Rok 2015 – podsumowania

Written on 30 grudnia 2015, 11:59pm under coś o mnie

Tagged with: ,

Jak na koniec każdego roku przyszedł  czas na podsumowania. Od czego by tu zacząć… Może od tych rzeczy co w tym roku się udały i z czego jestem zadowolony.OK!!!

Po pierwsze ciesze się że udało mi się zorganizować na wiosne wyjazd do Trydentu. Była to arcyciekawa wyprawa która miała na celu pokazać mi róznice Polskich gór od Włoskich , no i co tu dużo mówić , jesteśmy w tyle i to całkiem sporo. Oczywiscie Tatry są piekne i ktoś dobrze kiedyś powiedział że to takie micro Alpy – zgadzam się oczywiście  jeśli mówimy o przyrodzie  lecz niestety cała reszta jak infrastruktura, kultura, turystyka, komunikacja, dbałość o przyrodę czy nawet gastronomia jest  nieporównywalnie 100 lat przed nami. Chciałbym aby i u nas ludzie doceniali nasz mikro alpejski krajobraz i tak jak w Alpach na szlakach nie było ani jednego papierka po gumie lecz wiem że to długa droga i szybko do tego nie dojdzie. Teraz na pewno trzeba ratować powietrze, bo smog w Zakopanem to rzecz niewiarygodna szczególnie żę Zakopane zasłyneło własnie z uwagi na jego czysty i zdrowy klimat.To jest misja dla nas wszystkich i myśle ze w 2016 coś na pewno się zmieni. Oczywiście oprócz wyjazdu do Trydentu ciesze się również z kurnika który udało mi się postawić w lecie. Ktoś sie może z tego pewnie będzie śmiał ,lecz uwierzcie mi że nic tak nie cieszy jak swojskie jajko. Tak naprawdę jaja to podstawa w każdej kuchni i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Druga sprawa to kwestia  żę nic nie  równa sie z poranną jajecznicą z porannych jeszcze ciepłych jaj, po prostu mega pychota. Polecam każdemu taki  kurnik , bo to nie duży wydatek a naprawdę warto. No ok kurnik, Trydent i w sumie jeszcze ogródek. W Lechalet staram się korzystać z wszystkiego co moze urosnąć wokół restauracji. Dąże do filozofii że jestem w stanie podać swoim gościom wiekszość rzeczy co sam wychoduje czy wyzbieram . Daje mi to możliwość być stuprocentowej pewności że podaje zdrowy produkt najwyzszej jakosci. Oczywiscie nigdy nie zrobie tak dobrego parmezanu czy amaro ale syrop z melisy rosnącej na polu obok czy dzem z malin rosnących w pobliskim lesie już tak. Tego lata założyłem mały ogródek gdzie hodowałem micro zioła i w sumie projekt się sprawdził, bo wiele ludzi chwaliło jakość na talerzu . Chce podązać w tym kierunku i zobaczymy co dalej. Udało się również wiele ciekawych rzeczy wprowadzić do karty. Dla przykładu pstrąg. Mało doceniana ryba bo bardzo pospolita lecz pamiętajmy ze jest pstrąg i pstrąg. Na pewno ten z hodowli pod Brzegami możę się pochwalić dobrą renomą i unikalnym smakiem , bo hodowany w czystym górskim potoku. Tak naprawdę oprócz kilku ziół nic mu nie jest potrzebne bo jest tak dobry że po co zaburzać jego smak. Ciesze się ze jest w naszej karcie i że ludzie zaczynają go doceniać , również duży plus dla 2015. Udało się również w tym roku w końcu zbudować piwniczkę na wina. Projekt który chodzil mi po głowie juz kilka lat w koncu już sie zakonczył . Teraz mając miejsce moge w  koncu ze spokojem kolekcjonować najlepsze etykiety. Myśle żę to tez za kilka lat będzie mocnym atutem Lechalet. Przyjechać w Murzasichle i wypić Pichlera czy Biondi Santi niedługo będzie już możliwe i na pewno wielu ta informacja ucieszy.

No to sie udało. A co się nie udało??? No dalej stoimy w miejscu z nową salką restauracyjną . Nie udało się ukończyć jej w tym roku  lecz myśle że za rok będzie to bardzo możliwe. Nowa salka restauracyjna to miejsce szczególne które wiązemy z małymi przyjeciami czy spotkaniami , brakuje nam takiego miejsca i niedługo może uda się ją zakonczyć. Nie udało sie w tym roku również zrobić szklarni o której marze od dawna lecz ciesze się ze przynajmniej z ogródkiem się udało. Ostatecznie również załuje kilku dań nie wprowadzonych do karty ” przywiezionych z Trydentu” które z braku czasu nie udało mi się udoskonalić. No ciągle borykam się również ze swoją chorobą która nie daje mi możliwości funkcjonowania  w 100 procentach lecz ile jestem w stanie tyle daje z siebie i jakoś to idzie.

Jestem zadowolony z tego 2015 roku lecz jak co roku chce  żeby następny  był jeszcze lepszy. Życze wszystkim aby w nowym roku znależli to czego szukają i aby nigdy się nie poddawali, życze również samych super niespodzianek i dużo spontaniczności. Ostatecznie życze dużo zdrowia, pieniędzy i miłości a reszta jakoś sie ułoży 😉  Niech moc będzię z wami.

Wesołych Świąt

Written on 3 kwietnia 2015, 04:23pm under coś o mnie ,swięta i nie tylko

Tagged with:

 

No tak,  święta tuż tuż. Dzisiaj jadąc do Zakopanego sam sie o tym przekonałem, bo i kolejka do lekarza, kolejka do sklepu i kolejka oczywiście  na drodze .  Niema sie tak naprawde co dziwić bo to nadwyczajny czas i wymaga on przemyślanego przygotowania.

Jedni oczywiście spedzą go  w rodzinie inni znów na wyjezdzie wyrywając się tym samym  ze  swiątecznych obowiązków a jeszcze inni jak np. Ja będą swiętowac w pracy . No na pewno każdy spedzi te świeta inaczej więc dochodząc do sedna sprawy  czy to będziecie w rodzinie czy sami, czy to w domu czy na wyjezdzie , czy to nawet w pracy tak jak Ja 😉 Wszystkim Wam Zycze Wesołych i Smacznych Świąt. Paolo 😉

 

Prosto z Val Taro

Written on 20 września 2014, 05:24pm under coś o mnie

Tagged with: ,

val taro

Będąc we Włoszech nie mogliśmy tym razem, nie przywieść ze sobą przepysznych  prawdziwków z doliny Val Taro. Zbierane tradycyjnie w lasach górskich porośnietych kasztanami a nie na polach nizinnych, te grzyby wyróżniają się przede wszystkim intensywnością zapachu.

Oczywiście będą one tematem na jesienną karte dań lecz troche zostawimy również dostępnych w sklepiku tak żeby każdy mógł je również zrobić w domu na swój sposób ;). 

Cennik przysmaków z doliny Val Taro_Page_1

Designer Outlet Parndorf

Written on 15 września 2014, 11:58am under coś o mnie ,po godzinach

Tagged with: , ,

DSC_0067

Wszyscy dziś kochamy wyprzedaże i coraz to bardziej popularne stają się tak zwane duże Outlety, gdzie za małe pieniądze kupimy dobre ubrania znanych projektantów.

W Krakowie jest na przykład Factory i TkMAXX które mają naprawde bardzo dobre marki lecz nie każdy wie że kawałek od Zakopanego znajdziemy bardziej wypaśny Outlet gdzie znajdują się butiki takich marek jak Prada, Gucci, Armani czy Ralph Loren.

Dokładnie to miejsce znajduje się w okolicach  Wiednia co w sumie nie jest blisko bo to ponad 400 km lecz jakby na to nie spojrzeć to tylko 4 godziny drogi w jedną strone od Zakopanego ( dla porównania do Krakowa z Zakopanego jedzie się prawie 2H).

McArthur Glen Designer Outlet to siec prestizowych Outletów w całej Europie , stały się popularne przez to własnie że można kupić naprawdę wyjątkowe rzeczy jak buty od Prady czy jeansy od Trussardi przecenione nawet do 70 %. Wiadomo oczywiście że nie jest tam wystawiana najnowsza kolekcja, lecz jeśli komuś nie zależy żeby być na topie i kocha na przykład genialne koszule Gucciego to zamiast zapłacić 1000 euro może się zdarzyć że wyda jedynie 300. Po za tym trencz od Burberry czy puchówka od Armani to klasyki które w szafie zawsze warto mieć.

Polecam to miejsce szczególnie jesli nie jestescie fanami sieciówek a moim zdaniem lepiej przyoszczedzić sobie troche grosza i zrobić sobie wyjazd do Pandorfa ze znajomymi i nakupić się na cały sezon niz tak co miesiąc kupić coś na jedną chwile. (Na stronie zawsze dostępne są ostanie akcje wyprzedażowe także zawsze można być na bieząco.)

Do Parndorfa zawsze uderzam jak jade do Włoch bo jest po drodze. Ważne jest tylko że od Bratislawy należy się kierować w strone Budapesztu i na autostradzie należy wybrać wyjazd Pandorf. Z Pandorfu pózniej warto kierować się do Einsestatd i po 40 km znów sie znajdziemy na autostradzie która prowadzi do słonecznej Italii. Pozdr Chef

designer outlet

Gran Prix Włoch: Monza

Written on 7 września 2014, 01:01pm under coś o mnie

Tagged with: , ,

Dzisiaj o 14.00 rusza Gran Prix Włoch w legendarnym Monza. Mercedes już przy kwalifikacjach pokazali swoją siłę lecz włosi nadal mają nadzieje że Ferrari mimo kiepskiego sezonu pokaże wspaniałe show.

Hamilton i Rosberg tradycyjnie na przodzie ,ale może będzie powtórka z Belgii i znienawidzeni sobą znów się poprztykają.Według znawców ,Ferrari ma szanse przejsć  na prowadzenie już na pierwszym okrążeniu  a dokłanie na pierwszym zakręcie.Pogoda ma być udana bez opadów , prognozuje się jedynie 1 pitstop. Trzymam kciuki za Alonso i czekam na start.

Crema Catalana

Written on 4 września 2014, 02:34pm under coś o mnie

Tagged with: ,

IMG_20140831_183022

Hitem Sierpnia okazała się mało znana Crema Catalana. Deser który chociaż nie włoskiego pochodzenia przez włochów jest chyba bardziej lubiana niż same tiramisu.

Niema się co zresztą dziwić bo Crema Catalana jest bardzo swieżym i niesamowicie smacznym deserem co w lecie niema sobie równych.

A co to tak własciwie jest tak Crema Catalana? Hmmm… coś ala Creme Brulle z tym że zamiast wanilii dodaje się skórkę cytryny i cynamon a zamiast gotować  ją kąpieli wodnej przygotowuję się ją mieszając jajka i mleko w rondlu na wolnym ogniu.

To taki krem cukierniczy mocno aromatyzowany. Podaje się ją z przypalownym cukrem trzczinowym jak creme brule a dodatkowo na wierzch można dodać dla kontrastu jakąś konfiturke lub swieze owoce leśne. 

Crema Catalana będzie na pewno często pojawiac się w naszej propozycji deseru dnia bo już zdobyła wielu wielbicieli. Zapraszam Chef

 

 

Serie A zaczyna

Written on 31 sierpnia 2014, 04:40pm under coś o mnie

Tagged with: ,

zdjęcie : http://static.sky.it/static/contentimages/original/sezioni/sport/calcio_italiano/2014/08/31/inzaghi_milan_getty.jpg

Mineły nie całe dwa miesiące po klęsce Włochów na Mundialu lecz dzisiaj odeszło wszystko w niepamięc  bo rusza Serie A. Juventus i Roma wielcy favoryci już grali wczoraj a dziś czas na mój ukochany Ac Milan. Milan rusza już o 18 z Lazio Rzym , nowy trener Filippo Inzaghi wielki bomber ROSSO_NERI każdy wie co potrafił zrobić na boisku teraz zobaczymy jak sobie poradzi w roli stratega.Forza Milan !!!!

Rzeka Białka Tatrzańska – powrót

Written on 8 lipca 2014, 10:43am under coś o mnie ,po godzinach

Tagged with:

29.06-EFFECTS
Wypad nad Białke przekładalem już od maja , bo to zła pogoda, niema czasu itp sprawy. Ostanio jednak misja zakończona. Wróciłem na rzeke po długiej przerwie zimowej i co moge powiedzieć.Super !!!!
Jak to Białka wszystko się pozmieniało. Dawne dobre miejscówki sa teraz całkiem suche i koryto rzeki zmieniło całkowicie swój bieg. Jest to normalne. Kiedyś nawet  przyznam się  że chciałem zrobić mapke rzeki i zaznaczyć miejsca warte uwagi lecz pytanie po co? Pierwsze wieksze deszcze i w Białce po prostu metamorfoza.

DSC_0029

To jest dzika rzeka i tutaj o rybe trzeba się mocno natrudzić bo i woda przejrzysta, skały śliskie a nurt chętnie zwali z nóg. Ile to jak straciłem stucznych much które zaczepiły się o dno lub gałęzie zatopione, nawet nie jestem stanie zliczyć. Jak wogóle sobie przypomne moje początki muszkarstwa to aż dziw że taki wytrwały byłem i nie połamałem wszystkiego. Pamiętam że bywały dni że ( na początku ) że zastanawiałem się czy wogóle w tej rzece są ryby. Spędzałem całe dnie nad rzeką  machając jak ten głupi przy okazji nie mając nic zlowionego. Modliłem się o jednego pstrąga i wkońcu po chyba 2 tygodniach prób i błedów złowiłem 😉
Z roku na rok bywałem coraz lepszy lecz chociaż wydawało mi się że już wszystko wiem pstrągi dalej potrafiły udowodnić że są mądrzejsze ode mnie.
Dzisiaj wiem że chociaż  biorąc takie czynniki pod uwagę jak zachmurzenie, prąd wody, mętność, wiatr czy temperature dobierając  idealną przynęte to i tak może się trafić że ryba nie będzię brała bo po prostu dziś tak ma.

DSC_0024

Czasami zal mi wędkarzy  którzy łowią nad Białką pierwszy raz bo tak jak ja zaczynałem oni również wracają do domu z pustym koszykiem. Nie pomoże tutaj w żadnym wypadku najlepszy sprzęt czy najlepsza stuczna mucha , po prostu trzeba znać teren i mieć doswiadczenie które wyłącznie się nabiera latami.

Ja ostatnio miałem okazje połowić w górnym odcinku Białki czyli niedaleko miejscowości Jurgów. Złowiłem co prawda nie dużo bo jedynie dwa potokowce i jednego lipienia lecz niema co się dziwić bo tutaj niema co liczyć na częste brania. Rybki oczywiscie niewymiarowe lecz waleczne jak zawsze. Głównie łowiłem na mikroninfe na haku 16 w odcieniach od jasno zielonej do czarnego. W płytkich miejscach szczególnie dobrze nasłonecznionych warto pokusić się na suchą muszkę. Polecam zostawić autko w miejscowości Brzegi niedaleko mostu i wybrać się w dół lub w góre mostu. Dolny odcinek jest bardziej bogaty w płanie co również jest dobrym rozwiązaniem dla mniej doświadczonych. 

Podsumując polecam każdemu tą rzekę bo tutaj sie nabiera szacunku do przyrody.Pozdr Chef

DSC_0025

 

DSC_0030IMG_20140629_094940

 

 

Restauracja Góralska Tradycja i moje 30

Written on 30 czerwca 2014, 12:20pm under coś o mnie ,szlakiem dobrego jedzenia

Tagged with:

DSC_0007

Lata mijają i człowiek się nie obróci a tu już 30 na karku. Nie jestem osobą która swiętuje swoje urodziny lecz tym razem zrobiłem wyjątek bo to w sumie 30 lat 😉 i postanowiłem uczcić swoje swięto w chyba najbardziej adekwatnym miejscu ( przynajmniej dla mnie ) w Zakopanem czyli Góralskiej Tradycji.

Wybraliśmy się do Tradycji dość wcześnie bo o 13.00 ze względu że tego samego dnia grali Włochy o awans do 1/8 więc rozumiecie. Na wstępie powiem że bardzo jestem zadowolony z doświadczenia jakie mnie spotkało w tej uroczej restauracji lecz moje zamiłowanie do jedzenia spowodowało że musiałem przeanalizować wszystko okiem kucharza ( zresztą zawsze tak mam ).

Moje wrażenie ? 

Lokal bardzo ładny, stylowy i powiedziałbym bardzo Witkiewiczowski. Widać że tutaj zadbano o to co najlepsze i to w najdrobniejszych szczegółach. Ładny kominek, piękny bar no i chyba jeden z atutów  tej restauracji czyli widok na Giewont. Widać w GT rękę kucharza który pracował wcześnie w innej restauracji ( nie mówię żeby też niektórzy się domyślili ) czyli tak samo składane serwetki, ten sam zestaw masełek aromatyzowanych z ciepłym chlebkiem na początek  no i niektóre dania i desery które są również kontynuacją kuchni dawnej restauracji.

Kucharza nie znam osobiście lecz znam jego styl bo przez lata chodziłem do niego jeść i wiem że umie gotować. Tutaj w GT dostał wydaje mi się wolną rękę i rzeczywiście na dobre mu to wychodzi. Jedzenie smaczne, dobrze przyprawione , techniki gotowania dobrze opanowane. Ja jadłem śledzia w czterech wariacjach i golonkę i jedno i drugie mogę pochwalić. 

Szczerze powiem nawet że byłem na początku trochę  zdziwiony bo słysząc opinie innych ludzi miałem wrażenie jakby w GT podawano coś Fusion Góralskiego i Międzynarodowego lecz moim zdaniem nie. Golonka tradycyjnie, oscypek też z żurawiną i inne dania również , mogło się zdarzyć że jakiś kurczak z gnocchi lecz czy to od razu fusion ;). Na pewno w GT nie znajdziemy takich rzeczy jak u Lisa czyli dla przykładu Kwaśnice z wywarem z raków, ale moim zdaniem dobrze. To ma być tradycja a nie trendy więc to co się gotuje w GT jest naprawdę trafione.

No jak to analiza to zawsze trzeba plusy i minusy i teraz czas na to co mi się nie spodobało chociaż szczerze powiem że to takie już drobne i małostkowe. Po pierwsze porcje. Za duże moim zdaniem i jak na taką restauracje chciałoby się zjeść dużo różnych rzeczy lecz tutaj się po prostu nie da. Byłem bardzo głodny tego dnia lecz jedząc przystawke i danie główne po prostu póżniej pękałem. Druga sprawa wina. Uważam że powinno się w Góralskiej Tradycji mieć ciekawszy wybór win a nie typowe pierwsze lepsze pewnie od jednego tylko importera i znane jak włoskie Valpolicella i Chianti. Uważam to za duży minus lecz wierze że dopiero zaczeli i szukają powoli dobrych win żeby wzbogacić ofertę .

Koncząc restauracja naprawdę bardzo przyjemna i pod względem jedzenia i atmosfery. Ja byłem południem lecz wieczorem wierze że gra świateł tworzy naprawdę wyjątkowy nastrój, druga sprawa to że warto spróbować góralszczyzny w GT bo ceny naprawdę bardzo niskie jak na tej klasy lokal a wierzcie mi że w Zakopanem lepszego dziewiczego śledzia nie zjecie. 

Na koniec podziękowania dla moich rodziców którzy zabrali mnie na ten pyszny obiadek. Dziękuje MAMO I TATO;)