fot: od lewej Biedronka , Zarnecki , Mozdykiewicz

Jutro Tłusty Czwartek więc powoli zaczyna się szał na pączki. Jako że jestem fanem tego przysmaku postanowiłem się z wami podzielić miejscami które odwiedziłem podczas poszukiwań tego mojego ulubionego,  no i oto efekt 😉

1.Biedronka – Lotników, 34-400 Nowy Targ

Do Biedronki dałem się przypadkowo namówić na paczka no i w sumie nie żałuje. Pączek z Biedronki jest bardzo smaczny, chociaż odrazu podkreślam że to nie mój styl. Ja tam wole tłuste paczki z chrupiącą skórką a ten z Biedronki taki nie jest . Jak ktoś lubi jednak lżejsze wersje pączka to polecam . Pączek z Biedronki na pewno charakteryzuje się lekką strukturą, i naprawdę dużą dawką marmolady. Warto spróbować.;-)

fot; Biedronka

Piekarnia Mozdyniewiecz –  Na Równi 13, 34-400 Nowy Targ

Tu w tej ukrytej od centrum piekarni można naprawdę zjeżć bardzo dobre pączki. Struktura bardzo dobra bo puszysta i sprężysta ale moim zdaniem ich największym atutem to niewątpliwie nadzienie. Ze wszystkich znanych mi pączków tutaj nadzienie ( różane) mają zdecydowanie najlepsze więc też warto skusić się na pączka w tym miejscu.

fot:Mozdykiewicz

Piekarnia Zarnecki – Rynek 25, 34-400 Nowy Targ

Żarnecki to najpopularniejszy piekarz w Nowym Targu. Jego paczki są moim zdaniem najbardziej tradycyjne ze wszystkich. Cięzkie, duże i tłuste to styl za jakim ja przepadam . Chciałoby się tylko trochę więcej marmolady w środku lecz cóż wszystkiego mieć jednak nie można. Polecam to miejsce dla smakoszy mega tłustych pączków.

fot: Zarnecki

Samanta – Stanisława Witkiewicza 2, 34-500 Zakopane

W Samancie pączki również można zaliczyć do wersji soft. Dużo marmolady, lekka konsystencja , niewątpliwie to pączek delikatny. Jak lubicie takie wersje,to tutaj również warto wpaść.

 

fot:od lewej U Dańca, Samanta, Jagoda

fot:od lewej U Dańca, Samanta, Jagoda

 

Piekarni u Dańca – Kościeliska 5, 34-500 Zakopane

U Dańca niewątpliwie  znajdziecie pączki w stylu tradycyjnym . Spieczona skórka, ładna puszystość lecz podobnie jak u Zarneckiego trochę za mało marmolady( na zdjęciu nie widać jej bo była nie symetrycznie wtopiona ). Polecam też to miejsce bo pączki tutaj też można zaliczyć do hardcorowych.

Jagoda – Krupówki 38, 34-500 Zakopane

Jagoda mieści się na Krupówkach i warto też wybrać się do niej na pączki, które są wypiekane dosłownie przed naszymi oczami. Niezła konsystencja, dużo marmolady , w tym miejscu też zjecie dobrego pączka.

Ogólnie rzecz biorąc każdy pączek był na swój sposób oryginalny i dobry. Ja lubię pączki tłuste i cięzkie więc moimi faworytami na pewno zostali Daniec i Zarnecki lecz myślę że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Polecam te miejsca i niech ten tłusty czwartek będzie wam naprawdę tłusty  . Pozdr Chef.

 

We wrześniu ubiegłego roku miałem okazje zostać zaproszonym na kolacje do Halki. Niewątpliwie jest to młoda restauracja na mapie gastronomicznej Zakopanego, która oferuje niezłą ofertę fine diningową. Prawda jest też taka że w Zakopanem nie brakuje takich miejsc i  jak zresztą mnie śledzicie to  dobrze wiecie że moje ulubione miejsca tego typu to   Crocus i G.Tradycja . Teraz nadarzyła się okazja żeby poznać kolejne ciekawe miejsce i kto wie czy nie dołączy do tej dwójki.

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie, to na pewno jest o czym pisać. Lokal został stworzony w stylu alpejskim ,lecz gdzieniegdzie są też akcenty góralskie choć  przewaga jest niewątpliwie tego drugiego. Sala jest dość obszerna i tak naprawdę dzieli się na trzy części. Pierwsza śniadaniowa, druga blisko kuchni mniej formalna i trzecia obok kominka która jest moim zdaniem najbardziej odpowiednia na wieczorne spotkanie.( aż się prosi żeby po obiedzie siąść tam z cygarem z i dobrym kielichem szkockiej)

Musze jednak przyznać że jak na mój pierwszy raz, Halka zaliczyła wpadkę już na wstępie. Byliśmy tego dnia dość wcześnie bo około 19,30 i chyba zaskoczyliśmy samą obsługę z powodu że nikogo nie było. Sprawdzałem wcześniej na stronie internetowej godziny otwarcia restauracji  i z tego co wyczytałem  miała ciągły czas pracy. Mimo że czekaliśmy na środku sali pare ładnych minut nikt się nie pojawił , dopiero z mojej inicjatywy postanowiłem zwrócić się do recepcji która dość szybko zareagowała . Po chwili oczekiwania przy wejściu pojawił się w końcu kelner i nas zaprosił do stołu. Otworzyliśmy karty i po szybkim przeczytaniu dość ciekawego spisu dań zamówiliśmy to na co mieliśmy ochotę.

Ja wybrałem carpaccio a na drugie ossobuco , Maria znów chłodnik a na drugie polędwice. Czekając na przystawki postanowiłem zamówić też  kieliszek wina , który jak się póżniej okazało był bardzo dobry. Korzystają z Coravina i to mnie bardzo ucieszylo bo zwykle w hotelowych restauracjach nie wiem czemu, ale zawsze wina na kieliszki trafiają mi się  utlenione. To Chianti Classico  było idealne , dobrze że przynajmniej tu wino jest takie jakie powiinno być.

Kiedy prawie kończyłem swój czerwony trunek  doszły przystawki i tu trzeba im przyznać że  naprawdę  bardzo ładnie wyglądały. Widać że w Halce dba się  o każdy szczegół, danie wygląda i to już cieszy oko na wstępie. W moim Carpaccio ( jagnięcina) mięso było najsłabsze, bo najmniej wyczuwalne , za to ciekawy był puder z oscypka i krople żelowe z balsamico. Chłodnik Marii znów był perfekcyjny. Idealna konsystencja no i ten smak !!!!Znów potwierdzam moją tezę  że w Polsce jada się najlepsze zupy na świecie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Polak po prostu wie jak  powinna smakować zupa i uwierzcie mi że nikt inny takich nie robi. No ale wracając do Halki przystawki zaspokoiły nasz pierwszy głód , ja znów tymczasem zamówiłem drugi kieliszek Gallo Nero i czekając na kolejne główne danie spędzaliśmy naprawdę  miło czas w tej przepięknej sali.  Podczas naszego pobytu było kilka stolików, lecz odniosłem  wrażenie że wszyscy prawie byli hotelowi. Szkoda trochę że ta restauracja nie przyciąga klienta z Krupówek bo zresztą ceny w Halce  są naprawdę niskie jak na ten standard.

No ale wracając do rzeczy kluczowych a mówiąc ścisle do jedzenia  powoli przychodził czas na  dania główne  . Kiedy w końcu przyszły, moje oczy znów  przeżyły orgazm. Moje ossobuco było poprawne bo miękkie i polędwica również . Po równomiernym sercu stwierdzam że polędwica została przygotowana w Sous Vide czego trochę nie rozumiem, bo przecież oni mają świetne piece na lawie wulkanicznej, więc  dlaczego tego nie wykorzystać??? No ale może to moja niechęć do sous vide każe mi skrytykować idealnie upieczone mięso które rozpływa się w ustach i tak na prawdę takie dostaliśmy( ale kto wie czy z lawy nie byłoby lepsze ;-)). Tutaj też widać że do dań zostało użytych wiele ciekawych elementów jak  musy warzywne, suszone elementy dające strukturę no i esencjonalne sosy. Na talerzu na pewno wiele się dzieje , czasami może moim zdaniem za dużo. Ogólnie jednak trzeba ich pochwalić bo starają się na maxa. Używają wiele  lokalnych produktów , trochę  pomieszanych z orientem no i z tego co wiem,  to jest charakterystyczne dla  Michała Lelka . Oceniam ogólnie kuchnie na 5 ,obsługę na 4 a wystrój na 6. Halka to bardzo ładne miejsce na mapie gastronomicznej Podhala , 5 a nie 6 dałem za kuchnie, bo jak wspomniałem wcześniej na razie są dopiero na starcie i muszą udowodnić swoje . Już się powoli mówi o tym miejscu lecz Zakopane to bardzo dynamiczne miasto i co rusz tutaj coś nowego się pojawia. Ja zawsze doceniam lokal w dość dużym przedziale czasowym i dla mnie jeden raz nie świadczy o niczym , dlatego będę oczywiście wpadał częsciej do Halki , bo lubię to miejsce i mam nadzieje ze z  roku na rok będzie coraz lepiej ;-)Pozdr Chef

dsc_0139

Paryż to duże miasto i  jak to bywa w takich metropoliach znajduje się tu zwykle  dość obszerna oferta gastronomiczna. Nie zdziwiło  mnie  ze w centrum miasta oprócz typowych  „braserie” znalazłem też chińśkie,indiańskie czy włoskie knajpki ale zdziwiło mnie wielce jak się dowiedziałem że w Paryżu jest knajpa parmeńska !!!.

dsc_0132 dsc_0133

Jak dobrze wiecie kuchnia parmeńska słynie przede wszystkim ze swej prostoty i tradycyjnych dań. W okolicach Parmy, doskonale rozumiem  że jest popyt na takie restauracje, które mają taką formę , lecz nie wiedziałem że w Paryżu-stolicy  „entrecota” , ostryg czy Szampana , również może taka restauracja mieć wzięcie.

dsc_0135 dsc_0134

Salsamenteria to niewątpliwie niezwykły lokal, który tak naprawdę przenosi nas w dawne dzieje parmeńskiej kuchni. Tu dostaniecie jedynie to co jest tradycją.  Nie zdziwcie się zatem że większość dań jest obrzydliwie tłusta, bo tak właśnie wygląda kuchnia parmeńska. Szynki, kiełbasy, salami, boczki, tortelli , długo duszone mięsa i smażone ryby to tylko niektóre pozycje które tutaj znajdziemy. Na uwagę zasługuje szczególny wybór szynek tradycji parmeńskiej. Nie tylko parmeńska lecz i Coppa, Spalla Cotta czy Mariola jest tutaj bez problemu dostępna i krojona na cieniutkie plastry dopiero po zamówinieniu. Niesamowite jest również to że właściciele lokalu pomyśleli o winie i to w spósób niezwykły, bo pija się go tak jak dawniej, czyli z miseczki glinianej 😉 ( oczywiście Lambrusco ).Warto polecenia są też Tortelli które serwuje się tutaj z kilkoma róznymi nadzieniami. Drugich dań jest co prawda mało, ale Emilia nie ma wiele specjalności w tej dziedzinie , więc sprawa jest wyrozumiała. Na koniec oczywisćie warto się skusić na desery domowe,  jak gruszka gotowana w winie z czekoladą lub  parmezan długo dojrzewany podany z redukcją octu balsamicznego.

dsc_0129 dsc_0130

Nie ukrywam, że ta  restauracyjka  zrobiła na mnie duże wrażenie i zresztą  jako człowieka który się  wychował w tych klimatach sami rozumiecie że zobaczenie znów  szynki wywieszone na ściane, kregi parmezanu za ladą , czy swojskie sosy w kredensie musiały być niesamowitym miłym wspomnieniem z dawnych lat. Mało jest  takich miejsc poza regionem Emillii i dlatego czapka z głów tym ludziom którzy odważyli się promować tę kuchnie po za jej granicami . Polecam z całego serca  to miejsce , szczególnie z uwagi na wędliny. Warto tutaj wpaść na szybki obiad zamawiając dużą dechę różnych wędlin i popijając całość mocno musującym i wytrawnym Lambruskiem . Zapomnimy co prawda na moment że jesteśmy w Paryżu ale cóż … na chwile nie zaszkodzi. 😉

dsc_0126

DSC_0149

Od czasu  ubiegłej jesieni kiedy to podczas wyjazdu do Warszawy zdegustowałem Margherity w Mąką i Woda nie mogłem zapomnieć o tej pizzy. Cały czas chodziła mi po głowie ta bufala , to delikatne ciasto lekko skarbonizowane  i ta niesamowicie kwaskowata pulpa. NIE MOGŁEM ALE ZAPOMNIAŁEM !!!!A to jakoś niedawno będąć w Krakowie a dokładnie w EN PLATO.

Dużo słyszałem o tej pizzerii i szczerze same dobre rzeczy więc jako że tego dnia byłem w Modliczce pomysłałem że musze w końcu się wybrać do EN PLATO. Do pizzerii powiem szczerze że nie było łatwo trafić bo nawigacja poprowadziła mnie do starego miejsca gdzie kiedyś się mieściła ta knajpka ( w jakimś domu ) ale dopytując ludzi tu i tam w koncu dowiedziałem się ze musze wrócić na główną siódemke i tam koło myjni samochodowej znajde swój cel.Koło myjni????? Tak dokładnie En Plato miesci się dosłownie z drugiej strony myjni i nie przestraszcie się może jak zobaczycie lokal wyglądający jak sklep mechaniczny bo to własnie ta pizzeria tak się z zewnątz prezentuje. Z zewnątz może rzeczywiście nie jest wyjątkowo zachęcająco ale w środku już panuje naprawdę przyjemna atmosfera. Rzemieślniczy piec drzewny, pełno obrazków związanych z ” La Dolce Vita ” no i to co najważniejsze , pyszne jedzenie.

Margherita którą jadłem to taka jak w Napoli , cienkie ciasto, delikatne, troche rozmokniete przez pulpe w środku ale tak ma wyglądać prawdziwa pizza !!!!Bufala bardzo dobra no i obowiązkowo liscie Bazylka które dodają do całośći ten akcent ziołowy. Bardzo dobra ta pizza i co najlepsze za naprawdę małe pieniądze. ( 26 zł ) . 

DSC_0146

W en Plato oprócz margherity można oczywiście skosztować również wiele innych pizz , jak bardzo ciekawą Formaggio z Blu 61, czyli słynnym serem od Casearia który jest dojrzewany w mozszczu z rodzynkowego wina Recioto. To dopiero musi być pizza!!!. Ja niestety nie miałem okazjii jej spróbować , bo akurat tego dnia Blu nie było lecz na pewno jeszcze się wybiore, bo takiej pizzy nie spróbować to grzech. 

No i tak zapomiałem o pizzy z Mąki i Wody ale co z tego jak teraz chodzi mi po głowie tylko ta z En Plato. No cóż…. przynajmniej do Krakowa o wiele szybciej niż nawet tym mega snobistycznym pendolino do Wawy 😉

DSC_0148

U RUMCAJSA – Nowy Targ

Written on 8 października 2014, 06:42pm under szlakiem dobrego jedzenia

Tagged with: ,

DSC_0040

Chcesz zjeść tanio, szybko i dobrze? Wydaje się to niemożliwe szczególnie w takim Zakopanem ,lecz niedaleko jakże słynnej stolicy zimowej w tak zwanym MIEŚCIE, gdzie od dawien dawna się tak zwie ,(wśród tubylców) JEST TAKIE MIEJSCE!!!!

Góral jak mówi że jedzie do miasta to nie wybiera się do Krakowa czy Warszawy ani nawet do Zakopanego, tylko jasne jest ,że będzie jechał do Nowego Targu. Nowy Targ to miejsce rzeczywiście bardziej uprzemysłowione niż Zakopane bo w tych wszystkich uliczkach naprawdę można znalęść dobre sklepy specjalistyczne czego np w Zakopanem brak.

I tutaj w Nowym Targu  jest  tez wiele dobrych knajp i barów lecz jeden się wyróżnia wyjatkowo –RUMCAJS.

Jeśli będziesz w Nowym Targu i spytasz się kogokolwiek O RUMCAJSA to każdy ci go poleci ,bo cały Nowy Targ u niego jada.Policjanci, strażacy, lekarze, budowlańcy i przedewszytkim mieszkańcy do Rumcajsa wpadają prawie codziennie.

Bar u RUMCAJSA to rodzinny bar z tradycją. Znajduję się niedaleko słynnego placu targowego w Nowym Targu i szczerze koło niego knajp jest od groma, lecz Rumcajs przez lata zaslużył dzieki dobremu jedzeniu na miano najlepszego .

Teraz Bar już ma swoich stałych gości ( cały Nowy Targ ;-)) i  tutaj na jedzenie się czeka. Nie po zamówieniu bo wszystko jest błyskawicznie robione lecz przed i dokładnie podczas czekania w astronomicznych kolejkach gdzie do godziny obiadowej ciągną się aż na zewnątrz lokalu.

Dlaczego takie tłumy? bo jak wspominałem wcześniej jest tutaj dobre jedzenie i tanie. 

Dla przykładu mała zupa 3,50 zł a danie główne około 12 zł. Ważna RZECZ bo kto nie był to nie wie. W RUMCAJSIE porcje dań są monstrualne. To znaczy żę wszystko trzeba zamawiac pół porcji które i tak jest czasami za dużo . Mała zupa to taka jak wszędzie podają a dużą wolibyscie raczej nie widziec. Tak naprawdę dużą zupą jak żurek czy kwaśnica człowiek naje się do syta i to za 7 zł. Danie główne tak samo – duża porcja to półmisek którego spokojnie zjemy w dwoje i tak własnie wiekszość ludzi robi bo zamawia jedno pełne danie i jedzą w dwóch.

Ktoś pewnie zaraz powie że gdzie indziej tez tak dają dużo lecz na pewno nie tak smacznie jak w Rumcajsie. W Rumcajscie wszystko jest świeże na 100 procent . Niewiem jak oni to robią ,bo wydają błyskawicznym tempem wszystko i szczerze wiele bym dał żeby zobaczyc jak wygląda ich praca codzienna w kuchni  lecz fakt faktem jest  że wszystko wychodzi zawsze świeże  i dobre.

Minus? No jak wspominałem  wcześniej to czas oczekiwania z uwagi na kolejki no i druga sprawa żę to nie miejsce na romantyczną kolacje, bo tak stołówkowo,  lecz to jest BAR więc niema co się czepiać.

Ja jak mam okazje być w Nowym to zawsze wpadam do Rumcajsa, lecz póżnym popołudniem kiedy wszystko się uspokaja. Nigdy się nie zawiodłem i zawsze wszystko mi smakowało. Powinni już dawno dać im BIB GOURMAND MICHELIN bo lepiej i taniej na Podhalu raczej nie zjecie. 

 

DSC_0007

Ktoś by pomyślał że na głównych arteriach nie jest się w stanie zjeść coś przyzwoitego, no bo zresztą w trasie ludzie nie  zatrzymują się żeby zjeść coś extra dobrego bo liczy się tylko to żeby zabić głód i znow ruszyć dalej .Macdonaldy , zajazdy z tanimi i kiepskimi obiadami  i hot dogi która serwuje chyba juz każda stacja to jest zazwyczaj to co znajdziemy na takiej drodze jak słynna Zakopianka i uwierzcie mi że czasami czlowiek by chciał coś zjeść innego lecz nie ma po prostu opcji.

Jednak niby  wydawałoby sie to niemożliwe lecz na Zakopiance jest miejsce gdzie zjeść można naprawde bardzo dobrze a wręcz powiedziałbym wykwintnie. Jest to legendarna Nowina.

Tutaj chociaż juz jej błysk i popularność trochę zgasneła dalej można naprawdę zjeśc dobre rzeczy. Wracajac do przeszlosci Nowina kiedys byla tak jak dzisiaj jest Atelier Amaro. Chodzilo sie tutaj na wykwintne obiady i to naprawde nie było miejsce dla byle kogo.

Dzisiaj juz to miejsce niema takiego seksapilu co kiedys , bo sie i czasy zmienily , ludzie wola jesc taniej i gorzej a druga sprawa nie docenia sie kuchni tradycyjnej tylko wszyscy ida z modern i molekular.

Na szczescie chociaz ludzie sie zmienili Nowina zostala taka sama jak kilkadziesiat lat temu. Dalej ten uroczy dworek  z pieknym ogrodem gdzie czasami jak sie ma szczescie można zauważyc sarenki ktore czesto tu zagladaja. Kelnerzy tez ci sami , profesjonalni i bardzo goscinni, no i w koncu kuchnia ktora jest po prostu pyszna.

W Nowinie gotuje sie wedlug starej szkoly , tradycyjnie i  z tego co nam uroslo w ogrodku. A to sie soki owocowe zrobi, a to grzyby ktore sie nazbieralo podsmazy lub poziomki lesne na deser poda ktore akurat  niedaleko dworku zerwał rano kucharz.

Jadam kilka razy do roku w Nowinie i zawsze co nie sprobuje to wszystko mi smakuje. Niewiem naprawde kim jest ich kucharz, lecz to co podaje jest naprawde na bardzo wysokim poziomie.

Tatar wolowy, Zupa Szczawiowa, Golen cieleca czy Omlet na slodko to pewniaki które w ciemno mogę polecić, lecz wszystko inne co najlepsze rowniez jest bardzo dobre.

Ktoś powie oczywiscie ze ok dobre jedzenie lecz troche za drogo. Moim zdaniem za tanio. Za to co tam podaja w porownaniu z tym co dostaniemy gdzie indziej to naprawde Nowina ma niskie ceny. W Barze szybkiej obslugi dadzą nam chemie w której jest samoobsluga a dodatkowo siądziemy w niewygodnych krzeslach bez obrusu i prawdopodobnie brudnym stole. W Nowinie zaplacimy dwa razy tyle lecz zjemy smaczniej i zdrowiej, z czystym obrusem i mila obsługa. Co powiecie nie warto?

Minus? No czasami widać że obsługa stara się konkretnie coś wcisnąć i niektórym się to może nie podobać. Mi szczerze nie lecz znam opinie innych którym to przeszkadzało.

Druga sprawa to ta paskudna reklama na Zakopiance gdzie na piewszy plan wybija sie reklama znanego browaru. Ja rozumiem że niektórzy tak robią ze wzgledów ekonomicznych ale Nowina?

Polecam to miejsce szczególnie jak lubicie staropolskie jadło i francuską klasykę. Pozdr Chef 

Restauracja Góralska Tradycja i moje 30

Written on 30 czerwca 2014, 12:20pm under coś o mnie ,szlakiem dobrego jedzenia

Tagged with:

DSC_0007

Lata mijają i człowiek się nie obróci a tu już 30 na karku. Nie jestem osobą która swiętuje swoje urodziny lecz tym razem zrobiłem wyjątek bo to w sumie 30 lat 😉 i postanowiłem uczcić swoje swięto w chyba najbardziej adekwatnym miejscu ( przynajmniej dla mnie ) w Zakopanem czyli Góralskiej Tradycji.

Wybraliśmy się do Tradycji dość wcześnie bo o 13.00 ze względu że tego samego dnia grali Włochy o awans do 1/8 więc rozumiecie. Na wstępie powiem że bardzo jestem zadowolony z doświadczenia jakie mnie spotkało w tej uroczej restauracji lecz moje zamiłowanie do jedzenia spowodowało że musiałem przeanalizować wszystko okiem kucharza ( zresztą zawsze tak mam ).

Moje wrażenie ? 

Lokal bardzo ładny, stylowy i powiedziałbym bardzo Witkiewiczowski. Widać że tutaj zadbano o to co najlepsze i to w najdrobniejszych szczegółach. Ładny kominek, piękny bar no i chyba jeden z atutów  tej restauracji czyli widok na Giewont. Widać w GT rękę kucharza który pracował wcześnie w innej restauracji ( nie mówię żeby też niektórzy się domyślili ) czyli tak samo składane serwetki, ten sam zestaw masełek aromatyzowanych z ciepłym chlebkiem na początek  no i niektóre dania i desery które są również kontynuacją kuchni dawnej restauracji.

Kucharza nie znam osobiście lecz znam jego styl bo przez lata chodziłem do niego jeść i wiem że umie gotować. Tutaj w GT dostał wydaje mi się wolną rękę i rzeczywiście na dobre mu to wychodzi. Jedzenie smaczne, dobrze przyprawione , techniki gotowania dobrze opanowane. Ja jadłem śledzia w czterech wariacjach i golonkę i jedno i drugie mogę pochwalić. 

Szczerze powiem nawet że byłem na początku trochę  zdziwiony bo słysząc opinie innych ludzi miałem wrażenie jakby w GT podawano coś Fusion Góralskiego i Międzynarodowego lecz moim zdaniem nie. Golonka tradycyjnie, oscypek też z żurawiną i inne dania również , mogło się zdarzyć że jakiś kurczak z gnocchi lecz czy to od razu fusion ;). Na pewno w GT nie znajdziemy takich rzeczy jak u Lisa czyli dla przykładu Kwaśnice z wywarem z raków, ale moim zdaniem dobrze. To ma być tradycja a nie trendy więc to co się gotuje w GT jest naprawdę trafione.

No jak to analiza to zawsze trzeba plusy i minusy i teraz czas na to co mi się nie spodobało chociaż szczerze powiem że to takie już drobne i małostkowe. Po pierwsze porcje. Za duże moim zdaniem i jak na taką restauracje chciałoby się zjeść dużo różnych rzeczy lecz tutaj się po prostu nie da. Byłem bardzo głodny tego dnia lecz jedząc przystawke i danie główne po prostu póżniej pękałem. Druga sprawa wina. Uważam że powinno się w Góralskiej Tradycji mieć ciekawszy wybór win a nie typowe pierwsze lepsze pewnie od jednego tylko importera i znane jak włoskie Valpolicella i Chianti. Uważam to za duży minus lecz wierze że dopiero zaczeli i szukają powoli dobrych win żeby wzbogacić ofertę .

Koncząc restauracja naprawdę bardzo przyjemna i pod względem jedzenia i atmosfery. Ja byłem południem lecz wieczorem wierze że gra świateł tworzy naprawdę wyjątkowy nastrój, druga sprawa to że warto spróbować góralszczyzny w GT bo ceny naprawdę bardzo niskie jak na tej klasy lokal a wierzcie mi że w Zakopanem lepszego dziewiczego śledzia nie zjecie. 

Na koniec podziękowania dla moich rodziców którzy zabrali mnie na ten pyszny obiadek. Dziękuje MAMO I TATO;)

Gdzie na dobrego Moskola ?

Written on 13 grudnia 2013, 12:08am under szlakiem dobrego jedzenia

Tagged with: , ,

http://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g652068-d2697634-Reviews-Pod_Stancyjom-Bukowina_Tatrzanska_Lesser_Poland_Province_Southern_Poland.html

Oprócz kuchni włoskiej oczywiście pasjonują mnie również inne kuchnie a szczególnie góralska. Lubie znanego góralskiego placka  z ziemniaków – Moskola i naprawde uważam ze dobrego,  mało kto umie  dobrze zrobić. Do tych co na pewno wiedzą jak powinien wyglądać Moskol można zaliczyć karcme pod Stancyjom. Mała Karcma mieszcząca się w Bukowinie Górnej . Łatwo ją przeoczyć bo się nie reklamuje zbytnio i to w sumie  moim zdaniem dobrze , bo im mniej ktoś robi szumu wokół siebie tym  z doswiadczenia wiem że dobrze gotuje.

Jak mam tylko wolny czas to zawsze wstąpie do karcmy pod Stancyjom na moskala z masłem czosnkowym. Mozna tez skusić się na  kwaśnice tylko dla mnie jeszcze troche za mało kwaśna lecz równie bardzo dobra. W lecie oczywiście warto spróbować domowych pierogów ze świeżymi  jagodami i bitą smietaną (śmietana nie ze spraya jak wszyscy tylko ubita ręcznie z odrobiną cukru)

ps. Jak znacie miejsce gdzie można zjeść równie dobrego Moskala to piszcie, zawsze dobrze podzielić się radami o dobrych miejscach.