chyba będzie nieśmiertelnym  Pignolem ;-). Zresztą Verduzzo 2014 ( białe ) -również z beczki, tak kłuło podniebienie  że prędko pewnie też go nie zabutelkują. Już z butelki Schiopettino 2011 okazało się gotowym winem i bardzo przyjemnym lecz nieporównywalnie innym niż 2007 rok jaki miałem okazje wypić tydzień temu w domu. To była petarda!!!  .

Mam w piwnicy u siebie jeszcze Carata z 2006 roku i w sumie widząc jak te wina ewoluują to trochę mi szkoda teraz go otwierać. Wina z jego ręki niewątpliwie zyskują w latach i sam Fulvio nieraz był zdziwiony jak niektóre butelki z lat 80  gdzieś przywiezione przez znajomych potrafią nieżle go zaskoczyć.

Bressan oczywiście to firma rodzinna gdzie jeszcze tata Fulvia – Nereo cały czas czynnie pracuje w winnicy i dzieli się oczywiście swoim doświadczeniem. Oprócz ojca i syna na pewno warto wspomnieć Jelene-żona Fulvia, która była naszą przewodniczą po ich świecie. Mało kiedy się zdarza żeby ktoś opowiadał tak dokładnie i precyzyjnie o swoje pracy. Niewątpliwie tutaj tez wiele widać że Jelena dużo uczestniczy w pracach  winnicy a nie tylko  zajmuje się enoturystami. Właśnie dzięki niej wiele zrozumieliśmy o ich pracy, miłości do winiarstwa i życiu. Zycie winiarza wcale nie jest takie łatwe jak wszyscy myślą . Jest wiele pracy a często gęsto wszystko może wyglądać pięknie do zbiorów a tu nagle dzień wcześniej przyjdzie załamanie pogody lub jakaś choroba.

Każdy rok niewątpliwie dyktuje swoje reguły i często gęsto jak jest zły rok to wiele win nie zostaje zabutelkowanych.To jest cecha małego winiarza i człowieka który pracuje w zgodzie z naturą a nie chemią w laboratorium.

Dzisiaj powoli ludzie zaczynają rozumieć że dobre wina to takie które wymagają dużo czasu i poświecenia, nie można je porównać do win produkowanych na dużą skalę bo tamte produkowane są w zautomatyzowany sposób i tak naprawdę chociaż mogą być dobre nie charakteryzują się niczym szczególnym.

Tata Fulvia  podczas naszego pierwszego spotkania rzekł że ich winnica jest wyjątkowa bo uprawiana  z miłością. Po winach które piłem u nich nie zostaje nic innego jak przyznać mu rację. Praca i zamiłowanie do niej czynią cuda , a Bressanowie są tego dowodem . Pozdr Chef